Suweren przemówił

Od samego początku wiedziałem, że ta spontaniczna pikieta pod Sejmem będzie wyjątkowa. Że coś się będzie innego działo niż zawsze.  Ale nie myślałem, że będzie trwała i trwała!

Około 16.00 przyszła wiadomość na Facebooku,

że coś się dzieje w Sejmie,

że protest opozycji,

że zablokowana mównica,

że posłowie skandują WOLNE MEDIA.

Przy biurku, ślęcząc nad umową z klientem nie wiedziałem, że będzie to czas wyjątkowy.

Bezpośredni przekaz z Sali Sejmowej, dokonywany na żywo przez jedną z posłanek za pomocą telefonu komórkowego, był wstrząsający. Nic dziwnego, że na komunikatorach zaczęły się mnożyć wpisy:

„W Sejmie zadyma”, „Trzeba wesprzeć opozycję”, „Wszystkie ręce na pokład”, „Pikieta o 20”.

Pakuję rzeczy. Do domu na obiad, przebrać się i na Wiejską. Klient na umowę poczeka do przyszłego tygodnia.

Na miejscu przed 19 jest już grupka KOD-erów, powoli schodzą się także Warszawiacy. Godzinę później podjeżdża cudem wytrzaśnięty bus z paką; będzie na nim scena z nagłośnieniem, wypakowujemy agregaty.

Długi jest weekend kodera
Fot. Marta Bogdanowicz

Przemawiają politycy, KOD Kapela gra, wychodzą do nas Posłowie PO z podziękowaniami za wsparcie. Wokół flagi KODu, Nowoczesnej, trochę z boku OBYWATELE RP. Ze sceny pada zaproszenie do mikrofonu dla partii RAZEM.

Szok, bo nigdy nie było tak razem. Czuje się pewnego rodzaju doniosłość tych chwil, cała opozycja śpiewając „Czarny Walc” Materny, jednoczy się przeciwko szkodnikowi, który niczym rak sączy swe toksyny.

Około 23 tłum przed sceną wyraźnie się przerzedza. Podążam w kierunku dużej grupy, stojącej przy szlabanie, przy lewym wjeździe na „wiejskie posiadłości” (budynki parlamentu stoją przy ul. Wiejskiej – przypisek redakcji). Okazuje się, że to blokada wyjazdu dla samochodów, którymi posłowie PiSu chcieliby opuścić nas w połowie „imprezy”. Oni przyzwyczajeni do pracy na nocną zmianę, no to popracują sobie jeszcze dłużej … A może do Wigilii?

Ludzie krzyczą, wuwuzele nie dają porozmawiać, widać i słychać ekscytację. Coś wisi w powietrzu. Niewiele brakuje, aby przelała się czara goryczy.

Suweren ma ochotę wystawić władzy rachunek w postaci ostrzegawczej, czerwonej kartki za spiskowe teorie, za manipulacje, za kłamstwa, za psucie państwa prawa i najważniejsze: za wszechobecną pychę obozu rządzącego. Początkową cierpliwość, zdziwienie i oburzenie zastępuje dzisiaj GNIEW.

Już wiem, że wyjazd z Sejmu od Górnośląskiej też jest zablokowany. Idę z ciekawości w lewo, w kierunku ul. Frascati, tam po lewej stronie jest ul. Senacka, prowadząca do Domu Poselskiego.

Przy szlabanie tłum. Akurat podjeżdża limuzyna z ciemnymi tylnymi szybami. Tłum napiera na maskę krzycząc: WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA, WOLNE MEDIA. Z głębi parkingu doskakuje czterech „borowców”. Coś krzyczą do siebie. Kierowca wycofuje się energicznie i oddala się w głąb ulicy Senackiej w kierunku parkingów Domu Poselskiego.

Moi towarzysze krzyczą do tych z tyłu: „Wejdźmy do środka”. Z tyłu robi się gwarniej. Idziemy powoli i ostrożnie, w kierunku nerwowo palących papierosy postaci, otaczamy ich niby zombi.

Poznaję pierwszego z nich. To Koordynator Służb Specjalnych, pan Mariusz Kamiński.

„Obawiam się, że będzie Państwu bardzo ciężko wyjechać dzisiaj stąd” – zagajam nerwowo, bo nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy.

„O naprawdę bardzo nam przykro z tego powodu, bardzo nam przykro … My tylko wygraliśmy wybory i realizujemy nasz plan” – podszedł kpiąco dwa kroki Kamiński i dmuchnął dymem z papierosa.

Z tyłu już więcej ludzi, pstrykają flesze. Tłum się zagęszcza. PISIEWICZE, MISIEWICZE – krzyczą głośno bez megafonów. Ktoś wyczuwa od posła woń alkoholu. Ja też poczułem. Widocznie spracowany poseł regenerował siły w hotelowym barze tuż przed wyjazdem.

Kamiński szybko zmienia temat stosując starą, sprawdzoną, esbecką metodę: „Czy może się Pan wylegitymować ?” No proszę, a przed chwilą byłem jeszcze kolegą z NZS.

Nim zdążyłem wyjść z osłupienia, tłum mnie wyręczył: BĘDZIESZ SIEDZIAŁ, BĘDZIESZ SIEDZIAŁ.

Cały materiał na YouTube KOD Mazowsze:

 

To była emocjonująca noc. Nie byłem świadkiem agresywnych czynów. Było skandowanie, wygwizdanie, agresja werbalna, która nie przerodziła się na szczęście w nic poważniejszego. Było wyraźne udzielenie rządzącym co najmniej „żółtej kartki”. Od Suwerena.

Triumfalny wyjazd Prezesa, Premiera i Prokuratora Piotrowicza, świece dymne i przepychanki, oglądałem już w domu.

Dwa dni temu okazało się na okres Świąt Bożego Narodzenia opozycja zostanie w sejmie. Ci ludzie, którzy zostali w nieogrzewane i nieoświetlonej sali, reprezentują nas nadal w ławach sejmowych. Nie przestraszyli się groźby użycia policji czy straży marszałkowskiej. Ponad 20 osób koczuje, aż do momentu wznowienia przerwanej niespodziewanie 33 sesji plenarnej. Tak postępuje się w XXI wieku w środku Europy z przedstawicielami narodu? Tym razem władza zasłużyła nie na „czerwoną kartkę”, ale na wyrzucenie z boiska. Ciekawe, kiedy suweren-sędzia główny zrobi to?

Valdee MotoKOD

 

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij