Wołodia i Jarek

Zmęczony śledzeniem awantury w naszym sejmie postanowiłem poprawić sobie humor lekturą i nieostrożnie sięgnąłem po „Creme de la Kreml” Wacława Radziwinowicza.

Książka jest  kapitalna, autor, który ma w sobie nieco krwi rosyjskiej, spędził w Rosji jako korespondent dwadzieścia lat z okładem i dopiero niedawno go stamtąd wygoniono. Pomieszczone w zbiorze 172 artykuły są jak mozaika, z której wyłania się portret współczesnej Rosji i Rosjan.

Jak żyją, jak piją, jak są codziennie „obrabiani” przez tamtejszą propagandę. Jacy są przesądni, jak wszędzie wpychają im się prokremlowscy prawosławni popi, jak korupcję doprowadzili do granicy artyzmu. Jacy potrafią być szlachetni i jacy są na co dzień chamscy i brutalni. Czułem trochę schadenfreude czytając o nielubianych sąsiadach, aż uświadomiłem sobie, jak bardzo ta Putinowska Rosja jest podobna do wizji kraju, jaki wymarzył sobie Jarosław Kaczyński. Zamordyzm, woluntaryzm w gospodarce, mitologia „chwalebnej przeszłości”, prymitywny pseudopatriotyzm, religia jako narzędzie indoktrynacji politycznej…

Nie będę psuł przyjemności przyszłym czytelnikom książki Radziwinowicza. Sięgnijcie  po „Creme de la Kreml” nawet jeśli Rosja was nie interesuje. Warto choćby po to, by zobaczyć, w którą stronę zmierza od roku Polska.

Andrzej Wiktorowicz

Fot. Kremlin.ru [CC BY 3.0 or CC BY 4.0], via Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij