Widmo nacjonalizmu czyli dlaczego boję się rówieśników?

Kilka dni temu student z Indii został pobity w Poznaniu, w najbardziej tolerancyjnym polskim mieście wg badań socjologicznych. Quo vadis, narodzie?

Początek wakacji 2016. „Dobra zmiana” idzie pełną parą. Jestem w Tatrach z grupą młodzieży, są ciut młodsi ode mnie. Przyszedł dzień odpoczynku. Jadę z chłopakami do Zakopca po zaopatrzenie. O polityce nie rozmawialiśmy, ale jeden z nich wspomniał, że „w dzisiejszych czasach trzeba robić sobie dobry research, jeśli chodzi o informacje, wiadomości etc., i że czyta (tu pada nazwa jednego z prawicowych portali internetowych)”. 

Nie skomentowałem tego wtedy – skomentuję tutaj. Idea „researchu” jest świetna, warto opierać zdobywanie informacji na wielu źródłach, niezależnie od tego, czy chodzi  o codzienne wiadomości, czy o materiały do pracy dyplomowej, zresztą takie właśnie możliwości daje internet. Problem w tym, że szukając „niezależnych” wiadomości, łatwo się przekonać, że internet jest podbijany przez strony, których charakter jest ideologiczny, a nie informacyjny.  

Polak Węgier – dwa bratanki przecież!

Protest narodowców przeciwko imigracji z Ukrainy, Warszawa 18.03.

Znaczenie populistów zwiększa się w niektórych krajach szybciej niż w Polsce. Sprawdzam aktualne sondaże na Węgrzech, gdzie następne wybory odbędą się za rok. Poparcie dla Fideszu – nic nowego: waha się od 44% do 60%. Wierzę, że każda władza przeminie. Pytanie, co przyjdzie po niej? Poparcie dla Jobbiku: 13-24%. Szukam info o Jobbiku w Wikipedii – wita mnie nazwa: „Ruch na rzecz lepszych Węgier”. Zastanawiam się, co kryje się za słowem „lepszych” – dla kogo „lepszych”? Orientacja polityczna: „far right” (bardzo mocno na prawą burtę).  Oglądam profil na Facebooku. Eleganccy działacze wyglądają na gotowych do przejęcia władzy. Znajduję setki zdjęć z kampanii społecznych, spontanicznych akcji, pikników rodzinnych, koncertów i konkursów dla dzieci, zdjęć pięknych dziewczyn i po prostu zwyczajnych obywateli. Jestem przekonany, że gdyby w latach 20—30. istniał internet i portale społecznościowe – tak właśnie wyglądałaby strona hitlerowskiej NSDAP. Jedyne, czego brakuje Jobbikowi, to spektakularne marsze i bardziej charyzmatyczni przywódcy. Na Facebooku liczba polubień Jobbik Magyarországért Mozgalom lada moment przekroczy 400 tysięcyPytanie ilu z tych ludzi zdaje sobie sprawę, że ma dotyczenia z ugrupowaniem neofaszystowskim i antysemickim.  

W 2009 roku, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, Jobbik przedstawił się jako partia, której „fundamentalnym celem jest ochrona węgierskich wartości i interesów”.  13 maja 2012 roku podczas manifestacji w Budapeszcie lider Jobbiku  Gábor Vona, oskarżył rząd socjalistów poprzedzający rząd Orbana, o „wyprzedanie majątku narodowego zagranicznym korporacjom i bankom” – skąd my to znamy… Stwierdził też, że „węgierscy Żydzi nie utożsamiają się z dążeniami węgierskiego narodu”. Węgierską granicę „ochraniają” tzw. straże obywatelskie organizowane przez László Toroczkaiego, burmistrza miasta Asotthalom z list Jobbiku. Niedawno powiedział reporterce portalu Balkaninsight, że „Trzecia Rzesza była w porządku. Mogą mówić co chcą o Hitlerze, ale on zrobił wielkie rzeczy, rozbudował swój kraj”.

Nacjonalistów na fali, którzy mogą lub na pewno wygrają następne wybory, łatwo też znaleźć w Austrii (Austriacka Partia Wolności (FPO) założona 60 lat temu przez byłego oficera SS Antona Reinthallera, w tym roku 30-34% w sondażach) lub we Francji, gdzie Marine Le Pen z Frontu Narodowego w I turze zbliżających się wyborów prezydenckich idzie na remis z centrystą Emmanuelem Macronem, a tuż przed przesądzoną II turą będzie mu deptać po piętach. 

O ile wybory prezydenckie w Austrii w 2016 roku wygrał kandydat Partii Zielonych, sukces nacjonalistycznej Austriackiej Partii Wolności w wyborach parlamentarnych w 2018 roku wygląda na przesądzony. Dotychczas ta partia była w Austrii trzecią siłą polityczną po Socjaldemokratycznej Partii Austrii i chadeckiej Austriackiej Partii Ludowej. Trzykrotnie była brana przez jedną z nich do koalicji rządzącej, w przypadku gdy dwie wymienione partie nie zdołały utworzyć tzw. wielkiej koalicji. Teraz ma poparcie największe od powstania. 

„Dziennikarze muszą nauczyć się posłuszeństwa”

Kontrmanifestacja wobec protestu narodowców, Warszawa 18.03.

Jedną z „najciekawszych” postaci Austriackiej Partii Wolności jest Barbara Rosenkranz, określana przez przeciwników mianem „Reichmutter”, która wraz z mężem (Horst Rosenkranz – niegdyś działacz zdelegalizowanej pangermańskiej Narodowodemokratycznej Partii Austrii) domaga się m.in. zniesienia ustawodawstwa antynazistowskiego. Z kolei pan Rosenkranz prowadzi fundację pomagającą zbierać pieniądze na pomoc dla przebywających w więzieniach neonazistowskich aktywistów. W Grecji funkcjonują neonaziści jako Złoty Świt (XA). Ich symbolem jest meander, a flagi powiewają w kolorystyce niemal identycznej do flag III Rzeszy. 6 maja 2012 roku, w trakcie wieczoru wyborczego, przed konferencją prasową Złotego Świtu, członkowie partii wymusili na dziennikarzach słowami „Wszyscy powstać! Będzie mówić Wódz!” powstanie z miejsc na moment wejścia przewodniczącego partii Nikolaosa Michaloliakosa, który powiedział potem, że przedstawiciele prasy powinni przywyknąć do powstawania z miejsc na jego powitanie. Rzecznik prasowy Złotego Świtu Ilias Kasidiaris wyjaśnił później, że „dziennikarze muszą nauczyć się posłuszeństwa” oraz, że „w przyszłości będziemy wymagać, by dziennikarze wykonywali także pady i skłony”.  

Inny polityk – Stylianos Wlamakis kandydujący na Krecie w wyborach parlamentarnych z listy Złotego Świtu – wrzucił na swój profil na Facebooku uśmiechnięte zdjęcia z terenu KL Dachau. Fotografię przy piecu krematoryjnym opatrzył podpisem „Ten piec piekł dobry chleb”. Jeden z nowych posłów  Georgios Germenis wyraził się przychylnie o starożytnej, spartańskiej praktyce zrzucania słabszych niemowląt ze skał. Złoty Świt uzyskał 9,4% (ponad pół miliona) głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku. 

Ostatnio nacjonaliści dostali się również do parlamentu naszych południowych sąsiadów (Słowacka Partia Narodowa (SNS) i Partia Ludowa Nasza Słowacja (L’SNS) uzyskały odpowiednio 8,64% i 8,04% głosów). Dla tych drugich jednym z bohaterów narodowych jest ks. dr Jozef Tiso, prezydent Słowacji w latach II wojny światowej, który współpracował z Adolfem Hitlerem i jest współodpowiedzialny za wywóz słowackich Żydów do obozów koncentracyjnych. 

30 października 1944 roku, po zdławieniu przez wojska hitlerowskie Słowackiego Powstania Narodowego i zdobyciu przez nie Bańskiej Bystrzycy, Tiso odprawił mszę dziękczynną, a poległych powstańców nazwał „bandami komunistów i bolszewików”.

Na Partię Ludową Nasza Słowacja oddało w 2016 roku głos około 200 tysięcy Słowaków, głównie młodych, którzy pierwszy raz szli do wyborów, około pięć razy więcej niż   w poprzednich wyborach. Jej liderem i założycielem jest Marian Kotleba. „Nie protestuje, gdy nazywa się go neonazistą. Jego ludzie używają gestu „Na straż!”, który podobny jest do hitlerowskiego „Sieg Heil!”” – tłumaczy jeden ze słowackich dziennikarzy w artykule Katarzyny Zuchowicz w Natemat.pl. Kotleba i jego ludzie ubierają się w mundury wzorowane na strojach Gwardii Hlinkowej z czasów Pierwszej Republiki Słowackiej. „Zaprzeczają istnienia Holocaustu, stanowią zagrożenie dla wszelkich mniejszości i wszystkich innych, którzy prezentują inną opinię niż oni. Reprezentują typową kombinację cech, które znajdziemy w partii faszystowskiej. Młodzi ludzie, głównie mężczyźni, raczej słabo wykształceni.” – mówi dla NaTemat.pl Grigorij Mesežnikov, szef słowackiego Instytutu Spraw Publicznych.  

Kontrmanifestacja wobec protestu narodowców, Warszawa 18.03

Na Słowacji też działają neofaszystowskie bojówki – „patrole obywatelskie” polujące na uchodźców i imigrantów. Jednym z członków takiego „patrolu” jest Milan Mazurek, poseł L’SNS. Holocaust zdarzyło mu się nazwać „bajeczką”, twierdzi, że „wokół Hitlera krążą same kłamstwa”. Partia Ludowa Nasza Słowacja otrzyma pięć milionów euro w odpowiedzi na wyborczy sukces. „Obecność tej partii w parlamencie powoduje, że z malutkiej partii stała się średnią. Taką, z którą trzeba się liczyć. Że znacznie poszerza swoje audytorium i jej retoryka będzie trafiać do większego grona odbiorców (…) Że dzięki nim [pieniądzom] zaczną budować swoje struktury partyjne i wzmacniać swoją działalność” – mówi Mesežnikov. 20 czerwca 2015 roku zorganizowali w Bratysławie protest przeciwko uchodźcom/imigrantom. W tłumie dominowali chuligani klubu Baník Ostrava, którzy przyjechali pociągiem. Na scenie padły wtedy m.in. takie słowa: „Każde stworzenie na świecie, dżdżownica, mysz, czarnoskóry lub słoń, wszystkie te stworzenia są prawnie chronione przed wyginięciem. Ale nie my, pierwotni mieszkańcy Europy. To my jesteśmy ofiarami rasizmu i dyskryminacji. W końcu nadszedł czas, abyśmy przestali być cicho; jesteśmy wsparciem dla cywilizacji, jesteśmy gatunkiem, który wzniósł tą planetę. (…) Zamierzamy bronić się przeciwko napływowi nie-białych imigrantów…”

Odrodzenie za Odrą

Najbardziej zaskakująca jest jednak obecność, równie jawnych co na Słowacji, neonazistów w Niemczech. Możemy tam spotkać dwa populistyczne ugrupowania: istniejącą od 2013 roku Alternatywę dla Niemiec (AfD) z poparciem na poziomie 7-15% oraz Narodowodemokratyczną Partię Niemiec, ze stałym elektoratem ponad pół miliona Niemców (co daje 1,5-1,8% w trzech ostatnich wyborach do Bundestagu) głównie z byłej NRD AfD odcina się od powiązań z NPD. Nic dziwnego. NPD została założona w 1964 roku i wywodzi się z Niemieckiej Partii Rzeszy. Jej program jest niemal identyczny z programem NSDAP. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (niemiecki kontrwywiad) ocenia go jako „rasistowski, antysemicki, homofobiczny, rewizjonistyczny i dążący do zniszczenia prawnego porządku konstytucyjnego”. Ponadto przewiduje m.in. rewizję granicy z Polską. Holocaustem nazywa zbombardowanie Drezna przez Aliantów. Na prywatnych spotkaniach, działacze pozdrawiają się słowami „Heil Hitler”. To właśnie ta organizacja odpowiada za antypolską akcję plakatową „Poleninvasion stoppen” w 2009 roku. W latach 2013-2014 prezesem NPD był Udo Pastoers, pozytywnie oceniający Rudolfa Hessa i nazywający Adolfa Hitlera „fenomenem”. Kilkakrotnie próbowano zdelegalizować NPD. Najgłośniejsza była sytuacja z 2003 roku. Niestety władze Niemiec popełniły poważny błąd i umieściły w szeregach NPD dziesiątki swoich agentów, co wyszło wkrótce na jaw i próba delegalizacji zakończyła się kompromitacją niemieckich służb specjalnych. Pocieszające jest jedynie, że elektorat tej partii stanowią przede wszystkim Niemcy starszej daty, a nie młodzi jak zapewne byłoby w krajach dawnego bloku wschodniego.  

Co stoi za tym, że wyborcy głosują na prawicowych populistów? Mówi się o klęsce liberalnej demokracji, o powiększających się różnicach między bogatymi i biednymi, o skutkach kryzysu z 2008 roku i gwałtownej fali imigrantów w 2015 roku. Z kolei najmłodsi wyborcy, którzy nie doświadczyli ani wojny, ani PRL-u, często nie doceniają tego, że przyszło im się urodzić w czasach (i strefie) pokoju. Wielu moich rówieśników wypowiada się w lekceważący sposób o transformacji ustrojowej i Okrągłym Stole. A Unia Europejska i strefa Schengen? – „A co za problem pokazać celnikowi paszport?”. Inni z góry zakładają, że polityka to bagno i nie chcą mieć z nią nic wspólnego – nie chodzą na wybory. Jeszcze inni oddają głos nieważny – moim zdaniem jest to wyraz niezależności, ale zarazem  naiwności, choć teoretycznie to lepsze rozwiązanie niż całkowite olanie wyborów.  

Edukacja przede wszystkim

Protest „Solidarni przeciw rasizmowi” Warszawa 18.03

Za ten stan wiedzy, za brak pojęcia o PRL i jej upadku może stać sposób nauczania historii. Wśród historyków, którzy mnie uczyli, część (a możliwe nawet wszyscy) stoi murem przeciw nacjonalizmowi. Nie wiem, co mówią uczniom teraz, ale gdy mnie uczyli, nie akcentowali niebezpieczeństwa odrodzenia nacjonalizmu. Zresztą jeszcze kilka lat temu to zagrożenie nie było na tyle widoczne, aby wzbudzało niepokój. W każdym razie edukację historii w podstawówce zakończyłem na wybuchu pierwszej wojny światowej. W gimnazjum materiał został przerobiony, ale w liceum zakończył się na kampanii wrześniowej. Reasumując: w podstawówce i w liceum na lekcjach historii nie usłyszałem ani jednego słowa na temat PRL i transformacji. Historycy nie zdążyli przerobić materiału. Efekty być może już mamy.  Z kolei nauka wos-u sprowadza się do kucia regułek z podręcznika.  Swoje trzy grosze dorzuca też nauczanie religii. Podczas imprezy urodzinowej dalszej znajomej usłyszałem: „Jak są wybory, to nigdy nie wiem na kogo głosować i dzwonię zapytać się kolegi. Mnie interesuje tylko to, żeby partia nie była za aborcją i za in vitro, czyli nie PO. A w końcu zagłosowałam na Kukiza, bo to po prostu taki normalny facet”. Gdy słyszę takie słowa od 20-latków, odnoszę wrażenie, że czynne prawo wyborcze powinno przysługiwać znacznie później… 

Podczas „czarnego marszu” KOD-u w Częstochowie jeden ze śląskich KOD-erów powiedział mi, że nie wziął flagi KOD-u z uwagi na dużą ilość policji (trwały Światowe Dni Młodzieży). Odpowiedziałem na to, że nie boję się policji – pod tym względem odwaga staniała w stosunku do czasów PRL. Boję się natomiast rówieśników. 

Raz na studenckim wyjeździe spotkałem dużą grupę narodowców. Mieli guru – duszę towarzystwa – najbardziej radykalnego. Powiedział m.in., że nie chce widzieć czarnoskórych w Europie, bo „ich miejsce jest w Afryce”. Na pytanie, czy jest osobą wierzącą, przyznał, że tak i że chodzi co tydzień do kościoła. Czasami mam ochotę uświadomić znajomych księży, jak bardzo tacy wierni zniechęcają innych do Kościoła i że powinien on zająć konkretne stanowisko przeciwko nacjonalizmowi. 

Protest „Solidarni przeciw rasizmowi” Warszawa 18.03

Nastroje młodych ludzi wykorzystują skrajnie prawicowi populiści. Większość młodzieży w wieku 20 lat chce być niezależna. Wielu nie podoba się, że muszą płacić podatki. Nie podoba im się, że muszą myśleć tak jak uczy tego szkoła i proponują mainstreamowe media. Często wręcz naturalnie ich głos zdobywają politycy, którzy proponują proste rozwiązania i mówią coś innego niż wszyscy do tej pory. Zmanipulowane słowa docierają choćby przez memy. 

Ta część młodych ludzi, która aprobuje stwierdzenia populistów, nie analizuje, czy dana partia jest prawicowa,  lewicowa, konserwatywna czy liberalna, skrajna czy nie. Słucha jedynie tego, co mówią jej liderzy, czyta propagandę na tzw. niezależnych portalach i później głosuje. Młodzież urodzona po 1989 roku w większości nie pamięta i nie rozumie tego, co było wcześniej. Nie docenia sukcesu Polski po transformacji. Nie zna takich dat jak 4 czerwca 1989. Myślę, że zadaniem KOD-u jest głównie edukacja, aby zapobiec tragedii, która może się kiedyś wydarzyć. Każda władza przeminie. PiS przeminie. Ale co przyjdzie, gdy pokolenie lat 80., a później 90. stanie na mównicy i to nie podczas obrad Sejmu Dzieci i Młodzieży, tylko naprawdę i rozpocznie exposé? 

Jesteśmy młodzi, ale to nie znaczy, że mamy podpalić świat. Pamiętajmy, że jaśniej niż słońce, „jaśniej niż tysiąc słońc” świeci już tylko rozbłysk nuklearny.  

Paweł Orenowicz 

(Młody KOD – Śląskie)

 

Zdjęcia do tekstu – Katarzyna Pierzchała

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij