Wystarczył rok i kraj w ruinie

To nie był dobry rok! Prawdę mówiąc, fatalny. A niektórzy twierdzą, że tragiczny! Sprawdzamy, jakie były początki sprawowania władzy przez PiS i co zdarzyło się dalej.

Anna Dysińska

Po roku od rozpoczęcia pracy rządu premier Szydło chcemy powrócić do Kalendarium DOBRYCH ZMIAN, który na naszych łamach publikowaliśmy w trzech częściach. Jego autor, Jerzy Marczyński, zaczął prowadzić swoje zapiski, kiedy jeszcze nikomu się nie śniło o kilkusettysięcznych tłumach protestujących na ulicach polskich miast. Autor zaniechał spisywania „wybryków” władzy po niespełna pół roku, bo poczuł, że jest bliski załamania nerwowego. „Liczba odnotowanych przeze mnie zdarzeń – ponad 1000 w ciągu niespełna pięciu miesięcy – jednak mnie przytłoczyła. Muszę od tego odpocząć. Muszę poszukać innych metod zastopowania tego szaleństwa” – stwierdził.Wyjechał na odludzie. Nadal nie wrócił do prowadzenia kalendarium. Chcemy przypomnieć te pierwsze dni, pierwsze decyzje i słowa. Zestawić je z kolejnymi wydarzeniami. Chcemy pokazać absurdalność decyzji rządu PiS i jego tragiczną nieprzewidywalność, nieliczenie się z nikim i z niczym.

Pęknięte parówki

Po 12 godzinach od wyborów dr Marek Bachański, pionier medycznej marihuany, został zwolniony dyscyplinarnie. Tego samego dnia Cezary Gmyz stwierdził, że „dla Lisa i Kraśki, którzy zaprzeczyli misji naszego zawodu, nie powinno być miejsca w mediach publicznych”, Jerzy Rębek, były poseł PiS, a od niedawna burmistrz Radzynia Podlaskiego, podjął decyzję o zawierzeniu miasta Jezusowi, a prof. Wiesław Binienda wygłosił wykład o katastrofie smoleńskiej na poznańskiej politechnice, podczas którego obwieścił, że „na skrzydle umieszczono ładunek wybuchowy” – zapis z 29 października ub. roku.

– 25 lat w TVP, 12 w „Wiadomościach”, 11 wieczorów wyborczych, 2 konklawe, parę wojen, huraganów i trzęsień ziemi, tysiące wyjątkowych zwyczajnych ludzkich historii, tragicznych i radosnych wydarzeń, setki cudownych spotkanych ludzi – szczęście pracy ze świetnym zespołem, 14 prezesów, piętnasty będzie ostatnim – napisał Piotr Kraśko w dniu zwolnienia. Bezrobotny? A skądże! Obecnie prowadzi m.in. audycję w radiu TOK FM. Do historii przejdzie jego wypowiedź w sprawie apelu smoleńskiego i asysty wojskowej, które chciał narzucić żołnierzom powstania minister Macierewicz. Dziennikarz powiedział wtedy: „To nie jest zaszczyt dla powstańców warszawskich, że stanie obok nich asysta wojskowa. To zaszczyt dla asysty wojskowej”.

Ponad 30-osobowa komisja Macieja Laska została odwołana, jej rolę w lutym br. przejęła komisja powołana przez Macierewicza (to mój „ulubiony” minister) składająca się z ponad setki „specjalistów”, a wśród nich nie ma żadnego pilota, inżyniera lotniczego, meteorologa ani patomorfologa. Komisję za to wspomaga swoją wiedzą m.in. dr Ewa Gruszczyńska-Ziółkowska etnomuzykolog, specjalistka w zakresie antropologii muzyki i amerykanistyki.Szum w gazetach wywołała pod koniec zimy informacja, że członkowie podkomisji mają dostawać co miesiąc 20–25 tys. zł. A przecież można było się spodziewać wielu skandali wokół komisji skoro już wcześniej na konferencji prasowej do ilustracji tezy o zamachu używano tablicy ze zdjęciem dwóch parówek pękniętych na całej długości po ugotowaniu.

„Studio YaYo” – ręce opadają

Wracamy do kalendarium. Dwa dni po wyborach (30 października) kolejne zdarzenia. „Wystarczy ich rządów, skandalicznej dyktatury tępych antypolskich ugrupowań (…). Czekałem osiem długich lat, żeby odsunąć od władzy w Polsce ludzi niegodnych, oszustów, złodziei, krętaczy, ludzi uzależnionych od agentur Moskwy i Berlina” – mówił Jan Pietrzak. Tego samego dnia gazety informują, że PiS zmienia przedwyborczą retorykę i już chce francuskie śmigłowce, caracale.

Pan Jan P. nie został, jak się po czasie okazało, pupilem władzy, ale za to objawił się nam nowy tandem satyryczny. Nowy program „Studio YaYo”, które można zobaczyć w telewizji „reżimowej”, prowadzi dwóch znanych satyryków, których nazwiska litościwie pominę. Co tydzień jakiś żenujący żart i to niejeden. „Dostało się” m.in. Joannie Senyszyn, którą określono jako zardzewiałą pudernicę. Nie będzie już skrzeczeć z telewizorówPannę Grodzką straciliśmy z oczu. Przykrość, bo to jednak była pewna uciecha patrzeć na tego dziwoląga”. Kolejny „żart” spowodował skargę społeczności żydowskiej, której nie rozśmieszyła piosenka ze słowami „sam Rothschild, mistrz lichwy znamienity”, oraz zapewnieniem, że Polacy nie będą już ofiarami „lichwy” i umów frankowych.

Kilka dni temu w komunikacie Ministerstwo Rozwoju poinformowałoo zerwaniu negocjacjiw sprawiecaracali, które rok temu były marzeniem PiS. Stanowisko ekipy rządzącej zmieniało się, ale teraz decyzja dotycząca zakupu śmigłowców zakończyła się skandalem międzynarodowym, a może nawet koniecznością zapłaceniaogromnego odszkodowania za zerwanie negocjacji.

Szydło w kącie

Kolejne dni nowych rządów (wracamy do jesieni 2015) przyniosły zaskakujące „rewelacje”; 1 listopada prezes PiS zapowiedział współpracownikom, że Beata Szydło stanie na czele rządu, ale skład gabinetu ustali on, stwierdził, że „ona będzie premierem, ale na moich warunkach”, a niecałe 6 dni później na naradę w sprawie składu rządu Beaty Szydło przyszłej pani premier nie zaproszono.Trzy dni później (4 listopada) – „Likwidacja gimnazjów poprzez ich wygaszanie jest przesądzona” – profesor Piotr Gliński zapowiedział to w radiowej „Trójce”. Jednocześnie zapewniał, że proces zamykania tych szkół nie odbędzie się kosztem nauczycieli w nich pracujących.

Pół roku później wystarczyło 6 minut, aby Beata Szydło została „doprowadzona do pionu” przez Jarosława Kaczyńskiego, rządzącego z tylnego siedzenia. Podobno prezes PiS w krótkich i niezbyt miłych słowach zrugał ją za całokształt pracy. Kilka dni temu sejm miał wznowić obrady, ale nie wznowił o umówionej porze, bo wszyscy grzecznie czekali na szeregowego posła Kaczyńskiego. A profesor Gliński obecnie zapewne przeciera oczy ze zdumienia, patrząc na protesty nauczycieli, rodziców, uczniów, którzy nie chcą wierzyć w „bezkosztową” reformę.

In vitro do kosza

Tydzień po wyborach (5 listopada) Jarosław Gowin, mówiąc o „naprawie dewastacji moralnej”, zapowiedział zmianę ustawy o in vitro i wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej.Wystarczył rok i kraj w ruinie

Za chwilę po kilku miesiącach i wielu decyzjach i słowach członków PiS odbędą się kolejne protesty kobiet, które wkurzone są już nie tylko wtrącaniem się rządzących w ich sprawy intymne, ale również innymi zagrożeniami. Organizatorki strajku piszą: „Nie zgadzamy się na to, żeby o naszych najważniejszych sprawach ktoś decydował za nas, mamy dosyć fikcji we wdrażaniu i realizacji przepisów dotyczących ochrony przed przemocą ze względu na płeć, nie zgadzamy się na brak rzetelnej edukacji seksualnej, mamy dosyć prób narzucania zasad religijnych w formie prawa państwowego, nie zgadzamy się na zastępowanie nauki indoktrynacją, mamy dosyć pogardy minister Anny Zalewskiej dla dzieci, rodziców i nauczycieli, nie zgadzamy na demolowanie polskiego systemu oświaty i niszczenie szans edukacyjnych młodego pokolenia – pokolenia, od którego zależy przyszłość naszego kraju”. Na ich demonstracje w 160 miastach polskich i na świecie przyszło prawie milion kobiet i mężczyzn, a relacje z czarnego protestu zamieściły bodaj wszystkie media na świecie.

Słowa Gowina szybko stały się ciałem; świat patrzył zdziwiony na kolejne decyzje rządu. Kilka dni temu Komitet Praw Człowieka przy ONZ zarzucił Polsce, że nie działa prawo antydyskryminacyjne, że rząd nie walczy z kseno- i homofobią, podejmuje się próby zaostrzenia prawa aborcyjnego, odbierane są dotacje organizacjom kobiecym, służby nie reagują na rasizm, a prokuratorzy nie traktują takich spraw poważnie.

Kończąc ten krótki spis słów, wydarzeń, działań zaledwie z pierwszego tygodnia nowej zmiany, trzeba przyznać, że żaden wizjoner nie przewidziałby pomysłów PiS. Dzień za dniem, noc za nocą (ech, te nocne obrady sejmu), kiks za kiksem, kolejne poronione pomysły, kuriozalne decyzje, zwolnienia specjalistów, pisanie ustaw na kolanie, a potem ich poprawianie, język kłamstw, nienawiści, bezpodstawnych oskarżeń. Ile jeszcze wytrzyma ta nasza nieszczęsna Ojczyzna? Ile jeszcze my wytrzymamy?

Anna Dysińska

Kalendarium DOBRYCH ZMIAN znajdziecie

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij