Szli, wołając: wolności i chleba

Świadek i uczestnik wydarzeń z czerwca 1976 roku, jutro pójdzie w marszu „RADOM początek wolności” organizowanym przez KOD.

Publikujemy wspomnienia radomiaka, który był świadkiem i uczestnikiem wydarzeń w czerwcu 1976. Ireneusz Czarnecki, autor wspomnień, w latach 1968 – 1986 pracował w ówczesnych Zakładach Metalowych im gen. Waltera na Wydziale Maszyn do Szycia. Nie chcieliśmy w żaden sposób zmieniać tekstu, aby do naszych Czytelników trafiła bezpośrednia relacja uczestnika wydarzeń.

Redakcja

 

Szli wołając
25.06.1976, Radom
Wydarzenia radomskie – czerwiec 1976. Ulica 1-go Maja, godzina 12.40. Manifestanci jadący w kierunku budynku KW PZPR. Podpis w dokumentacji MSW: „hasła i œśpiew”.
Fot. NN, zbiory Ośœrodka KARTA [sygn. OK 010541]
Prolog, czyli podwyżki iskrą zapalną

24 czerwca 1976r. w wieczornym wydaniu Dziennika Telewizyjnego premier Jaroszewicz ogłosił wprowadzenie znacznych podwyżek cen na podstawowe artykuły żywnościowe, co wywołało nazajutrz oburzenie i demonstracje.

Dzień protestu

25 czerwca jak co dzień o godz. 600 poszedłem do pracy. Przebierając się w szatni, czułem atmosferę podniecenia, każdy rozmawiał o podwyżkach, jakie miały niebawem nastąpić. Poszedłem na warsztat, nikt nie podejmował pracy, w rozmowach był tylko jeden temat: podwyżki. Po godz. 630 przyszła na wydział jakaś kobieta i powiedziała, że ludzie gromadzą się wokół pomnika. Była to iskra, zaczęliśmy tłumnie wychodzić. Koło pomnika upamiętniającego egzekucję pracowników Zakładów Metalowych przez hitlerowców gromadzili się ludzie (W Zakładach Metalowych zatrudnionych było ponad 10 tys. ludzi – był to wiodący zakład w Radomiu).

25.06.1976, Radom Wydarzenia radomskie - czerwiec 1976. Skrzyżowanie ulic Kelles-Krausa i 1-go Maja - przyczepa z betonowymi płytami przed budynkiem KW PZPR. Fot. NN, zbiory Oœśrodka KARTA, udostępnił Mizerski
25.06.1976, Radom
Wydarzenia radomskie – czerwiec 1976. Skrzyżowanie ulic Kelles-Krausa i 1-go Maja – przyczepa z betonowymi płytami przed budynkiem KW PZPR.
Fot. NN, zbiory Oœśrodka KARTA, udostępnił Mizerski

Ktoś przyszedł z komitetu zakładowego partii, za niedługo zastępca dyrektora p.Skrzypek, ten zaczął nawoływać nas do rozejścia, strasząc zwolnieniami z pracy. Tym tylko doprowadził do większego wzburzenia tłumu, zaczęliśmy wznosić okrzyki, zmuszając go do ucieczki. Sami poszliśmy pod bramę, gdzie obok mieścił się komitet zakładowy PZPR, tam zażądaliśmy od I sekretarza Zakładów przyjazdu i rozmowy z I sekretarzem komitetu wojewódzkiego partii, p.Prokopiakiem. Rozmowy się przeciągały. Wraz z kilkoma robotnikami wyszedłem za bramę, nawołując do wyjścia innych. Starsi pracownicy pamiętający poznański Czerwiec prosili, by tego nie robić, ale na nic to się nie zdało, wychodziło nas coraz więcej.

Początkowo nie wiedzieliśmy, co mamy robić, ktoś krzyknął, by iść do Blaszanki (filiiZM). Decyzje podejmowane były spontanicznie, wraz z tamtymi pracownikami, w marszu na przemian śpiewając hymn, Międzynarodówkę i inne pieśni, wznosząc okrzyki „Wolności i chleba”, „Precz z podwyżkami”, ulicami 1905r. i Domagalskiego dotarliśmy do „Radoskóru” (drugiego co do wielkości zakładu pracy w Radomiu). Bramę otworzyliśmy sobie sami, poszliśmy na wydziały produkcyjne. W większości pracowały tu kobiety i odnosiły się do nas początkowo nieufnie, trwało to chwilę, po czym zaczęliśmy się wspólnie cieszyć okrzykami, zachęcając do wyjścia. Z „Radoskóru” poszliśmy do Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, scenariusz przekonywania był taki sam. Po otworzeniu bramy i chwilowym odpoczynku ulicami Słowackiego i 1 Maja (dziś 25 Czerwca) dotarliśmy do komitetu wojewódzkiego PZPR, żądając wycofania podwyżek cen i rozmowy z I sekretarzem Prokopiakiem. Poinformowano nas, że sekretarz rozmawia z Warszawą i zaprasza nas do siebie, wybraliśmy więc kilku delegatów. W międzyczasie tłum się podzielił, część została pod KW PZPR, a część poszła do innych zakładów: RWT [Radomska Wytwórnia Telefonów, tzw. Dzwonki], Zrembu, Zakładów Mięsnych. Robotnicy porzucali pracę i szli razem z nami. Na ulicy Żeromskiego przy kościele św. Trójcy stał ksiądz Kotlarz (później zamordowany przez SB) i nas błogosławił. Ludzie pozdrawiali nas z balkonów, niektórzy płakali, inni przyłączali się do nas. Było nas kilkanaście tysięcy.

Szli wołając Radom 1976
25.06.1976, Radom, ok. godz. 14.30.
Wydarzenia radomskie – oddział ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) przygotowuje się do szturmu na manifestujących robotników.
Fot. Bronisław Duda, zbiory Ośœrodka KARTA

Pod komitetem rozegrała się najważniejsza część protestu. Prokopiak zwodził nas rozmową z Warszawą i czekaniem na odpowiedź. Około godz. 1400 z niepokojem patrzyliśmy w niebo, w stronę lotniska leciały ciężkie samoloty transportowe, zrozumieliśmy, to była oczekiwana odpowiedź. Tłum nie wytrzymał, zaczął szturm na budynek komitetu wojewódzkiego. W międzyczasie Prokopiak uciekł wyprowadzony przez SB, zaczęła się dewastacja budynku. Około godz. 1500 komitet został podpalony.

Wolność pałami na plecach im zapisali

Do palącego się budynku demonstranci nie dopuszczali straży pożarnej, kilka wozów zostało podpalonych. Tymczasem od lotniska ulicą Lubelską nadciągały oddziały ZOMO. Uderzyły z marszu. Największa bitwa rozegrała się na skrzyżowaniu ulicy Żeromskiego i 1 Maja (dziś 25 Czerwca). Wyrywaliśmy płyty z chodnika, rzucając w nacierających zomowców, którzy strzelali pojemnikami z gazem. Niektóre z nich odrzucaliśmy. Panował chaos. Komitet wojewódzki płonął, wyły alarmy karetek i straży, ludzie uciekali. Na ulicy Żeromskiego doszło do rozbijania sklepów, od początku była to esbecka prowokacja. Zaczęło się polowanie i pałowanie wszystkich bez wyjątku. ZOMO szło całą szerokością ulicy, a ludzie uciekali, chowali się, gdzie tylko mogli. W pewnym momencie zaczęło gonić mnie trzech zomowców. Wpadłem do najbliższej bramy, myśląc: ucieknę. Ale miałem pecha, brama okazała się ślepa, przede mną wyrósł mur. Bez namysłu położyłem się, zakrywając rękoma głowę. Zaczęli mnie pałować, ludzie zgromadzeni w bramie krzyczeli. Nagle jeden z zomowców podniósł mnie za włosy i poczułem na twarzy gaz. Rzucili mnie na ziemię, wycofując się z podwórka. Ktoś przyniósł wiaderko z wodą, przemyłem twarz i zostałem odprowadzony do domu. Miałem trochę więcej szczęścia od innych zatrzymanych i zabranych na komendę policji. Tam ich przesłuchiwano, bito, zamykano i przechodzili tzw. ścieżki zdrowia, a skazywano ich w nocy.

Szli wołając Radom 1976
25.06.1976, Radom, ok. godz. 14.30.
Wydarzenia radomskie – wóz milicyjny podczas rozpędzania manifestujących robotników za pomocą działek wodnych.
Fot. Bronisław Duda, zbiory Ośœrodka KARTA

Zamieszki trwały do późnego wieczora. Nasz protest,nasza walka nie poszła zupełnie na marne. Jeszcze tego samego dnia podwyżki zostały odwołane.Na drugi dzień rano obolały poszedłem do pracy. Zaczęły się zwolnienia, a wokół panowała atmosfera przygnębienia. Co jakiś czas wzywano kogoś do kierownika, na wydział już nie wracał. Działo się tak we wszystkich zakładach pracy. Każdy czekał na swoją kolej jak na wyrok. Zwolniona w ten sposób została m.in. moja mama. Do mnie pod koniec zmiany przyszedł mistrz i szepnął: – Irek, uważaj, musisz iść prosto, na bramie stoją i wyłapują.

Upokorzenie miasta na wiecu zorganizowanym przez komunistów, nazwanie nas chuliganami i warchołami, represje,jakich doznaliśmy – były ceną za niepokorność, ale też i drogą do wolności.

Ireneusz Czarnecki

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij