Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu

Zatrzymanie 4 osób i 22 wnioski do sądu – tak skończył się dla koderów i Obywateli RP środowy wieczór czyli miesięcznica majowa.

Po raz kolejny koderzy wraz z Obywatelami RP stanęli twarz w twarz z ludźmi, którzy od ponad 80 miesięcy czczą… no właśnie, o co im chodzi? To jednak pytanie na inny tekst.

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Marta Bogdanowicz

Dla przypomnienia: przed kolejną, tym razem majową, miesięcznicą okazało się, że wojewoda Sipera, mianowany przez PiS, wydał „zarządzenie zastępcze” i zakazał demonstrowania podczas miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu. Powołał się na nowe prawo o zgromadzeniach, które weszło w życie na początku kwietnia. Sąd kilka dni później uchylił jego kuriozalną decyzję. Ale jeszcze przed, Ania, Kasia i Ziemowit postanowili zrobić happening. Inspiracji dostarczył wpis Mileny, członkini ruchu Prawdziwa Opozycja. Zamieściła ona zdjęcie podobnego wydarzenia. Jej wpis pobudził do prostego i genialnego rozwiązania: jak być obecnym, gdy „nie wolno”. Napisali na portalu społecznościowym, że wobec zakazu wojewody „zatem nie my, ale nasze buty będą stały na chodniku na Krakowskim Przedmieściu. O tym, co działo się we środę w centrum europejskiego kraju napisali Paweł i  Robert.

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu

10 maja 2017. Specjalnie oznaczam datę, bo to, co zobaczyłem jako żywo przypomina mi połowę lat osiemdziesiątych w Nowej Hucie. Poszliśmy na spacer wraz z moją koleżanką, nazwijmy ją Duża Ruda, ot, Krakowskim Przedmieściem, jednym z najbardziej atrakcyjnych traktów Warszawy.  W sumie normalnie, co dzień o tej porze różne pary się tam przechadzają w jedną i druga stronę. Nic zdrożnego. A już tym bardziej – nielegalnego! Taaa… Ale bynajmniej nie tego dnia! Owszem, rozumiem. Są w roku pewne daty, święta państwowe lub religijne, które  obowiązkowo należy obchodzić (fakt, najlepiej z daleka).

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Marta Bogdanowicz

Zauważyliśmy niedaleko od nas kawałek chodnika, gdzie ludzie ustawiali buty. – Co komu szkodzą buty? – pomyśleliśmy. A że – tu cytując genialną scenę z filmu „MIŚ” („a, tak sobie przypadkiem przechodziliśmy z tragarzami…”) mieliśmy ze sobą w torbach zupełnie niepotrzebne buty, położyliśmy je obok tych, które już tam stały. Co tam, niech będzie ich więcej… Scena wręcz surrealistyczna, Mrożek by tego nie wymyślił… Okazało się, że bynajmniej nie jesteśmy w centrum sytuacji.

Kilka osób, które chciały ustawić buty po drugiej stronie ulicy, zostały natychmiast otoczone ciasnym kordonem funkcjonariuszy. Tak ciasnym, że przebijały się przez niego tylko oderwane półzdania.

– Proszsz… natychmiast to zabrr..

– Czemu? Te buty… Dla biednych… Bo fundacja…

– Zaśmiecańńń… Zarzuty… Prokurr… I grzwna bedźdż…

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Magda Bogdanowicz

Buty grzecznie powędrowały do toreb, wydawało się, że sytuacja została rozładowana.

Gdzie tam! Kordon bynajmniej się nie rozluźnił.

– Dowww… osobisttt.. Natychmiast proszszsz…

– Po co? Przecież zabraliśmy buty?

– Nie dyskutowww… Dowww… proszszsz…

– Niemm…  przy sobbb…

– To będzie grzywwwn… Bo dowww należy…

Tzw. pierepałki trwały kilka ładnych minut, jednak w końcu sytuacja się załagodziła.

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Marta Bogdanowicz

Przeniosła się za to na drugą stronę ulicy, gdzie butów na ulicy stała już prawie setka.

– Proszę państwa – pan komisarz, jak wywnioskowałem z naramienników, był bardzo uprzejmy – Wasza demonstracja jest nielegalna…

– Jaka demonstracja??? My przynieśliśmy obuwie dla biednych i bezdomnych! – brzmiała odpowiedź – Jesteśmy umówieni z pewną fundacją, która je od nas zabierze!

Wyraz twarzy funkcjonariusza dobitnie dowodził brak wiary w te tłumaczenia.

– Jeśli państwo nie usuną tych butów z ulicy, zostaniecie oskarżeni o zaśmiecanie miasta – tu wymienił kilka paragrafów z  Kodeksu Wykroczeń, mających nas zniechęcić do ustawiania butów.

– Przecież nie robimy nic złego! – argument prawy, lecz choć w oczach funkcjonariusza pojawiło się coś na kształt łzy, nie chciał odpuścić – Te buty są nielegalne!…

Mrożek by tego nie wymyślił…

I wdzięcznym Ci, funkcjonariuszu, bo dzięki Tobie mogłem złożyć kolejny rym, tak bardzo potrzebny mi do pointy.

 

Świętej pamięci Mrożek
dzisiejszej nocy się przyśnił…
Przyjmij Go, dobry Boże.
Bo tego by… nie wymyślił!

Paweł Celiński

 

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Marta Bogdanowicz

Miesięcznica … ile jeszcze ich będzie?

Nietypową formę protestu wybrali ostatnio Chorwaci i Francuzi, a my nie będziemy gorsi. Nasz protest jest akcją oddolną koderów z Mazowsza w uzgodnieniu z Pawłem Kasprzakiem z Obywateli RP. Chętnych zebrało się sporo i już o 19.00 stawili się na „BUTnym proteście”.

Ja także z kilkoma parami butów. Rozstawiamy je na chodniku, tłumek powoli gęstniej, ale policja wkracza do akcji i spisuje cztery osoby.

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Marta Bogdanowicz

Idziemy więc na manifestację „Tamy”. Trwają przemówienia, policja otacza nas podwójnym kordonem, stoimy, rozmawiamy, wspominamy, czekamy…  W końcu biegną policjanci, czyli coś się dzieje. I nagle bez ostrzeżenia zaczęło się. Oni „Zdrowaś Mario…”, a my hymn.

Wypatruję Kaczyńskiego, ale nie widzę. Liczę do dziesięciu i po wszystkim. Już przeszli. Wyobrażacie sobie? Musiało ich być co najmniej 100 tysięcy!

Zapada decyzja, by iść za nimi.

Pierwszy raz coś takiego. Dopadamy rozmodlonych… Widzę jak jedna fanatyczka przeciwnikom podtyka pod nos krucyfiks. Jest tak przejęta tym, co robi, że martwię się o nasze zdrowie. Przemawia Kaczyński. Mówi o nienawiści. Białe róże trzymane przez nas w jednej chwili stały się symbolem nienawiści. Uszczypnijcie mnie…

Krzyczymy: „KONSTYTUCJA”. Zagłuszamy jego przemówienie. I zaczęło się…

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Katarzyna Pierzchała

Policja wyciąga z tłumu spokojnie stojących ludzi. Prowadzą ich jak przestępców do stojących nieopodal radiowozów. Gromadzimy się w pobliżu, skandując imiona zabranych. Żądamy oddania naszych kolegów i koleżanek. „Przemek!!!”, „Alina!!!”, potem „Tadeusz!!!” i „Maciek!!!”

W innym miejscu policja otacza grupę trzynastu osób i próbuje ukarać ich grzywną 500 zł. Odmawiają przyjęcia.

Czekamy dalej na wypuszczenie zabranych. Wychodzą pojedynczo, ale nie możemy się wszystkich doliczyć. Okazuje się, że część zabrali na Wilczą. „To nie ludzie, to wilki” nasuwa mi się.

Surrealizm na Krakowskim Przedmieściu
Fot. Katarzyna Pierzchała

Przybiega Mateusz i razem idziemy na koniec ulicy. Tam Obywatele RP przypięli się łańcuchem do słupa. Policja dalej nas spisuje. Jest gorąco, choć deszczowo… Policja jest pod presją. Muszą się wykazać. Nie damy się. Wiem, że nie jesteśmy sami, że nawet wśród policjantów są ludzie o zbieżnych z nami poglądach.

Część ludzi udaje się na Wilczą, mi.n. Video-KOD. My, nie rozdzielając się, wracamy do domu.

Dziękujemy za Waszą obecność i za trzymanie kciuków. Dziękuję wszystkim. Buty zebrane i przekazane dla bezdomnych. Do zobaczenia w czerwcu.

Robert Bobiński

PS. Fundacja „Daj Herbatę”, pomagająca bezdomnym z Dworca Centralnego, bardzo dziękuje za przekazane buty, które rozda osobom potrzebującym.

#BUTnyprotest #JestemnaKrakowskim #StopMiesiecznicom

Fotorelacja Katarzyny Pierzchały

Fotorelacja Marty Bogdanowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij