Zapiski z sierpnia 1980

Na naszą prośbę Halina Flis-Kuczyńska zajrzała do swego kalendarza i opracowała wspomnienie tamtych gorących dni. Koło historii obraca się, a my wirujemy wraz z nim … 

Mija kolejna rocznica strajków na Wybrzeżu. My chcemy przypomnieć komisję powołaną przez MKS 24 sierpnia 1980 r, w której skład weszło siedmiu intelektualistów, czynnych w organizacjach katolickich lub opozycyjnych: Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Cywiński, Andrzej Wielowieyski, Bronisław Geremek, Tadeusz Kowalik, Waldemar Kuczyński oraz Jadwiga Staniszkis.

Autorka wspomnień jest żoną jednego z ekspertów, ale też człowiekiem opozycji.  Jej, podobnie jak wielu Polkom i Polakom zarówno przed blisko 40 laty jak i teraz, historia zmieniła życie. Halina Flis-Kuczyńska jako studentka polonistyki w latach siedemdziesiątych rozpoczęła pracę w gazecie „Gromada – Rolnik Polski”, najpierw jako wolny strzelec, by później stać się dziennikarką etatową. Jednocześnie pisała o sprawach wsi do nielegalnego pisma „Robotnik”. Kiedy „wiatr odnowy wiał” założyła koło „Solidarności” w „Gromadzie-Rolniku Polskim”. Do 13 grudnia 1981 kierowała Biuletynem Informacyjnym Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego Solidarności Rolników Indywidualnych. W wyniku weryfikacji dziennikarzy w styczniu 1982 została zwolniona z pracy. Jest żoną Waldemara Kuczyńskiego, ekonomisty, opozycjonisty, sygnatariusza apelu intelektualistów do władz i strajkujących robotników (tzw. Apelu 64, o którym mowa we wspomnieniach). Pani Halina pisze o jego wyjeździe do Gdańska, gdzie zaproponowano mu udział w pracach Komisji Ekspertów przy Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym, którą w rocznicę chcemy przypomnieć.

Fot. KW

To niesamowite zobaczyć, że każda władza stosuje takie same mechanizmy: rządzący robią jakiś ruch, a społeczeństwo musi potem pisać listy protestacyjne; ludzie strajkują z powodu zabierania/ograniczania im podstawowych praw, a potem cała machina propagandy ośmiesza ich, dyskredytuje i straszy tych, którzy jeszcze nie przystąpili do protestów. To wszystko wróciło …

Młodym, którzy przyszli na świat z komórką w ręce i laptopem na kolanach, zapewne trudno będzie zrozumieć, jak żyliśmy w czasach, gdy przez telefon nie można było powiedzieć wszystkiego, że ktoś komuś przekazywał kartkę, aby dać znać bliskim, że wszystko w porządku, że telewizja nie mówiła wszystkiego … choć, nie … tego akurat młodszym czytelnikom nie musimy wyjaśniać, patrząc co dzieje się w narodowych mediach. Ale musimy im tłumaczyć, że to nie ten Kaczyński asystował narodzinom „Solidarności”.  I mamy nadzieję, że nigdy nie przekonają się młodzi, co to znaczy mieć „telefony odcięte”. Oby …

Redakcja

 

Sobota 23 sierpnia

Waldek jeździ po mieście zbierając podpisy pod apelem 64. ludzi kultury i nauki do rządu o nierozpętywanie kampanii nienawiści do strajkujących. Przychodzi Szymon Jakubowicz: pierwsi trzej mediatorzy w Stoczni, mający pomagać robotnikom, wzywają do przyjazdu następnych, w tym Waldka. Powstał kolejny list, innej grupy intelektualistów, nawołujący władze do rokowań ze stoczniowcami. Podpisali go niektórzy ludzie, którzy do tej pory nie angażowali się w takie działania m.in. Roman Bratny.

Formuje się grupa ekspertów: Wielowieyski, Cywiński, Staniszkis, prawnik, profesor Kubicki, Waldek i Tadek Kowalik. Mają lecieć samolotem w niedzielę rano. Są w stoczni już inni ludzie doradzający robotnikom, w tym specjalista od prawa pracy, Lech Kaczyński. Radio mniej straszy.

Niedziela 24 sierpnia  

Pojechali na lotnisko. Nie wiadomo, czy odlecieli. W radiu cisza. Nic nie wiadomo.

Wieczorem bomba: IV Plenum Komitetu Centralnego, wywaleni Babiuch, Wrzaszczyk, Pyka, Żandarowski, tracą stołki „Krwawy Maciuś” – Szczepański, oraz szefowie GUS i PKC. Wracają do łask Grabski i Olszowski. Premierem zostaje Pińkowski. Kto to jest ten Pińkowski?

Radio „Wolna Europa” podaje, że do Stoczni Gdańskiej, po tym plenum, wraca na dalsze rozmowy Jagielski. Strajk trwa, robotnicy nieufni. Żądają wolnych związków zawodowych, wolności słowa, uwolnienia więźniów politycznych.

Poniedziałek 25 sierpnia.

W pracy byłam krótko. Opinie o Pińkowskim  nieciekawe. Podobno poleciał do Stoczni.

Wreszcie dostaję wiadomość, że eksperci, po zatrzymaniu na lotnisku, też już w stoczni.  

Ich rola jest mniejsza, niż zawiadamiał Geremek wzywając do Stoczni – mają odpowiadać na pytania robotników, częściowo modyfikują postulaty MKS.

Jagielski do stoczni nie wrócił. Telefony odcięte. Milicja zatrzymuje samochody jadące z żywnością dla strajkujących.

Przychodzi Marta Woydt po powrocie z Gdańska z krótką kartką od Waldka. „To potężny ruch – napisał. – „Oni z wolnych związków zawodowych nie ustąpią”.

Marta powtarza to, co już uderzyło reportażystów z „Polityki”: porządek w Stoczni, świetna organizacja, uprzejmość. Całe obrady słychać pod stocznią przez megafony. Tłum stoi i słucha. Gdy po raz pierwszy był w środku Jagielski, nawet deszcz ludzi nie odpędził.

Rządowa delegacja chciała za bramę wjechać autokarem. Robotnicy autokaru nie wpuścili.

Gdy po nieudanej rozmowie Jagielski wychodził, żeby jechać po dyrektywy, tłum szemrał wrogo i bano się linczu.

Słychać głosy, że strajk potrwać ma jeszcze tydzień.

Wtorek 26 sierpnia

W redakcji „Gromady Rolnika Polskiego” – zebranie. Przyszedł Władysław Bielski z Wydziału Prasy KC. Poinformował o strajkach we Wrocławiu, Rzeszowie, Mielcu, „Hucie Lenina”, Olsztynie. Krótko relacjonował to, co mówili poszczególni działacze na IV Plenum. Sekretarze z  z Elbląga i Szczecina o tym, że i wcześniej bywały przestoje, tylko niezamierzone i niechciane przez robotników. Sam Bielski na Plenum nie był, relacje słyszał od swojego szefa. Pytanie: co mówił  Gierek? Bielski: nie wiem.

Najwięcej pytań o swobodę słowa. Pierwsza Kijowska. Dlaczego dyskusja z Plenum nie była w „Trybunie Ludu”? Bo będzie w „Nowych Drogach”.

Ja opowiedziałam o liście chłopów ze Zbroszy Dużej, którzy solidaryzują się ze strajkującymi i proszą o przekazanie swoich postulatów, żeby gospodarka chłopska była traktowana na równi z państwową i spółdzielczą. Naczelny zły. Pyta, skąd mam ten list. Chciałby go zobaczyć.

Sobota 30 sierpnia

Ludzie w kolejkach po gazety cierpliwie stoją pod kioskami. Do redakcji gazety dopiero przywieziono o 10-tej. Dziennikarze z „Głosu Pracy” przybiegają z wiadomością; rano podpisano w Szczecinie porozumienie. Ustalono nazwę Samorządne Związki Zawodowe. Wkrótce ma być podpisane porozumienie w Gdańsku. Całujemy się radośnie.

Wczoraj nagonka „Życia Warszawy” – w artykule „Kto liczy na kącik dla siebie” Gruszecki cytował zdanie z artykułu Michnika w „Der Spiegel” i wygrażał bez ogródek Michnikowi i Kuroniowi. Dziś uzupełnia artykuł odpowiedzią na pytania o postulaty polityczne strajkujących, w tym o więźniów politycznych, „których po prostu nie ma”. Fajne, bo akurat w piątek dowiedzieliśmy się, że są sankcje dla Kuronia i Michnika …

Informacje w gazetach o dzień spóźnione. Kiedy my się z czegoś cieszymy, nadchodzi zła wiadomość, i tak w kółko. Rozmowy trwają. Rozmowy zerwane…

Tu zapiski się urwały i nie pamiętam, jak przeżywaliśmy w redakcji podpisanie porozumień gdańskich.  Pierwszy z listy postulatów, które udało się wywalczyć, był dla nas najważniejszy: „Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych”.

Halina Flis-Kuczyńska 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij