U nas będzie Rosja

Skończył się złoty wiek naszej Europy. Lepiej już było. Słowa złe same cisną się na usta, ale sami jesteśmy temu winni. Spada na nas też odpowiedzialność za to, co się stało. I za to, co się stanie.

Adam Szyszkowski

Myślę o zawierusze, której jestem świadkiem. Patrzę na moich przyjaciół, którzy popierają obecne władze i w sumie muszę przyznać, że w pewnych sprawach ich rozumiem, ale pod wieloma względami nie jestem w stanie. Nie mogę zaakceptować niewiary w siłę wspólnej Europy. To dla mnie mania granicząca z obłędem. Ale skoro Brytyjczycy są tacy, to dlaczego my mamy być inni. Ani oni lepsi, ani my gorsi. Ludzie wszędzie takie same. Jerzy Waldorff – przytaczam z głowy, czyli ze wspomnienia – w TVP w latach 80′(!!!) powiedział: „W zjednoczonej Europie, w której i my się kiedyś znajdziemy, nie będzie granic, ale będą narody. Wyróżniające się kulturą. Kulturą i językiem. I tam, gdzie będzie kultura i język francuski, tam będzie Francja. Tam gdzie niemiecki i kultura niemiecka, tam będą Niemcy, a tam, gdzie język polski, tam będzie Rosja. I kultura będzie rosyjska”. Prowadzący usiłował Jerzego Waldorffa poprawić:„Chyba polska… i Polska…?”. Zapytany spojrzał tylko na pytającego i spokojnie powtórzył: „Będzie Rosja i kultura będzie rosyjska”.

Obawiam się, że miał rację. I oczywiście odbieram jako przestrogę, a nie przepowiednię. I tak wszyscy to rozumiemy. My wszyscy. Bo wbrew intencjom polityków wciąż nie mam najmniejszej ochoty dzielić świata na onych i owych. My wszyscy tu żyjemy i raz jest tak, a raz inaczej, tylko nie przekraczajmy granic, zza których nie ma już powrotu.

Politycy usiłują za wszelką cenę wprowadzić ostre podziały społeczne, grając na łatwych do wywołania emocjach negatywnych. Wszyscy politycy. Dla nich to raj. Wystarczy powiedzieć ostre słówko i już się dzieje. Jak dogłębnie potrafią ludzie wykorzystać łatwość polityków do szermowania ostrymi słowami, świadczą komentarze do dowolnego linka o poczytności większej niż grupa znajomych. A im w to graj. I to jest ta Azja, o której mówił Jerzy Waldorff. My się dajemy wepchnąć w Azję. Robiła to Platforma, robi to PiS. A tymczasem płacz i płać, frajerze. A najśmieszniejsze jest to, że Anglicy są tak samo głupi, a może jeszcze nawet głupszy. Marzy im się imperium, a właśnie rozmontowali ostatnią jego resztkę. Jeszcze Szkocja i Irlandia Północna się odłączą i by, by, marzenia.

Naprawdę chcę zobaczyć w wiadomościach BBC, jak nowa Premier tłumaczy narodowi brytyjskiemu, że prawo nie działa wstecz, a umów trzeba dotrzymywać. Choć może tak nie powie. W niedotrzymywaniu umów polityka jest konsekwentna do bólu. A przecież skoro my, to dlaczego nie oni. A doprecyzowując: to wciąż MY. My znajomi i przyjaciele z jednego podwórka, klasy, studiów, pracy czy domu spokojnej starości. My z miasta i ze wsi. Polakowie, Bulandczycy… My, Naród. My, Niemcy, Francuzi, Brytole czy Czesi, My, Europejczycy, my, Ludzie.
Chciałem tu wstawić jakieś gdybanie o rzeczywistości wirtualnej, jakieś; coś by mogło…, albo co by było… Zupełnie to mija się z celem. Pora zacząć rozmawiać o realiach. Więc pytam: jak widzicie przyszłość? Realną przyszłość?

Adam Szyszkowski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij