„Szkoda tej Polski”

Bronisław Komorowski był gościem grupy KOD Sulejówek i wlał w serca nadzieję, jak twierdzą uczestnicy spotkania.

Justyna Sadowska

– Polska będzie taka, jacy my będziemy, jaką determinację wykażemy w obronie demokracji – powiedział Prezydent członkom i sympatykom KOD Sulejówek. – Będzie taka, jaką my ponownie wywalczymy, a w tym zakresie jesteśmy absolutnymi mistrzami świata. Bo nam się parę razy wolność udało odzyskać, zbudować. No, gorzej nam wychodziło z utrzymaniem tej wolności. –

Były prezydent gościł w Sulejówku w połowie grudnia, na zaproszenie lokalnej grupy KOD. Data została ustalona dużo wcześniej, ale spotkanie wpisało się nieoczekiwanie w akcję MEGA PIKOD-ów. Spotkanie odbywało się w przeddzień rocznicy stanu wojennego, więc Bronisław Komorowski wspominał swój pobyt w więzieniu na Białołęce.

Pytany, czy to już czas na radykalizację naszych działań, odpowiedział, że nieposłuszeństwo obywatelskie to ostateczność, i że to jeszcze nie jest ten moment, żeby używać ostatecznych argumentów. – To władzy zależy, żeby sprowokować taki niekontrolowany, żywiołowy proces radykalizowania się opozycji – stwierdził. – Jarosław Kaczyński chciałby, żebyśmy w oczach opinii publicznej stali się rebelią. Żeby nas wepchnąć w koleiny anarchii i móc to politycznie wykorzystać. –

Prezydent stwierdził, że samymi demonstracjami nie wygra się wyborów, że KOD to jest ruch, który potrzebuje wielowątkowego charakteru działalności, m.in. dyskusji i ucierania się poglądów, przyzwyczajania siebie i innych do tego, że w tak wielkiej masie ludzkiej muszą być ludzie o różnych poglądach, i że sztuka politycznego myślenia i działania polega na tym, żeby w tej różnorodności znaleźć wspólne minimum. Zbliżające się wybory będą wg Bronisława Komorowskiego wielką próbą, i widzi tu miejsce KOD-u jako katalizatora, zachęcającego partie polityczne do wystawienia wspólnej listy. Mogliby się na niej znaleźć również nowi liderzy lokalni wywodzący się np. z KOD-u. Prezydent zastanawiał się jakby wyglądały wyniki sondażu, gdyby na wspólnej liście były razem PO, Nowoczesna i KOD.  Twierdził, że warto się bić o to, co jest w zasięgu ręki, a w zasięgu ręki jest jakaś forma jedności ze zróżnicowaniem w środku. Zadeklarował poparcie dla jednej listy opozycji demokratycznej.

Bronisław Komorowski jak powiedział, widzi „rolę KOD-u  jako strażnika patrzącego władzy na ręce podczas wyborów”. Stwierdził, że PiS może bronić zdobytej władzy nawet z karabinem w ręku. – PiS plus władza to jest niebezpieczeństwo – mówi były prezydent.

Pytany o to, jak zasypać podziały w społeczeństwie, Bronisław Komorowski skrytykował postawę Kościoła, mającego w swojej misji łączenie i powszechność, a  zaangażowanego po jednej stronie politycznej, który wpisał się w ten podział i nie potrafi się z tego wydobyć. Według byłego prezydenta, Kościół się zagubił, a jest to prosta droga do jego marginalizacji, gdy wygra inna opcja polityczna. Prezydent ubolewał nad tym faktem, ponieważ jego zdaniem społeczeństwo polskie bez Kościoła będzie społeczeństwem gorszym, a nie lepszym.

Proszony o ocenę prezydentury swojej i swojego następcy, Bronisław Komorowski powiedział, że właśnie ze względu na ostrość podziałów w społeczeństwie, urząd i osoba prezydenta może być elementem osłabiającym lub wzmacniającym te podziały, a nie dostrzegł poważniejszych prób ich zmniejszania. – I choć w podzielonym społeczeństwie i bardzo ostrym zwarciu politycznym trudno o sukcesy w tym względzie, to tym bardziej trzeba się starać. A tu starań nie widać – dodał.

Pytany, czy wyborców PiS skusiły obietnice ekonomiczne, mówił: „nie zachęcam  opozycji do ścigania się na hasła bez pokrycia, na rozdawnictwo pieniędzy (…) Trzeba mieć najpierw forsę, żeby ją dzielić. W imię odpowiedzialności za naród”. Mówił, że jest zaniepokojony, iż „kształtuje się taka mentalność, że ludzie się przekonują, że wcale nie praca jest źródłem lepszego życia. Tylko, że się należy, ktoś da. Można tę samą forsę dać mądrze, można dać głupio. Można dać z dobrymi efektami, zachęcającymi do pracy, albo można dać w sposób demoralizujący i zniechęcający do pracy” – zakończył ten temat.

Wychodząc od pytania o PiS-owską propagandę w TVP, poprzez kłamstwa w mediach społecznościowych, prezydent przeszedł do osławionego prokuratora Piotrowicza, a także wspomniał o sędzim Kryże, który wsadził go do więzienia w 1979 r. za organizowanie demonstracji z okazji 11 listopada, a w poprzednim rządze PiS był wiceministrem sprawiedliwości. Bronisław Komorowski powiedział, że „jest czymś obrzydliwym rozliczanie przeciwników politycznych z każdego słowa i minuty życia w czasach PRL, podczas gdy nie rozlicza się z tego ludzi z własnych szeregów. To jest środowisko, do którego faryzeusze powinni chodzić na korepetycje. Oni są tak zakłamani” – dodał.

Prezydenta słuchało ok. 80 członków i sympatyków KOD Sulejówek, bo taką liczbę mogła pomieścić sala, ale dzięki lokalnej telewizji, spotkanie transmitowaliśmy na żywo dla wszystkich zainteresowanych.

Justyna Sadowska

Zdjęcie –  Marek Kurzyna

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij