Szatański chichot historii

29 listopada do mieszkania Piniorów wkroczyli funkcjonariusze CBA. – Obudzili nas o szóstej rano. Sami nie wiedzieli, czego szukać i jakich dokumentów chcą. Zabrali męża komputer, przeglądali niektóre papiery – opowiadała portalowi GazetaWroclawska.pl żona senatora.

Kilka lat temu (2011) na ekrany kin wszedł film Waldemara Krzystka „80 milionów”, odwołujący się do wydarzeń z 1981 roku we Wrocławiu. Tym, którzy nie pamiętają, przypomnę: jesienią 1981 sytuacja zaostrzała się z każdym dniem i było jasne, że musi dojść do konfrontacji z władzą. Dlatego młodzi działacze, w tym Józef Pinior, zdecydowali się na wycofanie 80 mln zł z konta wrocławskiej Solidarności, uprzedzając zablokowanie konta i przejęcie pieniędzy przez władze.

Józef Pinior, który tę akcję wymyślił i nią kierował, zniknął. Oczywiście nikt nie wiedział, co się stało z pieniędzmi – na informacje trzeba było zaczekać do upadku komunizmu w Polsce. I chyba nie muszę dodawać, że cała podjęta z konta kwota została przekazana Solidarności.

Całkiem nieźle pamiętam wielką nagonkę na Piniora zorganizowaną przez rozwścieczonych komunistów. Co i rusz w prasie ukazywały się „informacje”, które sprowadzały się mniej więcej do jednego: zabrał kupę pieniędzy i używa życia za granicą, śmiejąc się w kułak ze wszystkich. Celem tej akcji było zburzenie solidarności z ukrywającym się, wzbudzenie niechęci i podważenie zaufania do niego, a w konsekwencji umożliwienie aresztowania. Pamiętam też coś jeszcze – ludzi, którzy rozmawiali o tym, głównie w kolejkach, gdzie toczyło się życie towarzyskie. Wszyscy wiedzieli, że władza kłamie, że gazety, radio i telewizja to stek bzdur, ale mimo to u niektórych pojawiały się wątpliwości. No bo zabrał pieniądze, teraz nie ma i jego, i pieniędzy, to może faktycznie? Może tym razem mówią prawdę? Tak właśnie niszczyło się wtedy ludzi.

A może trzeba powiedzieć – tak się niszczy ludzi? Bo w istocie zatrzymanie Józefa Piniora 29 listopada i oskarżenie go o branie łapówek ma na celu dokładnie to samo – zniszczenie dobrego imienia.

Komu i dlaczego zależy na wrobieniu byłego europosła i jednej z legend Solidarności w aferę korupcyjną?

  1. Kaczyńskiemu – to ciąg dalszy niszczenia legend Solidarności zapoczątkowanego atakiem na Lecha Wałęsę. W latach 80. trzeba było odwagi, żeby narażać się władzom komunistycznym, więc Kaczyński się nie wychylał, ale dziś odwaga staniała.
  2. Kaczyńskiemu, Ziobrze i Pasionkowi (Wassermanowi też by zależało, ale nie żyje) – w związku ze sprawą więzienia CIA w Kiejkutach. Józef Pinior jako europoseł w latach 2004–2009 był zaangażowany w wyjaśnienie roli polskich władz w zorganizowaniu przez CIA więzień poza USA. Ujawnił, że po objęciu władzy przez PiS w roku 2005 ówczesny koordynator służb specjalnych Zbigniew Wasserman odnalazł informację o funkcjonowaniu więzienia w Kiejkutach i przekazał ją Ziobrze, który powinien był zarządzić śledztwo, ale tego nie zrobił. Kaczyńskirównież o więzieniu wiedział. W 2006 do Polski przyjechała komisja Parlamentu Europejskiego badająca sprawę więzień. Spotkał się z nią Marek Pasionek, który stwierdził, że w Polsce nikogo nie torturowano i żadnych więzień nie było, bo zabrania tego konstytucja. W 2011 wyszło na jaw, że Pasionek utrzymywał kontakty towarzyskie z rezydentami wywiadu USA w Warszawie. Obecnie Pasionek jest zastępcą prokuratora generalnego i osobiście nadzoruje sprawę Piniora.
  3. Kaczyńskiemu – ponieważ jego celem na najbliższy okres jest przejęcie samorządów. Józef Pinior miałby duże szanse zwycięstwa we wrocławskich wyborach prezydenckich, ale jeśli będzie toczyło się przeciw niemu postępowanie, nie będzie mógł wziąć w nich udziału.
  4. Kaczyńskiemu – żeby pokazać całemu światu, że opowieści o podporządkowaniu politycznym wymiaru sprawiedliwości w Polsce są wyssane z palca. Zatrzymano, postawiono zarzuty i wypuszczono – a więc, panie i panowie, polski wymiar sprawiedliwości ma się świetnie i jest całkowicie niezależny!

Machina szkalowania, rzucania dowolnych oskarżeń, zatrzymań i procesów ruszyła. Pokolenie pamiętające lata 80. ma coraz częściej poczucie, że historia zatoczyła koło. Józef Pinior wychodzący z sali sądowej, witany przez kolegów z opozycji – to już było! Kaczyński dobrze odrobił lekcje. Nie musi wymyślać niczego nowego, wszystkie schematy działania są znane i opisane. A ludzie dziś reagują tak samo jak wtedy, szczególnie, że w tle cały czas toczy się opowieść o zdrajcach i zaprzańcach z Solidarności. Czy naprawdę nie możemy wyciągnąć wniosków z historii? Czy musimy dać się prowadzić jak stado baranów tam, gdzie spodoba się prezesowi i jego świcie? Jeśli tak, to faktycznie pisana nam przyszłość Białorusi. A mogła być Europa.

AP

Fot. TobiToaster (Own work) [GFDL or CC BY 3.0], via Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij