Za wolnym wyborem

Zaczynamy dyskusję w sprawie wolnego wyboru w kwestii aborcji, zmian prawnych w sprawach dotyczących metody in vitro i badań prenatalnych.

Wszyscy Polacy, niezależnie od poglądów politycznych popierają postulaty związane z prawami człowieka, równością obywatelską i sposobem stanowienia prawa. Podobnie i my, członkowie KOD. Dlatego, nie zajmując stanowiska w sprawach światopoglądowych, KOD zdecydowanie protestuje przeciwko sposobowi w jaki został potraktowany obywatelski projekt ustawy w sprawie wolnego wyboru w kwestii aborcji.

Na naszym portalu otwieramy dyskusję w sprawie wolnego wyboru w kwestii aborcji. Głos może zabrać każdy, byle tylko był to głos merytoryczny. No dobrze, mogą być i emocje, ale jako dodatek do argumentów. Pierwszy jest głosem kobiety, matki, ale także osoby, która pracowała w Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego. Drugim będzie głos mężczyzny, ojca, czującego odpowiedzialność za rodzinę, utrzymanie i współwychowywanie dziecka. Oddamy też głos koderkom-katoliczkom, które nie są za aborcją, ale są za wolnym wyborem. Czekamy na Wasz głos.

Redakcja

Wokanda

(uwaga: tekst jest bardzo drastyczny!)

Hanię ojciec gwałcił, gdy matka miała okres. Mówił: rozłóż nogi, matka znowu krwawi, tatuś miał ciężki dzień. Pierwszy raz Hania zaszła w ciążę, mając 13 lat.
Poroniła w dwudziestym tygodniu. Umarłaby, ale straciła przytomność na ulicy, więc ktoś wezwał karetkę i wyczyścili Hanię w szpitalu. Nie przyznała się, kto był sprawcą ciąży, chociaż wielu się domyślało.
Po raz drugi Hania zaciążyła w wieku 15 lat. I tym razem urodziła zdrową dziewczynkę. Protokołowałam jej „zrzeczenie się praw rodzicielskich, celem oddania dziecka do adopcji”.

Na pytanie sądu (proceduralne) dlaczego „strona zrzeka się praw do dziecka”, Hania odpowiedziała: – Jak ojciec wyjdzie z więzienia, może to zrobić mojej córce. Lepiej, żeby ze mną nie mieszkała.

Nie wiem, jakie były dalsze losy Hani z Żoliborza, bo przestałam pracować w Sądzie Rejonowym dla dzielnicy Żoliborz, Wydział Rodzinny.

 

Wokanda
Fot. Katarzyna Pierzchała

Mama Joasi po raz trzeci wyszła za mąż, gdy dziewczynka miała 12 lat. Wujek był nawet dobry, dopóki nie napił się i nie przyprowadził kolegi Heńka.
Wujek zasypiał po alkoholu, kolega bawił się z Joasią. Wujek lubił alkohol i towarzystwo Heńka, bo ten był zawsze wesoły i miał wesołe pomysły.
Heniek stawiał dziewczynce ultimatum: albo się ruchamy, albo urwę głowę twojemu kotu. Pewnego razu po wyjściu wujka i Heńka przyszła babcia Joasi i zawiozła zakrwawioną do szpitala. Babcia wkrótce umarła na zawał, a Joasia mając 15lat zaszła w ciążę. Urodziła chłopca.

Na pytanie sądu (proceduralne) dlaczego „strona zrzeka się praw do dziecka”, Joasia odpowiedziała: – Nigdy go nie pokocham, może kto inny da radę.

Nie wiem, jakie były dalsze losy Joasi z Żoliborza, bo przestałam pracować w Sądzie Rejonowym dla dzielnicy Żoliborz, Wydział Rodzinny.

Wokanda
Fot. Katarzyna Pierzchała

Magda, już dorosła, pojechała do szpitala pięć dni po terminie. Tydzień wcześniej była na kontroli ciąży u lekarza prowadzącego, gdyż dziecko było jakby mniej ruchliwe. Lekarz po badaniu uspokoił ją:– Przecież to nie maratończyk – powiedział. Podczas badania w szpitalu okazało się, że dziecko jest martwe i Magda musi je urodzić siłami natury, bo cesarskie cięcie może grozić wprowadzeniem „trupiego jadu” do organizmu Magdy. Dostała środek na przyspieszenie porodu i chodziła około trzech godzin po korytarzu. Co wtedy myślała? Poród przeszedł dość sprawnie, poza momentem finalnym, gdy pielęgniarka zabierała martwego noworodka – Magda na chwilę zasłabła. Po przewiezieniu na salę lekarz powiedział Magdzie: – Dziecko miało liczne wady i tak by nie przeżyło. Nie wiedziała pani?

Wokanda
Fot. Katarzyna Pierzchała

Co się wtedy czuje, drodzy posłowie, kapłani i inni zwolennicy zaostrzenia prawa do aborcji? Zapytajcie Hanię, Joasię, Magdę…

Wszystkie imiona zostały zmienione, oprócz mojego.

Magdalena Tarasiuk

Magdalena Tarasiuk jest autorką książek („Tara” i „Nie mów do mnie Dżordżyk”), wcześniej pracowała jako protokolantka w Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza. Wszystkie opisane w tekście przypadki pochodzą z rozpraw karnych sądu rodzinnego oraz z posiedzeń o zrzeczeniu się praw rodzicielskich. Opisany przypadek medyczny jest historią przeżytą.

Tekst ukazał się pierwotnie na profilu fejsbukowym autorki, która udostępniła go do publikacji. Dziękujemy.

#czarnyponiedzialek #blackmonday #czarnyprotest

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij