Trzeba rozmawiać

Chcąc przywrócić w Polsce normalność, musimy wpisać na listę obywatelskich obowiązków hasło „trzeba rozmawiać”. Czekanie, że skutki „dobrej zmiany” ludzi przekonają, może kosztować zbyt wiele.

Jacek Wiśniewski

Kiedy w ostatnich wyborach zwolennikiem PiS-u okazywał się ktoś bezrobotny, spożywający napoje wyskokowe i posiadający piątkę dzieci, to z powodów oczywistych nie dziwiłem się. Takie preferencje wyborcze dotykały ludzi o zbliżonym profilu społecznym. Kiedy jednak do oddania głosu na PiS przyznawał się właściciel firmy, posiadający wynajmowany komuś magazyn, dzieci w prywatnej szkole i trzy samochody, to mocno mnie to zdziwiło.

Mam kolegę, który pasuje do tego drugiego opisu, a w ostatnich wyborach oddał głos na partię prezesa Jarka. Szanuję wybory polityczne każdego, ale żeby zrozumieć nasze społeczeństwo, musiałem zadać mu pytanie „dlaczego”.

I przeżyłem szok. Dowiedziałem się bowiem, że przez 8 lat PO sprzedała cały majątek narodowy, zatrudniała niekompetentnych ludzi i gardziła społeczeństwem. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o ten majątek narodowy, czyli listę sprzedanych za bezcen firm. Po kilku minutach ogólników kolega podał jedną firmę – STOEN. Trochę się zdziwił, kiedy przyznałem, że akurat STOEN sprzedano przed rządami PO. Ale na tym przykłady „zabójczej” polityki PO jakoś się wyczerpały.

Kolega nie jest oszołomem. Ma sukcesy zawodowe, rodzinę i raczej spokojne, stabilne finansowo życie. Dlatego dyskusje polityczne z nim uważam za formę badań preferencji wyborczych części zwolenników PiS. Sprawdzam, czy te preferencje nie ewoluują ‒ po każdym kolejnym kontrowersyjnym kroku „dobrej zmiany” pytam kolegę, czy już mu wystarczy.

Z perspektywy tych kilku miesięcy rządów Beaty Szydło wyglądało to tak. Trybunał Konstytucyjny kolega „olał” w całości. Gdyby Kaczyński kazał sędziów TK rozebrać i batożyć na placu Defilad, mój kolega uznałby to za prawo zwycięzcy. Problemy z demokracją w Polsce były dla niego czymś na poziomie rosnących kosztów paliwa. Podobnie przyjął zmiany w administracji państwowej i powołanie na ważne ministerialne stanowisko osoby, która wykazuje odstępstwa od normy psychicznej. Trochę mina mu zrzedła przy ustawie o ochronie gruntów rolnych, bo sam ma 4 ha pola niedaleko Warszawy, oraz zmian ustawy o policji. Kiedy dyskutowaliśmy na temat skutków dla kieszeni zwykłego obywatela zablokowania rozwoju farm wiatrakowych, widać było jego lekkie niezadowolenie. Podobnie przy pomyśle opłacania abonamentu razem z rachunkiem za prąd. Przy pytaniu, czy jako biznesmen odczuł odpływ inwestorów zagranicznych z Polski, już tylko milczał.

Właśnie wtedy po raz pierwszy w naszej dyskusji padło, że jednak „ci z PiS są tacy sami jak ci z PO, tylko dla siebie i tylko wyciągać z kieszeni obywateli”. I tamtego dnia po raz ostatni usłyszałem od niego, że KOD to grupa kolesi oderwanych od koryta. A wcześniej takie hasło było początkiem każdej naszej rozmowy o polityce.

Wczoraj rozmawialiśmy o nowych pomysłach PiS-u. Czyli zwiększeniu opłat za wodę,  za rejestrację ściąganych z Zachodu samochodów, zmian w systemie edukacji, zwiększeniu liczby ambasad, podatku od darowizn, podatku katastralnym. I usłyszałem wczoraj pierwszy raz, „że nadal nie lubi KOD-u, ale jak zrobimy demonstrację nie w obronie starego układu, a w sprawie obrony ludzi przed PiS-em, to pójdzie z nami”.

Jeden nawrócony. Kilka miesięcy dyskusji i rozmów. Było o tyle łatwiej, że rozmawiało dwóch kolegów, cokolwiek by się nie działo, to i tak raz na jakiś czas siadamy wspólnie przy grillu, butelce zimnego napoju, którego nie będę reklamował, i dyskusjach o życiu.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, żeby zasygnalizować wszystkim myślącym inaczej niż prezes Jarek, że oprócz robienia demonstracji, protestów i publicznych debat, musimy rozmawiać z ludźmi. Z tymi, których dobrze znamy, i z tymi, którzy mieszkają wokół nas. Wierzę w taką samą skuteczność 200-tysięcznej demonstracji jak w kilkugodzinną rozmowę z kolegą, którego udało mi się przekonać. Chociaż, po prawdzie, nie czuję się wyłącznym autorem tego sukcesu. Presja wyprawianych przez „dobrą zmianę” głupot i szkód w gospodarce w końcu i tak by go przekonała.

Jacek Wiśniewski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij