Wysoki Sądzie, zeznaję …

Ja, Namolny Zenon, syn Edwarda, ksywa „Łysy” z zawodu złodziej pospolity, oświadczam…

Jacek Mrozowski

Ja, Zenon Namolny, syn Edwarda, ksywa „Łysy”, z zawodu złodziej pospolity, oświadczam, że zostałem niesłusznie oskarżony o dokonanie włamania do sklepu spożywczego w Dziamdziakowicach w dniu 14 kwietnia 2016 roku.

Moja ingerencja z zawartość sklepu spożywczego w Dziamdziakowicach była czynem uzasadnionym i społecznie pożądanym.

W dniu 14 kwietnia 2016, w godzinach wieczornych, po obejrzeniu głównego wydania Wiadomości TVP doszedłem do wniosku, że znajdujące się w gminnym sklepie spożywczym towary mogą w istotny sposób zagrażać dokonującej się na naszych oczach przemianie Narodu Polskiego w lepsze, bardziej świadome, patriotyczne społeczeństwo. W społeczeństwo wierne polskiej tradycji i wartościom przekazywanym nam przez przodków i najwyższe autorytety. Dlatego wraz z Kupą Marianem, synem Franciszka, ksywa „Świrus”, weszliśmy do rzeczonego sklepu drzwiami od podwórka.

Dodam, Wysoki Sądzie, że sklepowa, która jest znana z sympatii do poprzedniej władzy i niejednokrotnie obraźliwie wypowiadała się o przywódcach naszej partii rządzącej, rządzie Rzeczypospolitej oraz najważniejszych osobach w Państwie Polskim, złośliwie utrudniła nam to zadanie, zakładając dwie kłódki patentowane z utwardzanej stali. Mimo tych przeszkód, niesieni patriotycznym zrywem, dokonaliśmy zrywu wymienionych kłódek za pomocą łapki do wyciągania gwoździ.

Po pobieżnych oględzinach stwierdziliśmy, że w sklepie znajdują się bardzo niebezpieczne towary.

Alkohole zagraniczne typu whisky i inne brandy, w tym wina, takie niesłodkie, zagraniczne z niepolskimi etykietami. A na jednej to był nawet diabeł narysowany i płomienie takie. Polskich wódek i win dobrze nam znanych tośmy nie ruszali, bo to by przecież kradzież była. I nie po bożemu by było tak ludzi na przednówku bez podstawowych artykułów zostawiać.

Papierosy różne gatunki, w tym mentolowe, o których ludzie gadają, że po nich dzieci mieć nie można.  I na wszystkich tych papierosach w ogóle jest napisane, że palenie szkodzi. Zabraliśmy, bo młodzież to widzi i kupuje, i kopcą, smarkate, za sklepem, a to przecież trucizna taka, że nie wiem, i pewnie w dodatku zagraniczna. Powszechnie wiadomo, że cudzoziemcy tam trucizn jakichś napakowali, co by Polaków wytruć ze szczętem.

„Gazeta Wyborcza” i to pismo kolorowe „News… co tam”, a do tej gazety to dodatkowo płyta jeszcze była a na niej pisało PITy 2016, no to musowo jakaś świńska pornografia. No tośmy tę wywrotową bibułę poszarpali, bo nie będą nam Niemce mówić, co mamy robić.

I były tam jeszcze proszki do prania niemieckie. Na tym jednym to pisało OMO, więc pytam kolegi, czy to może jest polskie? Ze Śląska. Ale mi odpowiedział, że nie. Bo na Śląsku to one gadają OMA, a nie OMO, no to by z błędem na proszku nie pisali. Musowo obcy, no tośmy wysypali cały. Kumpel to się zna na językach obcych, bo za poprzedniej władzy był niesłusznie represjonowany przez dwa i pół roku za napad rabunkowy. Siedział w areszcie w Mysłowicach, to się tej śląskiej mowy wyuczył.

A jak już żeśmy z kolegą przygotowali te wszystkie fanty na sklepie, tośmy jeszcze za ladę weszli zobaczyć, co to tam takiego sklepowa trzyma. I tam już same zakazane rzeczy były.

Całe pudełko prezerwatyw. Kondonów – znaczy. I to jakich! Kolorowych! Zabrali my to obrzydlistwo, bo przecież ksiądz mówił w niedzielę, że te kondony, to jest ten cały „gender dzień po” i czyste morderstwo. A my z kolegą, to przecież jesteśmy uczciwymi złodziejami, a nie mordercami i przestrzegamy prawa.

Książka tam jedna była po angielsku. „Dictionary” się nazywała czy jakoś tak. Na pewno zbereźna, albo wręcz diabelska, bo ją napisał taki Anglik, co to się „Pingwin” nazywa. Prawdę piszę, Wysoki Sądzie, no bo Penguin to imię a Press nazwisko, jak tego aktora od czterech pancernych. I taki pingwin był wymalowany.

Jakby by wymieniać po kolei te wszystkie świństwa bezbożne, co to je sklepowa w tym dawnym geesie trzymała, to by Wysoki Sąd z tydzień musiał czytać, a zanudzać Wysokiego Sądu nie zamierzam.

Zapewne się Wysoki Sąd zdziwi, po co ja takie oświadczenie piszę, skoro według starego prawa takie nasze patriotyczne wejście do sklepu pod zwykły włam podpada. Otóż piszę, aby Wysokiego Sądu nie zmyliły pozory. Myśmy ten towar nie z chęci zysku ze sklepu wynieśli, a z poczucia patriotycznego obowiązku, zwłaszcza że ten posterunkowy, co to w zmowie ze sklepową jest, zaraz po nas przyszedł, więc nawet sprzedać by nie było czasu.

Myśmy to zrobili w trosce o Polaków. Ludzie na wiosce głupie i przez te ostatnie lata ogłupiane były przez tę władzę, co to ją Pan Jarosław Kaczyński przegnał. I jeszcze przez te niemieckie i żydowskie telewizje. Pewnie by kupowali to świństwo. Wydawali te pincet złotych, co to im władza na dzieciaki dała. A ksiądz mówił, żeby nie wydawać na głupoty, bo dach na plebanii przecieka i to jest na wiosce teraz najważniejszy wydatek obywatelski.

Prokurator, co to nas przesłuchiwał na komendzie, też nie miał zrozumienia dla wyższych celów, dla których żeśmy zrobili tę patriotyczna akcję w Dziamdziakowicach. I jeszcze się śmiał, jak mu mówiłem, że oświadczenie dla Wysokiego Sądu złożę. A ja składam do Wysokiego Sądu to oświadczenie, tak samo jak złożył ten jeden starszy Morawiecki, co to z tym jednym piosenkarzem do Sejmu za posła poszedł robić. On i ta babka też podobne oświadczenie złożyli, że to żadne przestępstwo nie było. Że to, co one tam robiły, to było moralnie poprawne i w porządku. Sam widziałem, bo tu jeden pod celą ma telewizor i puszcza.

I ja im, proszę Wysokiego Sądu, rację przyznaję. Bo sam słyszałem, jak jeden ksiądz w radiu mówił, w tym radiu, co to go moja babka słucha. Mówił, że prawo boskie jest najważniejsze, a prawo boskie każden jeden ma we własnym sumieniu. No to ja ich zupełnie rozumiem i siebie rozumiem, bo we własnym sumieniu do przestępstwa się nie poczuwam. Spełniłem tylko swój patriotyczny obowiązek, więc uprzejmie proszę Wysoki Sąd o łagodny wymiar kary.

Jacek Mrozowski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij