Rządowe tańce i łamańce

Przedstawiciele polskiego rządu postanowili oczarować Europę pląsami.

Dwa lata przed drugą wojną na ekrany kin wszedł film „Pani minister tańczy” z pełną uroku Tolą Mankiewiczówną, która tańcem i uśmiechem czarowała wszystkich. Osiemdziesiąt lat później przedstawiciele polskiego rządu postanowili czarować tym samym sposobem.

Jako pierwsza w INDIAŃSKIM TAŃCU WOJENNYM wystąpiła w sejmie premier Beata Szydło, której do przestraszenia Komisji Europejskiej zabrakło wyłącznie tomahawku. Niemniej pląs został wykonany  z takim zaangażowaniem, że prezes tancerce gratulował.

W efekcie wizyty w Polsce unijnego komisarza  Fransa Timmermansa pani premier ograniczyła na czas jakiś wydawanie bojowych okrzyków i tylko z cicha przytupywała.  Natomiast  KADRYLA zatańczył przed Holendrem wiceminister Konrad Szymański. Jego wysiłki zostały docenione i Timmermans wyjechał do Brukseli dyplomatycznie uśmiechnięty.

Ale nie odpoczął, bo zaraz potem BREAK DANCE odtańczył przed nim minister Mateusz Morawiecki, który długo tłumaczył cierpliwemu komisarzowi, że to opozycji w Polsce zależy na przedłużaniu  paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, bo „ona się tym kryzysem karmi”.

Holender powstrzymał się przed radą, by strona rządowa (zwana w skrócie prezesem) zagłodziła opozycję, szybko drukując co trzeba i zaprzysięgając kogo trzeba. Może dlatego, że popisów tanecznych ma już dosyć. Tola Mankiewiczówna pląsała jednak lepiej.

Andrzej Wiktorowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij