Ursynów w rytmie KOD

Stworzyć gazetę w miesiąc? Jeszcze zrzutka na własny namiot i akcje. Tylko na Ursynowie!

Magdalena Rybka

Co sprawia, że o kulach, na wózkach, z lumbago i katarem maszerujemy przez kilka godzin na chłodzie? Komitet Obrony Demokracji to nadzieja na lepszą przyszłość i normalność. Jest dla nas jak haust świeżego powietrza w świecie pogrążonym w gęstym smogu. Otwórzmy więc okna i drzwi, odetchnijmy pełną piersią.

Jedna z Koderek z naszej grupy po wspólnej akcji napisała na forum: „Kocham Was”. Poważna sprawa. Z takimi uczuciami nie można igrać. Myślę, że właśnie te pozytywne emocje sprawią, że prędzej czy później przekonamy Polaków do „naszych” racji. To dla nas bardzo ważne, że jesteśmy razem, że inni myślą podobnie jak my, że w grupie możemy czuć się bezpiecznie i działać – dokładać swoją cegiełkę do fundamentu naszej demokracji. Jak pisał niedawno Mateusz Kijowski, każdy z nas ma inne talenty, kompetencje, umiejętności i każdy może się przydać. Często podejmujemy się zupełnie nowych dla nas zadań i wspólnie się ich uczymy, ciesząc się, że możemy być pożyteczni.

KOD Ursynów
Zebranie grupy KOD Ursynów. Fot. Bożena Sołtysik

Grupa KOD Ursynów powstała w grudniu ubiegłego roku, pierwszy wpis na Facebooku pojawił się 15 grudnia. Była nas wtedy garstka, kilkoro wkurzonych obywateli. Dzisiaj w grupie są 183 osoby, i ciągle przybywają nowe. Zaczęliśmy od wspólnego demonstrowania pod Sejmem i Trybunałem, zdzieraliśmy gardła w obronie naszych wartości. Początkowo nie było wiadomo, co jeszcze, jako grupa, moglibyśmy robić. Faktem jest bowiem, że tylko nieliczni mają doświadczenie w działaniach społecznych, które okazują się kluczowe, gdy chcemy coś osiągnąć.

Pierwszym wspólnym sukcesem organizacyjnym był edukacyjny projekt budżetu partycypacyjnego o tytule „Yes, we can”, który na początku roku złożyliśmy w Urzędzie Dzielnicy Ursynów. Wzór dostaliśmy z aktywnego Mokotowa, ale koledzy musieli go dostosować do tutejszych wymogów i trzeba było szybko zebrać odpowiednią liczbę podpisów. Próba wypadła pozytywnie. Okazało się, że możemy na siebie liczyć, a gdyby przydzielono nam fundusze, moglibyśmy wprowadzić na Ursynowie program edukacji demokratycznej i obywatelskiej.

Jeszcze w tamtym roku 30 grudnia w wynajętej sali na Ursynowie odbyło się pierwsze spotkania grupy „w realu”. Dyskutowaliśmy o możliwych strategiach działania i o tym, co jako zwykli obywatele możemy przedsięwziąć, by rozwijać świadomość społeczną w naszej dzielnicy. Zastanawialiśmy się także, czym jest dla nas KOD i jakim chcielibyśmy go widzieć. Uznaliśmy, że dla nas demokracja to przede wszystkim możność udziału, prawo kształtowania naszej rzeczywistości i poszanowanie prawa. KOD to nadzieja na urzeczywistnienie tej wizji i stopniowe budowanie społeczeństwa, składającego się z aktywnych, świadomych obywateli, szanujących się nawzajem, pomimo odmiennych poglądów.

„Obywatel”

Przełomowym momentem rozwoju naszej grupy była inicjatywa Natalii, żeby utworzyć własne lokalne pismo. To był ten konkret, którego potrzebowaliśmy i ta osoba, która odważnie i odpowiedzialnie podjęła się realizacji projektu, o którym wszyscy po cichu marzyli, ale nie wiedzieli jak się do tego zabrać. Natalia w krótkim czasie zebrała redakcję, ustaliła status prawny pisma i jego charakter. Tak powstał „Obywatel”. – W KOD-zie nie znałam prawie nikogo – opowiada Natalia. – Dzieci, praca, nie miałam czasu biegać na spotkania. Jednocześnie przygnębiała mnie bierność. Z końcem stycznia napisałam post w grupie KOD Ursynów: może założymy gazetę? Dokładnie miesiąc później grupa kolporterów stanęła przy wejściach do metra z egzemplarzami „Obywatela”. Jak to możliwe? W pięcioosobowej redakcji od razu zgodziliśmy się co do celów – chcemy dotrzeć do wciąż niezdecydowanych, biernych, albo niedoinformowanych. Być może zapracowanych, jak my. Chcemy w ten sposób aktywizować obywateli – w sprawach bieżących, ale także edukować na przyszłość. I edukować siebie samych. Mamy świadomość, że przed nami długa droga. Obudziliśmy się z bierności. Podczas niedzielnego PIKOD-u na Ursynowie rozdano 1000 egzemplarzy „Obywatela”. W naszych głowach kłębią się kolejne tematy. Odkrywamy, jak wielką odpowiedzialnością jest bycie obywatelem – podsumowuje Natalia.

W dystrybucję „Obywatela” na ulicach Ursynowa zaangażowało się wiele osób. Pierwsze reakcje potencjalnych czytelników były różne i zależne od punktu rozdawania. Na Kabatach pismo było wręcz rozchwytywane. W innych miejscach było trudniej. Zwłaszcza młodzi ludzie, na których zależy nam przecież najbardziej, zdawali się być niezainteresowani, albo krytyczni wobec naszego przekazu.

KOD Ursynów
PIKOD na Ursynowie 28 lutego. Fot. Dariusz Bursztynowski

PIKOD

Wielkim sukcesem i wydarzeniem integrującym grupę był tzw. PIKOD – punkt informacyjny KOD, działający w niedzielę 28 lutego, na rogu Al. KEN i ul F. Płaskowickiej, przy wejściu na bazarek „Na Dołku”. Głównym organizatorem tej akcji był Dariusz, który już wcześniej dał się poznać jako energiczny i zaangażowany członek grupy, skutecznie pilnujący porządku w sieci. Nie tylko poświęca swój czas, lecz także skutecznie motywuje innych i rozdziela zadania. W lutową niedzielę, bladym świtem, Dariusz wraz z innymi członkami grupy ustawili w wyznaczonym miejscu duży biały namiot, pożyczony od KOD Mokotów. Przechodniów witał napis „Poznajmy się. KOD”. Z tego namiotu dwie grupy dyżurnych oswajały ursynowski świat. Rozdawano „Obywatela”, ulotki informacyjne i zbierano podpisy pod obywatelskim projektem Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Przez kilka godzin zebrano 320 podpisów, co uważamy za duże osiągnięcie. Przechodnie reagowali rozmaicie. Zdarzały się zaczepki i nieprzychylne komentarze, z reguły reakcje były jednak sympatyczne lub neutralne. Nieliczni omijali nasz punkt szerokim łukiem, jak byśmy byli zagrożeniem.

KOD Ursynów
PIKOD na Ursynowie 28 lutego. Fot. Dariusz Bursztynowski

Praca w PIKOD-zie tak się spodobała członkom naszej grupy, że ogłosiliśmy zbiórkę na własny namiot. Czekamy też na kolejne numery „Obywatela”. Nasz entuzjazm nie słabnie, lecz krzepnie, doskonalimy metody działania i to właśnie jest naszym światełkiem w ciemności.

Zdjęcia: Dariusz Bursztynowski, Bożena Sołtysik

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij