Z wieszakami na protest

W naszej dyskusji o projekcie ustawy antyaborcyjnej i jej ewentualnych skutkach bezcenny jest głos mężczyzny, który wie, o czym mówi.

Słuchajcie, Dziewczyny!

Jestem prawie pięćdziesięcioletnim facetem, który ma już dwójkę dorosłych dzieci i raczej na tej liczbie poprzestanie. Może się więc wydawać, że problem mnie nie dotyczy. Ale to nieprawda. Bo jakkolwiek natura jest tak niesprawiedliwa, że to tylko Wy, kobiety, nosicie i karmicie nasze wspólne dzieci, to odpowiedzialność za nie, ich zdrowie i życie spoczywa na nas, mężczyznach w równym stopniu.

I dlatego nie zgadzam się na to, by rząd, Kościół albo ktokolwiek inny zaglądał nam wszystkim do majtek!
Wszyscy mamy prawo do wiedzy, czy dziecko, którego się spodziewamy, jest zdrowe i czy nie wymaga pomocy. A po wprowadzeniu zaostrzonej ustawy lekarze będą balisię wykonywać badania prenatalne, bo w razie poronienia – co się niestety zdarza – trafią na trzy lata za kraty.Lekarze, z pełną świadomością, że mogą Wam pomóc natychmiast, będą musieli czekać z interwencją, aż będziecie w stanie krytycznym, by rozwiązać ciążę.

Z wieszakami na protest
Fot. Katarzyna Pierzchała

Naszemu dziecku prawdopodobnie nie pomogą w ogóle. Jeśli poronicie, czego nikomu nie życzę, niemniej zdarza się to w ponad 40 proc. ciąż – będziecie podejrzane o zabójstwo tak samo, jak gdyby Wasz mąż/partner został znaleziony w łazience z poderżniętym gardłem. Jeśli zapłodniona komórka zadomowi się w miejscu innym niż macica, to codziennie coraz bardziej będzie Wam rozrywać wnętrzności i nie będziecie w stanie z tym niczego zrobić. W sprzyjających okolicznościach, po porodzie i własnej śmierci – zostaniecie świętymi. Są też oczywiście i pozytywy – producenci metalowych wieszaków zacierają ręce z radości!

Nie, nikt normalny nie popiera aborcji. Ale tu nie chodzi o aborcję. Chodzi o możliwość opieki nad Wami i naszymi dziećmi przed narodzinami, a także o możliwość odpowiedzenia sobie na pytanie, czy jesteśmy w stanie opiekować się kimś, kto przez całe swoje lub nasze życie będzie od nas zależny.

Co możemy zrobić? Pewnie niewiele. Ale zróbmy cokolwiek! Przyjdźcie, poświęćcie te dwie, trzy godziny i zbierzcie się 3 października. Zabierzcie też swoich facetów. Miast w Polsce, w których zbieramy się jest już ponad 130.  Żarty się skończyły!

Piotr Wilczek

INNE GŁOSY W DYSKUSJI NA TEMAT OGRANICZANIA PRAW KOBIET:

Katoliczki chcą mieć wybór

Więzienie za ratunek

Komentarz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij