Widziałem nawet porządnych pisowców …

Pamiętają powyborcze wyzwiska: mohery, półmózgi, pisuary, katole. We wrześniu głosowali na PiS. Teraz dalej brną (jak nam się wydaje), bo my ich nie szanujemy i nie rozumiemy.

Adam Czejgis

Janek: krótko po siedemdziesiątce, całe życie ciężko pracował, dziś schorowany, mimo tego szczęśliwy, pogodny i troskliwy mąż, ojciec i dziadek. Katolik praktykujący, ale bez przesady, znający wartość swoich uczynków, nie musi na siłę szukać zbawienia przez modły i pokuty w starości. Głosował na PIS.

Halinka: niewiele młodsza od Janka, energiczna dama jeszcze w pretensjach (jak się kiedyś mawiało). Mieszka sama, utrzymuje się ze skromnej emerytury po zmarłym mężu, dzieci gdzieś w świecie. Kościół, przychodnia, plotki z sąsiadkami, telewizor, zakupy to jej świat, jej Polska. Głosowała na PIS.

Dorota: 40 lat, czworo dzieci, mąż w Anglii; jeśli akurat nie pije, to pracuje i trochę przysyła…, coraz rzadziej. Dorota nie lubi Tuska, nie lubi Kaczyńskiego, nie zna Petru. Głosowała na Kukiza.

Adrian: 25 lat, licencjat z zarządzania…, przedstawiciel handlowy. Ojciec, oficer, zginął w wypadku. Matka nie potrafi zakończyć żałoby ‒ prawie się nie odzywa, ciągle choruje. Adrian opiekuje się mamą i siedemnastoletnią niepełnosprawną siostrą. Adrian jest dumny, nie prosi o pomoc. Zawsze głosuje na narodowców.

Tysiące Janków, Halinek, Dorot, Adrianów, lekceważonych, zostawionych samym sobie, niepotrzebnych, zostawiliśmy w pustym polu, na poboczu autostrady do sukcesu, do dostatku, do wolności. Zatrzasnęliśmy drzwi naszych samochodów, naszych domów, naszych głów i serc. A oni stali z boku i coraz śmielej, coraz natarczywiej próbowali nas sobą zainteresować, porozmawiać z nami jak równy z równym, jak człowiek z człowiekiem.

I ruszyły w kraj kolorowe autobusy PIS, Radio Maryja, Kukiza… i zabierały na pokład jak leci zapomnianych Janków, niechciane Halinki, sfrustrowane Dorotki, bojowych Adrianów. Suwerenem ich przezwali, obiecali chleb i szacunek, wielkość i zadośćuczynienie. I uwierzyli, i zagłosowali.

Po miesiącach kilku już widzą jak ich oszukano, znów widzą zatrzaśnięte drzwi. Odjechały kolorowe autobusy. Zostali sami na jeszcze bardziej dziurawej, jeszcze bardziej bocznej drodze. Już wiedzą, że popełnili błąd, i w tym błędzie trwają. Widzą marność wybranej drogi, i idą. Potykają się, boją się, i idą.

Wołamy: Nie bądźcie głupi, chodźcie do nas, chodźcie z nami! Wolność! Równość! Demokracja! Dyktatura nam grozi, bieda będzie! Polska! Trybunał! Europa! Ojczyznę trza ratować, dla dzieci, dla wnuków, dla siebie! Wołamy!

Wołamy, a Oni idą jak zaczarowani, niektórzy pukają się w czoło i większość milczy. Pamiętają powyborcze wyzwiska: mohery, półmózgi, pisuary, katole… Pamiętają porównania: do stada baranów, do narodu idiotów… Pamiętają oskarżenia o sprzedajność: za pińcet kupili ciemniaków… Pamiętają!

Szanowna Kulturo i Inteligencjo! Szanowna Opozycjo! To nie oni wygrali wybory, to nie oni rządzą, to nie Janek ani Halinka oszukali. To ich oszukano. Po raz kolejny… To oni są tu ofiarami PIS-u, ale także was. Okażcie szacunek, przeproście za grzechy jak trzeba i obiecajcie poprawę.

Janku, Halinko, Doroto, Adrianie, przepraszam was z całego serca i wierzę, że kiedyś znowu będziemy się lubić i szanować, jak dawniej, jak ludzie.

Adam Czejgis

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij