Weekend KOD-era

W piątek ogrodnik-marszałek sejmu wyłącza mikrofon po stwierdzeniu posła „Muzyka łagodzi obyczaje”. Dalej było i śmieszno, i straszno.

Piątek 

17.23

Rany boskie, ja nic nie wiedziałem, byłem na „śledziku” w klubie brydżowym i dopiero wróciłem, a tu w sejmie afera. Oglądam powtórkę w telewizji (no przecież nie rządowej !) i zadziwia mnie głupota marszałka Kuchcińskiego. Ten ogrodnik z wykształcenia do prowadzenia obrad parlamentu nadaje się jak posłanka Pawłowicz na primabalerinę. Nie zrozumiał, o co chodzi Michałowi Szczerbie, a jak Kuchciński nie wie o co chodzi, to wyłącza i wyklucza. Z nieporozumienia robi się awantura-gigant. Posłowie opozycji okupują mównicę, przed sejmem zbiera się KOD.

Szybko łykam kolację i zaczynam się ubierać, do naszych trzeba dołączyć. Pod sejmem wpadam na dziennikarza, z którym kiedyś pracowałem:  – Słyszałeś, „Kuchta” przegania nas z Wiejskiej. – To co będzie?  – Stary, czy ty kiedyś słyszałeś o polityku, który wygrał z mediami?

weekend
Fot. Piotr Knap

23.10

W gromadzie pod obeliskiem naprzeciw sejmu temperatura okrzyków i haseł jest zupełnie inna od tej, która zapada nocą. Słuchamy serii przemówień. Podoba mi się Mateusz Kijowski, który wreszcie wychodzi z roli „umiarkowańca” i mówi to, co chyba wszyscy tu myślą.  Śpiewamy i krzyczymy do zdarcia gardeł. Co pewien czas sejmu wychodzą posłowie i relacjonują, co dzieje się w środku. Niektórzy z nich próbują zastępować przegonione media. Historia głosowania nad budżetem na konwentyklu PiS-u w Sali Kolumnowej jest już wszystkim znana. Co z tego, że nie było quorum?  Przecież  PiS-owcy sami liczyli obecnych, a reszta ich kolesiów dopisała się na listę po fakcie. Oszustwo tak bezczelne, że dech zapiera. A już minister sprawiedliwości (???) Ziobro fałszujący listę, co utrwaliła kamera, jest tej bezczelności szczytem.

Sobota

3.10

Tego już sam nie widziałem, bo złamany ziąbem już o 1.40 wylądowałem w domu. Kiedy blokowano bramy sejmu nasi ucierpieli. Filigranowa Agnieszka została wręcz odrzucona z toru jazdy rządowej limuzyny przez  barczystego policjanta. Upadła na asfalt, ma naderwane ścięgna w ręce. To pierwszy raz kiedy policja – na ogół zachowująca się wobec KOD-owców fair – zaczęła stosować siłę. Ale to jakieś rezerwy ściągnięte spoza Warszawy.

12.00

Autobus 116, którym jechaliśmy Nowym Światem nieoczekiwanie skręca z Świętokrzyską. Wysiadamy i pod Pałac Namiestnikowski idziemy na własnych nogach. Tłum rośnie, będzie nas ze dwa tysiące, ale następni dochodzą. Nie wiem, czy prezydent Andrzej Duda patrzy na nas z okna, ale jeśli tak, to pewnie też słucha rzeczy mało dla siebie przyjemnych: „Marionetka, nie podpisuj!”  Mateusz Kijowski lansuje nowe przezwisko dla lokatora pałacu:  „Krótkopis”. Bo tak krótko zastanawia się nad podpisywaniem wszystkiego, co mu Kaczyński przyśle.

Długi jest weekend kodera
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Pojawili się posłowie PO, ale uspokajają, że strajk okupacyjny sejmu nie został złamany, zaraz na Wiejską wracają.

14.15

My też ruszamy w kierunku Sejmu, po drodze pośpieszna kawa w knajpce obok uniwersytetu. Przed parlamentem  żółto od kamizelek policjantów. Marszałek Kuchciński zamknął sejm, wchodzą tam tylko posłowie opozycji. Żaden z dziennikarzy nie zostaje wpuszczony.

22.00

Sławomir Nitras okazuje się zdolnym kamerzystą. Niemal profesjonalnie filmuje spotkanie przedstawicieli mediów z marszałkiem – nie, nie Kuchcińskim, którego schowano na zaplecze – tylko Karczewskim. Senat wprawdzie dziennikarzy nie wyrzucał, ale co za różnica, też PiS-wski aktywista. Godzina gadania o niczym, przedstawiciele redakcji opozycyjnych są w zdecydowanej mniejszości.

Niedziela

8.30

Śniadanie jemy podwójne, bo program dla kodera – bogaty.

12.00

Pod Trybunałem Konstytucyjnym w al. Szucha żegnamy odchodzącego sędziego Andrzeja Rzeplińskiego. To prawdziwy bohater minionego roku. Chyba żaden z oponentów prezesa PiS nie był tak mocno lżony, widać jak bardzo stonowany, trzymający się zapisów prawa Rzepliński był znienawidzony przez zapalczywego „dyktatorka”.

Warszawa protest KOD, wolne media
Fot. Monika Nowak-Ruchała

Tym większą czujemy do niego wdzięczność.  Ze stoickim spokojem wytrwał do końca kadencji, nie dał się sprowokować, był wzorem. Ale profesor o 12.00 do demonstrantów pod TK nie wychodzi. Czekamy spokojnie, z mediów dochodzą informacje o rozmowach prezydenta Dudy z kolejnymi liderami partii opozycyjnych. Niewiele z nich  wynika. Zamiast sędziego zjawia się ciepło witany prezydent Bronisław Komorowski. Mówi o szansie jaką stanowi zjednoczenie opozycji. Po nim za mikrofon łapie Petru, prof. Płatek, jeszcze ktoś.

Trzymam tablicę wyprodukowaną w grupie KOD Praga Płd. z napisem BEZPRAWIE i NIESPRAWIEDLIWOŚĆ, która przyciąga uwagę dziennikarza Reutersa:  – Dlaczego taki napis? Więc tłumaczę, że Prawo i Sprawiedliwość to nazwa, która jest paradoksem. Bo nazwana tak partia regularnie łamie prawo, zwłaszcza konstytucyjne, a niesprawiedliwość jest normą jej działania.

Potem idziemy pod sejm, ale tam kolega odbiera ode mnie tablicę:  – Idź, ja wezmę szychtę popołudniowo-wieczorną.  Zmienisz mnie jak zmarznę.

Takich zmian pewnie będzie jeszcze kilka. Posłowie obiecują, że będą warować w sejmie tak długo aż obrady zostaną wznowione i Kuchciński zgodzi się na reasumpcję tego, co było parodią głosowania nad budżetem. My musimy ich wspierać z zewnątrz, tak długo jak będzie trzeba.

(aw)

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij