Społeczeństwo obywatelskie samo się nie urodzi

Demokracja – z greckiego „władza ludu”. Władza sprawowana przez obywateli mających czynne prawo do wybierania lub bierne do bycia wybieranym. To wiedzą wszyscy. A teraz o tym, z czego wielu nie zdaje sobie sprawy.

Grzegorz Skwarski

Początkowo władza sprawowana była bezpośrednio przez obywateli. Po pierwsze, o zgrozo (!), mężczyzn. Po drugie, bogatych. Wzbogaceni byli głównie na krzywdzie innych – niewolników, ludów podbitych, współobywateli etc. Po trzecie, szlachetnie urodzonych, tzn. mających długą i super-fajną historię własnego rodu. W praktyce – bogaci lub sławni plebejusze. Albo jedno i drugie. O ład społeczny dbali kapłani sprawnie wmawiający innym, że są ziemskimi przedstawicielami sił wyższych. Ci, nawet jeśli formalnie praw nie mieli, to i tak de facto sprawowali rząd dusz.

Było tych „obywateli” na tyle niewielu, że mogli swoją władzę wykonywać bezpośrednio. Co oznaczało, że wszyscy co pewien czas zjeżdżali się w jedno miejsce i podejmowali decyzje odnośnie spraw wspólnych. To znaczy, co zrobić, żeby ich władza nie była zagrożona i, żeby coraz bardziej się bogacić.

Taki system umożliwiał dość sprawne rządzenie małymi społecznościami na niewielkich obszarach. Miał jednak (i ma nadal) podstawową wadę. Powiększa różnice między bogatymi i biednymi. Im bardziej bogaci się bogacą, tym większą frustrację czują biedniejsi, bo choć też się bogacą, to o wiele wolniej. Dochodzi w końcu do momentu, że ci biedniejsi w walce o swoje prawa wzniecają rewolucje, wyrzynając tych najbogatszych, których majątek rozdzielają potem między swych przywódców. I cała zabawa zaczyna się od nowa.

Demokracje tworzone przez rewolucje ewoluują. Rewolucjoniści pamiętają przecież, co ich do rewolucji popchnęło. Uchwalają więc coraz bardziej demokratyczne prawa, żeby jak najmniej obywateli było niezadowolonych. W miarę zaś otrzymywanych praw podnosi się status obywateli. Najpierw poszerzają swoje terytorium. Uczą się czytać, pisać. Rodzą się w nich ambicje. I już się tak łatwo przez rządzących łupić – ani z majątku, ani z praw – nie dają. Mają swój rozum, więc w końcu, po kilku bardziej lub mniej krwawych rewolucjach, zaczynają sprawować władzę. Już nie bezpośrednio, bo terytorium duże i kilku milionów ludzi nie da się zgromadzić w jednym czasie i miejscu. Wybierają więc swych przedstawicieli do rządzenia i wracają do roboty. A przedstawiciele, jak to przedstawiciele. Dbają o dobro swoich wyborców, jeśli jest to w ich (tych przedstawicieli) interesie. Głównie jednak dbają o swoje dobro, najczęściej kosztem wyborców. Wyborcy więc ich zmieniają na nowych, w teorii lepszych. I tu, podobnie jak przy rewolucjach, też następuje ewolucja. Wybierani są wprawdzie coraz lepsi, jednak dalecy niestety od ideału. Taka wada demokracji pośredniej.

Zniechęcony tym stanem rzeczy obywatel przestaje powoli wierzyć w swój faktyczny wpływ na rządzenie. I przychodzi taki dzień, w którym obywatel nie idzie do wyborów, a przedstawiciela wybiera za niego… sąsiad, choć wiadomo, że sąsiad sąsiadowi wilkiem. Ale po co marnować niedzielę, skoro nieważne, kogo wybiorę i tak będzie oszukiwał i kradł.

Aż pewnego dnia wyborca tak liczny, że można by go już nazwać elektoratem, zauważa, że władza w swej władczości posunęła się za daleko. Np. wprowadziła konia lub wojsko do parlamentu, uchwaliła ustawy norymberskie, wywołała i przegrała wojnę czy ograniczyła niezależność sądów albo obrót ziemią. I to się elektoratowi już przestaje podobać.

Przy następnej okazji idzie więc elektorat do urn i głosuje. I znów po czasie okazuje się, że nie jest ze swojego wyboru zadowolony. Zniechęca się i przestaje głosować. I tak w kółko.

Co z tym zrobić? Ano, można spróbować tak. Proponuję następujące ćwiczenie praktyczne.

Poniżej przedstawiam zapis ze statutu „Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji”, Rozdział 6 – Władze krajowe Stowarzyszenia. „Krajowy Zjazd Członków (Delegatów)” § 26. w którym czytamy:

„Krajowy Zjazd Członków jest ważny i zdolny do podejmowania wiążących uchwał, o ile uczestniczy w nim co najmniej połowa członków zwyczajnych uprawnionych do głosowania”.

No i pięknie. Taka ogólna zasada wyboru większościowego. Więcej niż połowa się zebrała – można podjąć decyzję we wspólnej sprawie (tzw. kworum).

I dalej:

„Wskazany (…) termin (…) jest traktowany jako pierwszy (…), w stosunku do którego obowiązuje konieczność zebrania odpowiedniej liczby członków”.

A skoro jest mowa o pierwszym, to pewnie będzie o następnych terminach. Czytajmy więc dalej…

„W wypadku braku kworum w pierwszym terminie, Krajowy Zjazd Członków odbywa się w drugim terminie, następującym nie wcześniej niż godzinę po upływie pierwszego terminu”.

No i mamy znów demokratycznie. Jak ktoś się spóźnia, bo zaspał lub stanął w korku, to ma jeszcze godzinę na przybycie. Ale, jeśli zapomniał lub zlekceważył, to…

„Krajowy Zjazd Członków odbyty w drugim terminie jest ważny bez względu na liczbę członków biorących w nim udział i zdolny jest do podejmowania wiążących uchwał”.

W pierwszym odruchu można powiedzieć: co to, to nie! To niesprawiedliwe. Jak to? To jak zbierze się kilku kolesi przy kawie i herbatnikach, to będą mogli zdecydować o wszystkich? Np. wprowadzić konia lub wojsko do parlamentu?!

A tak. Właśnie tak! Jak się zapisałeś do jakiegoś stowarzyszenia (np. „Polska”), to albo pójdziesz głosować w wyborach, albo będziesz mieć magistra-ministra-super-nadprokuratora! Coś ci to „wyborco czynny” przypomina? Brzmi znajomo?!

Dlatego uważam, że § 26 statutu KOD jest właściwy nie tylko z punku widzenia praktycznego sprawowania władzy w stowarzyszeniu, ale też, co wydaje mi się nawet istotniejsze, z punktu widzenia dydaktycznego!

Bowiem prawo jest sztuką łączenia dobrego ze sprawiedliwym.

Grzegorz Skwarski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij