Zanim ONR przejmie 11.11

To jest święto wszystkich Polaków. Nikt nie ma prawa własności do tego święta. Wszystkich będziemy namawiać do świętowania – powiedział niedawno Mateusz Kijowski.

Grażyna Olewniczak

Mam wrażenie, że żyję w świecie iluzji. W świecie zmanipulowanym w taki sposób, by następował kryzys wartości zarówno etycznych, jak i moralnych. Ksiądz profesor Józef Tischner dość wyraźnie opisał w „Filozofii dramatu”, że zniknął świat wielowymiarowy, jaki znaliśmy niegdyś. Teraz stał się on skrótowy i łatwo przyswajalny, łatwy do powtórzenia, sugestywny, jednowymiarowy.

Mamy więc prawdziwych Polaków i tych, którzy prowokują samą swoją obecnością. Już raz sprowokowali w Gdańsku podczas uroczystości, związanych z pogrzebem „Inki” i „Zagończyka”. Już komentuje się spekulacje, że jeśli 11 listopada ktoś inny poza narodowcami wyjdzie na ulicę, to też może być uznane za prowokację.  Prowokują  językiem, którym mówią. Inny niż polski  jest zdecydowanie niemile widziany, ale i język polski nie zawsze jest do przyjęcia. „Oczywista oczywistość” – należy mówić czy pisać językiem używanym przez masy, opisującym najwyżej w kilku słowach rzeczywistość.

Zanim ONR przejmie 11.11Społeczeństwo masowe −zjawisko to zostało zauważone na początku XX wieku. Żadna nowość, ale to dzięki niemu zaistniał faszyzm. Peter Sloterdijk, niemiecki filozof i kontynuator myśli Nietzschego, opisuje to tak: w pewnym momencie przestały się liczyć idee oświecenia, a stało się to dlatego, że upodmiotowiono masy. Powstała kultura, w której jednostki nie chcą bądź nie potrafią realizować wyznaczonych przez siebie wartości. Jednostka stała się nijaka, beznamiętna i winszuje sobie bycia pierwszym wynalazcą. W tym społeczeństwie ludzi nijakich jedyną wyrazistą postawą jest pogarda. Kierkegaard określa takiego człowieka masowego mianem „człowieka-egzemplarza”, jednostki pozbawionej autentyczności i bezrefleksyjnej. Kluczowe jednak wydaje mi się tu słowo „pogarda”.

Podstawowym dylematem człowieka, według Petera Singera, jest wybór pomiędzy życiem etycznym, a życiem dlawłasnej korzyści. Powinniśmy brać odpowiedzialność nie tylko za słowa, życie czy interesy najbliższych, ale i za cały świat, bo przecież w tym świecie żyjemy. Jesteśmy za niego odpowiedzialni. Nasze sfaszyzowanie to przekonanie o własnej bezgrzeszności i złu niesionemu jedynie przez innych, przez jakichś obcych, z którymi – właśnie dlatego, że tacy są – należy walczyć, choćby za cenę zdeptania reguł moralności. Czy przypadkiem nie znaleźliśmy się w takim właśnie momencie historii?

I jeszcze jedno. Według badań socjologów, każda władza postrzegana jest jako centrowa, bo teoretycznie powinna zaspokajać oczekiwania całego społeczeństwa. Jeśli ta władza, ci prokuratorzy znajdują się w centrum, to gdzie i kim jesteśmy my? Za chwilę może się okazać, że osoby o demokratycznych poglądach są naprawdę ekstremą i lewactwem, tylko kto wtedy znajdzie się po prawej stronie? Czy to będą to ci, którzy chcą wieszać?

Grażyna Olewniczak

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij