Trzeba walczyć z dyktaturą!

Miała osiemnaście lat, gdy postanowiła walczyć z wietnamskim reżimem, dwadzieścia, gdy pierwszy raz trafiła do więzienia, a 25, kiedy usłyszała wyrok siedmiu lat więzienia. Jednak walczy nadal, mimo tortur, więzienia, szantażu i gróźb. Pomaga też innym. A w Polsce jej działalność wspiera mama.

Anna Dysińska

Spotkałyśmy się w maleńkim mieszkanku należącym do kodowiczki z Ochoty, a dziś naszej tłumaczki. Starsza pani wyjęła okulary, aby obejrzeć zdjęcia moich dzieci i jakby ucząc się na pamięć, powtarzała ich imiona po kilka razy podczas długiej rozmowy. Kiedy powiedziała: „Moja córka kilka dni temu ochrzciła się i przybrała imię Maria”, wiedziałam, że na końcu spotkania pojawią się łzy. Jej córka ma na imię tak samo jak moja. Dlatego ta rozmowa, to była rozmowa dwóch matek, matek z dwóch światów, chociaż te światy miały punkty wspólne.

Obywatele dalekiego Wietnamu walczą o wolność słowa, wyznania i demokratyczne rządy. Władze nie liczą się jednak z obywatelami, którym za protesty grożą nie tylko wyroki więzienia, ale i tortury. Rodziny opozycjonistów są szantażowane i zmuszane do wyjazdu za granicę. Są często „zakładnikami”, aby „przekonać” opozycję, że nie warto walczyć. Dziś spotkałam się z mamą Marii Minh Hanh, kobiety traktowanej w Wietnamie jak Lech Wałęsa. Starsza pani uciekła na prośbę córki, która obawiała się, że władze osadzą w więzieniu całą jej rodzinę. Sama jedna została i walczy nadal z dyktaturą.

Trzeba walczyć
Fot. Adam Wiśniewski

– Miała osiemnaście lat, gdy postanowiła walczyć z wietnamskim reżimem, dwadzieścia, gdy pierwszy raz trafiła do więzienia, a 25, kiedy usłyszała wyrok siedmiu lat więzienia. Jednak walczy nadal, mimo tortur, więzienia, szantażu i gróźb. Pomaga też innym.

‒ Czy nie miała Pani takiego odruchu matczynego, żeby jej zabronić? Przecież każdego rodzica nachodzi myśl, że jego dziecko popełnia błędy, że trzeba go chronić za wszelką cenę…

‒ Właściwie chyba tak nigdy nie pomyślałam. Było trochę inaczej; córka ukrywała przede mną swoją działalność, dopiero po jakim czasie się wydało. Ale w Wietnamie mamy taką sytuację, że nie mogłam jej zabronić protestów czy pomocy uwięzionym i szykanowanym. Nie mogłam…

‒ Tam tysiące ludzi jest więzionych i torturowanych. Nie ma porównania z sytuacją w Polsce ani teraz, ani podczas stanu wojennego, no, może z czasami stalinowskimi. Na razie w Polsce jest spokojnie…

‒ Walczcie już teraz! Nie dajcie odebrać sobie wolności. Wiem, że działa w Polsce Komitet Obrony Demokracji. My nie możemy tak jak wy oficjalnie spotykać się czy protestować. Strajki, które organizowała między innymi moja córka, były pacyfikowane czy likwidowane, a ich uczestnicy poszli do więzienia.

Trzeba walczyć
Fot. Adam Wiśniewski

Przygotowując się do rozmowy, przeczytałam kilka artykułów z opisami represji stosowanymi w Wietnamie, a nie miałam śmiałości obejrzeć filmów, które znajdują się w internecie. A tym bardziej nie mogłam poprosić mojej rozmówczyni, by opowiedziała o przeżyciach swojej córki. Powiedziała mi tylko:

‒ Codziennie myślę o niej i kiedy od czasu do czasu, ale dość rzadko, rozmawiam z nią na Skypie, widzę na jej twarzy wszystkie te straszne przeżycia. Mieszkam w Polsce u starszej córki i razem z zięciem jesteśmy zaangażowani w informowanie świata o represjach w Wietnamie. Jestem ustami i oczami mojej córki. Cały czas myślę, że sobie poradzi. Ona chce się poświęcić za swoją ojczyznę. Muszę to zaakceptować.

Opowiada o wizycie w Kongresie Amerykańskim, o rozmowach z urzędnikami w Kanadzie, Australii, o nagłaśnianiu walki opozycji wietnamskiej wśród parlamentarzystów czeskich, niemieckich a także polskich.

‒ Co możemy zrobić dla Pani córki?

‒ Piszcie listy, one naprawdę pomagają. W tamtym roku z Polski do więzienia, w którym siedziała w strasznych warunkach moja córka, przyszło ich wiele. Nie otrzymała ich, władze więzienne je zatrzymały, ale się o nich dowiedziała, a co najważniejsze – dowiedziały się władze Wietnamu. Oni po prostu boją się tych listów i reakcji świata.

‒ KOD i polska opozycja parlamentarna także protestują na forum międzynarodowym.

‒ To bardzo ważne. Ważne, żeby świat o was wiedział. Jeżdżąc i występując w imieniu mojej córki i jej przyjaciół, mówię, jak wielką wartość ma wolność słowa, zgromadzeń, religijna. Walczcie tak jak moja córka.

‒ KOD, podobnie jak wielu Polaków protestuje także w związku z wycinką puszczy, bo dla nas jest to dewastacja środowiska, której dopuszczają się niekompetentni urzędnicy. Wiem, że wietnamska opozycja także ma ekologiczne postulaty.

‒ To mało powiedziane. U nas doszło do ogromnej katastrofy, do której nikt z władz nie chce się przyznać. W kwietniu tego roku nastąpiło apogeum: chciwość urzędników państwowych oraz właścicieli fabryk doprowadziła do zatrucia chemicznego kilku tysięcy kilometrów wybrzeża. Giną ryby, rybacy nie mają pracy, brakuje jedzenia, turyści uciekają  z tych regionów, biednieje i tak biedne społeczeństwo. Opozycja chce powstrzymać dalszą katastrofę, walczy, aby władze zlikwidowały przyczyny i skutki katastrofy. W każdą niedzielę w proteście wychodzą na ulice zwykli ludzie. Milicja wsadza ich do więzień i torturuje. Ale nie poddamy się. W Polsce także nagłaśniamy tę sprawę (15 maja przed ambasadą wietnamską w Warszawie odbył się protest w obronie wietnamskich działaczy i wietnamskiego środowiska naturalnego). Dzięki otrzymanemu od polskich władz statusowi uchodźcy mogę bezpiecznie tu mieszkać. Bardzo jestem wdzięczna Polakom, którzy pomogli mnie i mojej córce, i tym, którzy pomagają mi teraz. Dziękuję im za zaangażowanie w pisanie listów i protest przed ambasadą.

Anna Dysińska

Wdzięczna jestem za nieocenioną pomoc dwóm osobom z grupy KOD Ochota Plus +, bez których nie doszłoby do spotkania i powstania artykułu.

Maria Minh Hanh: https://www.facebook.com/tiachopnho.minhhanh?fref=ts

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij