Tysiące idą, miliony napierają

Coraz wyraźniej widać, że to po naszej stronie staje ogromna większość Polaków.

W dzień po demonstracji 7 maja prezes Kaczyński wysłał do telewizji TVN najbardziej brutalnego ze swych politruków (to on nazwał KOD-owców „komunistami i złodziejami”) Joachima  Brudzińskiego. Chodziło o to, by ktoś wyraźnie podkreślił, że PiS się nie ugnie przed żadnymi protestami obywateli. Niezależnie od tego, czy było ich na ulicach Warszawy 45 czy 240 tysięcy.

Szczerze mówiąc, niczego innego się nie spodziewaliśmy. Kaczyński zatrzasnął się w pułapce radykalizmu. Nawet jeśli presja Polaków pokazuje mu wyraźnie, że zabrnął w nonsens, i nawet jeśli to rozumie, panicznie boi się jakiegokolwiek kompromisu. Bo cofnięcie się o centymetr, przyznanie, że nie zawsze i nie we wszystkim było się nieomylnym geniuszem, to utrata zaufania partyjnego betonu.  Jeśli oni zwątpią, to wszystko się zawali.

Tysiące idą, miliony napierają
Fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Luźny sojusz sił opozycyjnych, który z wielką ochotą dołączył się do protestu Komitetu Obrony Demokracji, nie jest w stanie zmusić PiS do ustępstw. Ale coraz wyraźniej widać, że to po naszej stronie staje ogromna większość Polaków. Nie tylko tych wykształconych, proeuropejskich, otwartych  i akceptujących przemiany ostatniego ćwierćwiecza, ale po prostu wszystkich. I tych milionów, a nie tysięcy prezes, oby prędzej a nie później, będzie musiał wysłuchać.

Andrzej Wiktorowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij