ZaKODowany spływ Krutynią

Pierwszy w historii spływ zaKODowanych Krutynią zakończył się spektakularnym sukcesem.

Listę chętnych tworzyliśmy od miesiąca, popłynęło ponad 40 osób z różnych, nawet tak odległych jak Warszawa czy Gdańsk miejsc. Wybiła godzina, więc szybko z domu, do Krutyni i na wodę. Przydała się nadprodukcja bandan ze Smoczych Łodzi, rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Na rzece ruch większy niż na Marszałkowskiej. Setki kajaków. Co chwila ktoś pyta, nie wiedzieć dlaczego szeptem, jak się do Was zapisać? Tłumaczymy cierpliwie. Płyniemy z flagami KOD, wiatr spory więc łopot pełny. Wygląda imponująco. Co pewien czas postój na orzeźwiającą kąpiel, posiłek regeneracyjny, a przy okazji na Polaków rozmowy. Bo chętnych do pogadania zadziwiająco dużo.

ZaKODowany spływ Krutynią
Fot. Wojciech Glinka

Po kliku godzinach meta w Ukcie i tu miła niespodzianka. Nasi współtowarzysze, państwo Szemińscy, przygotowali nam wspaniałego grilla. Co więcej, czekali tam na nas ci, którzy płynąć nie mogli a spotkać się z nami chcieli. Było to duże i miłe zaskoczenie. Podczas grilla nawiązaliśmy dziesiątki sympatycznych znajomości, zaanektowaliśmy na przykład cały spływ z Lidzbarka. Nieoceniona Magda Roehrig przygotowała ulotki, których setki pojechały z naszymi nowymi przyjaciółmi w różne strony Polski. Na zakończenie uznaliśmy przez aklamację, że pierwszy w historii spływ zaKODowanych Krutynią zakończył się spektakularnym sukcesem. Powtórzmy to w jak najliczniejszym gronie jak najszybciej. Potencjał tego miejsca jest niesamowity.

Wojciech Glinka

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij