„Tramwaj do demokracji”

Akcja zaplanowano „nieszczęśliwie” w dniu przybycia Tuska, ale szybko okazało się, że był to „strzał w dziesiątkę.”

Paweł Celiński

Było tak.

Tramwaj do demokracji
Fot. Wiesław Piasecki

Zajezdnia na Woronicza, godzina 9.15.

– Dzień dobry, jesteśmy z KOD, mamy tu na dziś wynajęty tramwaj.

– Upss – wypsnęło się strażnikowi – A to do kierownika trzeba.

Po kilku telefonach okazało się, że kierownika nie ma.

– To do mistrza, chodźcie, zaprowadzę.

Miły strażnik prowadził nas po tajemniczych korytarzach jednej z wielkich hal. Wreszcie dotarliśmy.

W pokoju siedziało pięciu przystojnych chłopaków.

– Szukamy mistrza…

– My tu wszyscy mistrze – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Jednak, gdy padło hasło KOD, okazało się, że żaden z mistrzów nie jest kompetentny. Po kwadransie zjawił się Wielki Mistrz.

– Państwo po 407?

– Upss – tym razem wypsnęło się mi. Ale szybko się dogadaliśmy, faktycznie, 407 to był nasz tramwaj.

– Zaraz podstawimy – stwierdził Wielki Mistrz i tyle go widziałem.

Po chwili na torowisku stał już nasz tramwaj. Stara czerwona maszyna, pamiętająca jeszcze epokę Gierka. Miła pani motorniczy powitała nas z uśmiechem i widoczną sympatią.

Rzuciliśmy się do dekorowania. Jeden przyniósł tablicę, inny plakaty na okna, jeszcze ktoś pudła z ulotkami. Generalnie organizacja była na medal.

Na przedzie pojawił się wielki napis DEMOKRACJA, na oknach planowana trasa i informacje kto z nami jedzie.

Tramwaj do demokracji
Fot. Wiesław Piasecki

Gdy już dopinaliśmy ostatnie szczegóły, zjawili się nasi Goście Honorowi – pani poseł Henryka Krzywonos, najsłynniejsza polska tramwajarka i sędzia Jerzy Stępień, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Tramwaj ruszył punktualnie. Pierwsze przystanki były puste, „akcja” zaczęła się mniej więcej od trzeciego. Siedziała na nim pewna starsza pani, która wprawdzie nie odważyła się wsiąść – jednak ulotki i egzemplarz „Obywatela: przyjęła z wdzięcznością.

Kolejne przystanki były już „nasze”. Wyposażeni w dwie „szczekaczki” jechaliśmy z przytupem, na każdym postoju wyskakiwało kilku „rangersów” rozdających materiały o sądach, o łamaniu Konstytucji, o naszych prawach.

– Panie, a to naprawdę za darmo jedziecie? – pytali ludzie – Nie trzeba żadnych biletów?

– Absolutnie! Nawet dostaną państwo bilet pamiątkowy! Cena – jeden uśmiech!

Tramwaj do demokracji
Fot. Wiesław Piasecki

To naprawdę ujęło naszych pasażerów. Coraz więcej osób zaczęło wsiadać, choćby po to, by załapać się na darmowy kurs.

Nagłośnienie mieliśmy również wewnątrz. Pierwsza zabrała głos pani Henryka Krzywonos. Z przyrodzoną sobie swadą, w prostych, robociarskich słowach, dobitnie określiła, co myśli o aktualnych realiach. Pasażerowie słuchali jej z uśmiechem na twarzy. Naprawdę, warto było…

Powoli zbliżaliśmy się do ulicy Nowowiejskiej, gdzie w prokuraturze wojskowej miał być przesłuchiwany Donald Tusk. Gdy byliśmy już tuż, tuż, na „burcie” „Tramwaju Do Demokracji” pojawiło się wielkie prześcieradło z napisem MUREM ZA TUSKIEM! I choć tramwaj w odpowiednim miejscu zwolnił – i tak niełatwo było go utrzymać w dłoniach.

Cóż, chyba wreszcie zaczął wiać Wiatr Historii…

Jednak daliśmy radę, a wszystkie obiektywy i kamery skierowały się w naszą stronę.

Potem głos zabrał prezes Jerzy Stępień. Wyjaśniał na czym polega trójpodział władzy i jak ważna jest niezależność sądów. Nie obyło się również bez anegdot, jedną zacytuję z pamięci:

– Gdy Zbigniew Ziobro po raz kolejny zdawał egzamin prokuratorski, przewodnicząca komisji stwierdziła: „Panie Zbyszku, my pana puścimy. Ale niech pan raczej nie liczy na pracę u nas”. I co zrobił Ziobro w pierwszej kolejności, gdy został ministrem sprawiedliwości? Zwolnił z pracy ową panią!

Tramwaj do demokracji
Fot. Wiesław Piasecki

Im bliżej centrum Warszawy, tym w tramwaju ciaśniej. Na każdym przystanku coraz więcej ludzi dawało się przekonać do wspólnej jazdy. Wielka to zasługa naszych „rangersów”, którzy wręcz z poświęceniem własnych kręgosłupów wyskakiwali i wskakiwali z powrotem do – było, nie było – wysokopodłogowego pojazdu. A czas gonił, bo za nami wlokły się tramwaje „rejsowe”.

Fakt, nie wszystkim nasza akcja przypadła do gustu.

– O nie, do „czegoś takiego” to ja na pewno nie wsiądę! – słyszeliśmy kilka razy, a jedną z naszych koleżanek pewien „pan” odepchnął z taką siłą, że gruba garść ulotek rozsypała się po ziemi. Nie było czasu zbierać.

Dojechaliśmy do ronda Wiatraczna, dalej się nie dało i trzeba było wracać.

Nie od rzeczy będzie wspomnieć też o naszej ochockiej „maskotce”, najmłodszej KODerce Tosi. Z zaangażowaniem rozdawała zaproszenia na otwarte spotkanie grupy KOD Ochota Plus+, widać było, że sprawia to jej ogromną frajdę.

– Rozdałam już prawie sto ulotek! – powiedziała z dumą.

– Bo ty jesteś stara „ulotkara”… – bąknąłem z uśmiechem. Kara przyszła szybko.

– No, tylko nie stara!

Tramwaj do demokracji
Fot. Wiesław Piasecki

Na koniec trasy – naprawdę przemiła „wisienka na torcie”. Do tramwaju weszło kilkoro licealistów. Początkowo trochę onieśmieleni, robili sobie zdjęcia z egzemplarzami „Obywatela”, aż wreszcie podeszli do prezesa Jerzego Stępnia.

– Jesteśmy z klasy humanistycznej (tu padła nazwa liceum), jednak nasza nauczycielka historii strasznie skręca na prawo – tak zaczęła się opowieść młodych ludzi, przetykana faktami i cytatami. Rzeczywiście, brzmiało to nieciekawie.

Reakcja pana Jerzego była fantastyczna.

– To ja was zapraszam na uczelnię, gdzie wykładam. Zawsze będziecie tam mile widziani.

Trzeba było widzieć te uradowane młode twarze. Wprost nie do opisania…

Zbliżaliśmy się powoli do zajezdni. Ostatnie przystanki, ostatnie rozdawane ulotki.

Na koniec – zbiorowe zdjęcie, radość i ogromna satysfakcja.

 

Opisując akcję „Tramwaj do Demokracji” celowo nie wymieniłem nazwisk uczestników. Nie to, żebym się bał ich „zdekonspirować”, bynajmniej. Występujemy przecież z otwartą przyłbicą. Po prostu, tyle osób włożyło w tę akcję swą ciężką pracę, energię i zaangażowanie, że pominięcie choćby jednej z nich (a mogło się to zdarzyć, bo nie wszystkich znałem) – byłoby krzywdzące. A to ostatnia rzecz, której bym pragnął…

 

Na koniec podziękowania:

– przede wszystkim dla naszych Gości Honorowych, za wspaniałe i mądre wypowiedzi

– dla pomysłodawców i organizatorów, za ich niestrudzoną pracę

– dla „rangersów”, którym chrupały kręgosłupy

– dla operatorów „szczekaczek”, za zdarte gardła

– dla plastyków i dekoratorów, naprawdę oprawa akcji była super

– dla wszystkich pozostałych, którzy przyłożyli do tego sukcesu swą rękę

A, zapomniałbym:

– dla operatorów TVP INFO, towarzyszących nam przez pierwsze pół godziny. Ich coraz bardziej „opadające szczęki”, gdy pasażerowie wchodzili do tramwaju – bezcenne…

Paweł Celiński

Wspólna akcja „Tramwaj do demokracji” została przygotowana przez grupy: Piaseczno, Ochota Plus + i Praga Południe.

Fotorelacja Wiesława Piaseckiego

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij