Kto się boi KOD-u?

My, KOD, patrzymy władzy na ręce, każdej władzy, nie tylko pisowskiej.

Tamara Olszewska

Chciałabym najpierw powiedzieć jedno. Nigdy nie należałam do żadnej partii politycznej, dając sobie możliwość rzetelnej obserwacji i oceny. Żyłam sobie spokojnie, robiłam swoje, cieszyłam się zmianą ustrojową Polski po 1989 roku, nawet gdy okazało się, ze jakoś na niej zbyt wiele nie zyskałam. To nie oznacza jednak, że bezkrytycznie patrzyłam na dokonania kolejnych rządów, kolejnych partii, kolejnych „przywódców”. Nigdy też nie atakowałam nikogo za jego religię, kolor skóry, pochodzenie.

Kiedy pan Andrzej Duda został wybrany na prezydenta Polski, uszanowałam ten wybór. W końcu został wybrany głosami większości tych, którzy poszli na wybory. Podobnie zachowałam się, gdy ogłoszono wyniki wyborów do sejmu. Taka wola ludu, więc nie mam nic do powiedzenia. Mało tego, bardzo chciałam uwierzyć w tę „łagodniejszą twarz” PiS, w zapowiedzi, że nie będzie rozliczeń, że wszystkie działania będą trzymały się ram demokratycznych, że w ważnych dla państwa sprawach będzie współpracować z opozycją, że na eksponowanych stanowiskach nie znajdą się osoby skompromitowane, które kojarzą się głównie z butą, nieprawidłowościami, teoriami spiskowymi, nadużywaniem prawa. Oj, sporo tych obietnic było. No i co się stało? W ciągu kilku dni okazało się, że to nie do końca „nowe” PiS, jak to było mówione. Do pierwszego szeregu wrócili ludzie, których raczej nie chciałoby się oglądać i słuchać, stanowiska zostały obsadzane politykami, którzy mają za sobą „smrodek” wykroczeń czy wręcz spraw karnych; pierwsze decyzje nowego rządu wzbudziły spore zaniepokojenie.

I wtedy pojawia się KOD – grupa ludzi, którzy myślą podobnie jak ja, którzy w ciągu kilku dni zdołali zaktywować tysiące Polaków, obawiających się o losy naszej demokracji. No i od razu pojawiła się ostra reakcja. Hejt w internecie, negowanie zasadności istnienia KOD, szukanie powiązań politycznych z PO, prymitywne wręcz oskarżenia kierowane pod adresem założycieli Komitetu i jego zwolenników. Istne szaleństwo. Czyżby tak obawiano się sporej części społeczeństwa? Nie rozumiem dlaczego. Podczas kampanii wyborczej prezes Kaczyński, pani premier Szydło i inni politycy prawicy podkreślali na każdym kroku, jak cenna jest dla nich współpraca z Polakami, jak bardzo będą się liczyć z naszymi opiniami, projektami, planami. Teraz już tego nie chcą? Czyżby myśląc „społeczeństwo”, widzieli tylko siebie, swój elektorat, kiboli, narodowców, środowisko ojca Rydzyka, „krzyczący Kościół Polski”, który przyciąga nie prawdziwych katolików, lecz głównie ekstremę. A co z pozostałymi?

Nie może się dziwić prawica, że Polacy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Nikt z KOD-u nie chce obalać praworządnie wybranej władzy, nikt nie chce pogłębiać podziałów między Polakami. To tylko narastające zaniepokojenie drogą, którą zaczyna podążać rząd Beaty Szydło i prezydent Andrzej Duda, zmusiło ludzi do podjęcia działań na rzecz obrony demokracji. Kiedy widzimy, że premier Szydło usuwa flagi unijne w pomieszczeniu, gdzie odbywają się konferencje prasowe rządu, kiedy słyszymy o tym, co dzieje się z Trybunałem Konstytucyjnym, speckomisji, ułaskawieniu pana Kamińskiego, wyeliminowaniu PSL z zasiadania w prezydium sejmu, o powracającej cenzurze, to naprawdę nie mamy się czego obawiać? Naprawdę mamy wierzyć, że nie pójdziemy śladem chociażby Węgier? Czy nie zaprzepaścimy tego, co przez lata udało się osiągnąć Polsce również na arenie międzynarodowej?

Drodzy oponenci, to właśnie PiS dało nam prawo do zaistnienia, do patrzenia na ręce. W końcu obiecano nam, że głos społeczeństwa będzie głosem słyszanym i respektowanym. Rozumiem, że całego społeczeństwa, nie tylko wybranych.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij