Stop chaosowi w szkole

Jedna trzecia polskich uczniów w wieku 15‒16 lat nie czuje się szczęśliwa w szkole, jak wynika z raportu PISA. Czy będą szczęśliwsi po zmianach proponowanych przez PiS?

Boję się tej nowej szkoły… Jak to będzie z moją nauką szkolną? Co będzie jeśli zachoruję, nie poradzę sobie w którejś klasie? Trafię z powrotem do podstawówki? A może wcale się nie muszę przejmować, bo i tak zdam? Do jakiej szkoły trafię po gimnazjum? Do zasadniczej zawodowej czy do branżowej? A co to jest ta szkoła branżowa? Co to znaczy, że będę zdawał maturę zawodową? Matura zawodowa – tylko z języka polskiego, matematyki, języka obcego, ale czy zadania będą takie same na poziomie podstawowym jak na maturze w ogólniaku? Czy jak zdam maturę zawodową, to będę się mógł dalej uczyć czy już nie? A dlaczego mam musieć robić jeszcze liceum dla dorosłych, skoro pięć lat będę chodził do szkoły branżowej? To ile lat zajmie mi uzyskanie wykształcenia średniego? A jeśli pójdę do liceum lub technikum, to czy będę chodził do klasy z kolegą o dwa, trzy lata młodszym? Będą w szkole różne klasy pierwsze? Będą się uczyć z różnych podręczników? A na wychowaniu fizycznym też będziemy w różnych grupach? A jeśli nie zdam z klasy do klasy, to co? Pójdę do szkoły z innymi podręcznikami, programami? Czy będę zdawał maturę rozszerzoną z progiem zaliczenia czy nie?

Na te i wiele innych pytań powinniśmy młodemu człowiekowi odpowiedzieć wyczerpująco. Ma przecież prawo wiedzieć, na jakich zasadach będzie funkcjonował przez następnych kilka lat. Ma prawo to wiedzieć zanim pójdzie do szkoły.

Tymczasem zamierzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej wprowadzają chaos do polskiego systemu kształcenia. Systemu daleko niedoskonałego i wymagającego licznych zmian.

Nie neguję, że wiele krytycznych uwag ministry Zalewskiej jest słusznych. Nie neguję, że w społeczeństwie jest tęsknota za ośmioletnią szkołą podstawową i czteroletnim liceum (pięcioletnim technikum). Jestem przekonana, że to trochę tęsknota za czasami, kiedy sami byliśmy młodzi i piękni, czasami nieco idealizowanymi. Ale nawet jeśli krytycy gimnazjów mają rację, to należałoby to robić ewolucyjnie, od pierwszej klasy szkoły powszechnej. I tylko od tej klasy. A zmiana powinna być solidnie przygotowana. Podstawa programowa, podręczniki, materiały dydaktyczne trzeba by opracować na całe 12 lat cyklu kształcenia, żeby zapewniały holistyczne, wszechstronne i pełne podejście do edukacji dziecka.

Uczeń i rodzic powinien być do zmian przygotowany z odpowiednim wyprzedzeniem. Zmiany te nie mogą następować bez konsultacji społecznych, nie mogą odbywać się w pośpiechu.

Powstrzymajmy te zmiany. Przekonajmy rządzących, że w szkole najważniejsze jest DZIECKO!

Radosława Górska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij