Przez życie przeszło tsunami – Ula

Najpierw lekki szok, potem ratunek w postaci KOD, a teraz pełne zaangażowanie. To znajdujemy w kolejnym bilansie. Ciekawe, jak wyglądało to u Was? Piszcie – Redakcja.

Przez życie przeszło tsunami - UlaRok z KOD-em – okiem Uli

Wynik wyborów mnie załamał. Na krótko, bo na szczęście pojawił się KOD, który pomógł wyrazić protest przeciwko hucpie rządzących i uchronił mnie przed załamaniem nerwowym! Radość ze spotkania z ludźmi zarażonymi wolnością. Pierwsze protesty „pokolenia stanu wojennego” pod sejmem i Trybunałem. I pierwszy wielki marsz! Spotkania ze znajomymi i widzianymi po raz pierwszy w życiu. Niesamowita otwartość i radość. Przecieraliśmy oczy, że jest nas tak wielu! Potem wieczór z podmiejskimi koderami i powołanie grupy Ogrody. Pierwsze lokalne akcje…

Przez życie przeszło tsunami - Ula

Przez życie przeszło tsunami - UlaI zaraz „mój pierwszy” flashmob – „Oda do Radości” na Starym Mieście. Zaśpiewałam. Nic jeszcze nie zapowiadało trzęsienia ziemi w moim ustabilizowanym życiu – kobiety dojrzałej, matki czwórki dorosłych dzieci i babci trojga (teraz już czworga) wnucząt. Ale stało się! Po kolejnym flashmobie pod pomnikiem „Cichociemnych” Konrad Materna powołał KOD Kapelę. Znalazłam się w niej, półświadomie wciągnięta na listę przez Martę K.(oby żyła wiecznie)! Wsiąkłam na amen! Dzień bez Kapeli to dzień stracony! Fascynujące jest to, że spotkałam w niej świetnych, dzielnych, pełnych niesamowitego zapału i poczucia humoru, bezinteresownych i ofiarnych ludzi (wykpią mnie za to).

Przez życie przeszło tsunami - UlaNależy dodać słowo o nieograniczonych możliwościach gry na instrumentach, różnym diapazonie wokalnym i mocno niejednorodnych upodobaniach gastronomicznych. Wszyscy – bez wyjątku – niepowtarzalni, indywidualiści potrafiący fantastycznie ze sobą współpracować. Klucze są dwa: wolność, której smak poznaliśmy i której „oddać nie umiemy”, no i osoba charyzmatycznego Conductora, Konrada Materny, bez którego, jak mawiał klasyk „nic by nie było”. Szczęście być i grać z Nimi. Cieszyć się wspólnie radością ludzi, którym gramy w pochodach ‒ w Radomiu, Pile, Rzeszowie, Warszawie. Cudownie jest grać w namiocie pod KPRM dla „Grupy Trzymającej Namiot” niezłomnych Koderów z całej Polski, którym „jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięcza tak wiele, tak nielicznym”, parafrazując znane słowa.

Przez życie przeszło tsunami - UlaDo mojego niezbędnego wyposażenia gospodarstwa domowego dorzuciłam: bęben z demobilu, profesjonalny werbel, dwa tamburyny o różnej średnicy, marakasy, instrumenty perkusyjne na stopę, kilkanaście sztuk garderoby w przeraźliwie pomarańczowym kolorze, którego do tej pory nie znosiłam, oraz gwizdek! Wnuczęta zachwycone! Mój romans z Kapelą przerodził się w głębokie, stabilne uczucie. Pozostanę jej wierna do mojego ostatniego fałszu!

Pytacie, co zmieniło się w moim życiu w czasie tych dwunastu miesięcy z KOD? Jakby tsunami przeszło! A po tsunami przyroda jest jeszcze bujniejsza, czego i Stowarzyszeniu, i Polsce życzę!

Ula Moszczyńska

 

Inne artykuły z cyklu:

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij