Życzenia od Poznańskiej Pyry

Najpierw muszę jednak powspominać – to przywilej pań w moim wieku. Nie będą to jednak miłe wspomnienia, choć niedawne…

Tamara Olszewska

Już we wtorek, 13 grudnia, czułam, że w naszym sprzeciwie, oporze wobec samowoli PiS-u, przechodzimy na kolejny etap. „Strajk Obywatelski”przyciągnął tłumy. Wspominaliśmy ofiary stanu wojennego, oddając im hołd, ale jednocześnie połączyliśmy przeszłość z teraźniejszością. Czarna karta historii sprzed 35 lat „skleiła się”niesamowicie z coraz bardziej mroczną – dzisiejszej Polski. Nie dało się już iść z uśmiechem, wierząc, że nasz spokój i opanowanie przekonają posła K. i spółkę, że może jednak warto wsłuchać się w głos suwerena. Suwerena, a nie tylko propisowskiej części narodu. Słowa, które zabrzmiały mocno, dosadnie, pokazały, że nasza cierpliwość powoli się kończy. „Strajk Obywatelski” ogarnął całą Polskę. Nie było chyba takiego miejsca, gdzie został pominięty ciszą.

Życzenia od Poznańskiej PyryKiedy wracałam z  manifestacji poznańskiej, z jednej strony czułam się uskrzydlona. Było nas około pięciu tysięcy, pierwszy raz przyszło aż tylu młodych ludzi. Powiewały flagi biało-czerwone, KOD-u, .Nowoczesnej, Młodzieży Demokratycznej, Platformy Obywatelskiej, LGBT. Wszyscy razem pokazaliśmy siłę, której nie da się zlekceważyć. Jednocześnie jednak męczył mnie jakiś niepokój. Zrozumiałam, że coś jest już za nami, że każdy kolejny krok może być tylko silniejszy, mocniejszy. Każdy – będzie prowadzić nas do większej determinacji, nieustępliwości. Nie uda nam się już cofnąć.

Nie minęły trzy dni i okazało się, że mam rację. Jakaś tam „aferka”  w Sejmie, nie pierwsza przecież, i okazało się, że Polacy mają dosyć. Ci gorsi Polacy oczywiście. Opozycja zablokowała mównicę i wiadomość o tym rozniosła się po Polsce jak błyskawica. Nie minęły dwie godziny, a przed Sejmem stał już tłum, w innych miastach ludzie zaczęli zbierać się pod urzędami wojewódzkimi i biurami PiS-u. Wszyscy pełni determinacji, złości,żalu. W nocy doszło do przepychanek z policją, która konwojowała samochody, wywożące z Sejmu posła K. i rząd.

Wstrząsająca scena, gdy policjant prawie siedzi na przygniecionej do jezdni kobiecie, a Kaczyński przejeżdża obok z uśmiechem. W kolejnych dniach ciąg dalszy. Ludzie już lepiej zorganizowani, wyraźnie pokazujący swym  protestem, czego oczekują, czego żądają.

Czytam wypowiedzi na fb… Czytam i włos mi się jeży.  Wiem. Mamy dosyć. Nie możemy już patrzeć na demolkę naszej Polski, ale czy zdajemy sobie sprawę, dokąd zmierzamy? Ktoś radośnie ogłasza, że zaczyna się polski Majdan, ktoś inny cieszy się, że wreszcie będzie szansa, by rozprawić się z PiS-em i jego zwolennikami. Jak to łatwo i lekko powiedzieć. A jeśli  droga zaprowadzi nas do wojenki domowej? A jeśli brat stanie przeciwko bratu, córka przeciwko matce, syn przeciwko ojcu?  Jeśli na ulicy poleje się krew? Jeśli PiS weźmie przykład z Jaruzelskiego i zafunduje nam stan wojenny ze wszystkimi konsekwencjami, które z tego wypłyną?

Wiem, nie mamy innej drogi. Sama z pełną świadomością weszłam na nią rok temu i będę szła ze wszystkimi. Jednak nie odczuwam radości, wręcz odwrotnie. Boję się! Boję się, że sytuacja wymknie się spod kontroli i wszyscy za to zapłacimy bardzo wysoką cenę. Boję się, choć wiem, że nie mamy już właściwie wpływu na to, jak się sprawy potoczą. Bierność to przegrana, to zgoda nażycie w PiSlandii przez długie, długie lata. Musimy iść do przodu, ale nie mamy się z czego cieszyć. To nie przygoda wakacyjna, to nie epizod, który nic nie znaczy. Bądźmy w tym wszystkim mądrzy.

Tylko o to proszę i tego Wam życzę na nowy i lepszy rok.

Tamara Olszewska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij