Po co komu rozum, jak go nie używa …

Niedziela Palmowa u rodziny w  Zakopanem – myślałem, że nic mnie nie zaskoczy, a tu okazuje się, że wujo-góral zwolennik PiS już taki pisowski nie jest. A wszystko przez kasę …

Leszek Żarnowiecki

W jego firmie (krawiectwo ciężkie) okazało się, że brak kobiet chętnych do pracy. Niby zmniejszyła się w kraju nieco liczba osób, których nijak nie mogą znaleźć pracy (tak chwali się nasza premier), ale część jego pracownic odeszła. Stało się to po wprowadzeniu programu +500. Kobiety najczęściej „dzieciate” porzuciły pracę i ubezpieczyły się w KRUS, bo przecież przy każdym domu kawałek pola jest. Ich mężowie pracują za granicą; w Belgii czy Francji domy wykańczają, więc pieniędzy nie brakuje. – A one śmieją mi się w twarz, bo moja żona zamiast siedzieć z dziećmi w domu, zasuwa na akord  – tak podsumował wujo.  – I tak mam super fabryczkę z nowoczesnymi maszynami, tylko pracowników brak. Rozumiem, że premier Szydło chwali się wskaźnikami, ale dla mnie każde odejście pracownicy to tragedia, bo zamówienia składano o u mnie rok temu. Ale te kobiety skuszone łatwymi pieniędzmi, będą płakać. Czy skóra warta jest wyprawki? Ten pomysł PiS nie był dobry, oj nie był …

Nie zapytałem się wuja, dlaczego nie myślał o tym przed wrzuceniem kartki do urny? Czy widzi jakie w telewizji głupoty plotą? Ostatnio szefowa resortu rodziny mówiła, że zakłada się z dziennikarzami, że liczba urodzeń w 2017 roku przekroczy 400 tysięcy. Tak jak pani premier uważa, że to efekt uruchomionego rok temu programu Rodzina 500+. Ale jak podkreślają specjaliści, od pewnego czasu co roku i tak rodziło się 400 tysięcy rocznie dzieci, więc nie ma problemu, że i w tym roku też będzie tak samo. Bariera 400 tysięcy nie jest więc czymś wyjątkowym, ale obie panie robiły z tego „wielkie halo”. Ta ekscytacja, ta konferencja i radosne kwilenie, że urodziło się nam o kilkanaście tysięcy dzieci więcej, jest kuriozalne w momencie, kiedy wydaliśmy dużo za dużo. W tym roku program Rodzina 500 plus będzie kosztował blisko 23 miliardów złotych, a w 2016 r. – 17,2 mld zł. Zatem, czy warto jest o co się bić i z czego cieszyć w przeliczeniu na jednego urodzonego? Czy jak to mówi wujo, „warta skórka wyprawki”? Która z jego pracownic ma na tyle rozumu, żeby zwrócić uwagę na wzrastające ceny żywności i połączyć je z 500+? Wuj o tym nie wspomina, a ja nie mam odwagi przy stole pytać.

W telewizji narodowej Rafalska chwali się, że program „ograniczył skrajne ubóstwo dzieci o 94 proc”. Chwalebne, czy tylko nie przedwczesne? Dane GUS dopiero w kwietniu/maju pokażą, czy ta tendencja jest trwała. A na razie mało znający się na liczbach i opierający swoje przemówienia na symulacjach, już przesądzają, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej … Ale polityk nie byłby politykiem, gdyby poprzestał na tym. Więc oczywiście uderzono w dzwon z napisem „a poprzednia władza była be” i zaczęła się nagonka na rząd PO, który „nie dbał o rodziny”.

Dla „zapominalskich”, w tym dla wuja, „ściąga”, która krąży w Internecie. Poprzednicy obecnej władzy zapewnili nam:

– wydłużenie urlopu rodzicielskiego z 16 tygodni do roku (najdłużej w Europie; 2013);

– wprowadzenie urlopu ojcowskiego. W 2011 r. był to tydzień, od 2012 r. – dwa;

– wzrost świadczenie pielęgnacyjnego dla rodzin niepełnosprawnych w latach 2007-2016 z 420 zł do 1300 zł (netto);

– zwiększenie ulgi podatkowej na trzecie dziecko z 1688 do 2000 zł, a na czwarte i kolejne – z 2224 do 2700 zł (gwoli uczciwości: wprowadzono równocześnie próg dochodowy 112 tys. na pierwsze, wykluczając pary bogatsze);

– wprowadzenie możliwości odliczania tychże ulg nie tylko od podatku dochodowego, co powodowało, że wiele rodzin odzyskiwało ułamek pieniędzy – ale też od zapłaconych składek ZUS i 7,75 proc. podstawy wymiaru składki NFZ. W efekcie rodzina 2+4 odzyskuje niemal 7000 zł;

– ustawę żłobkową z 2011 ułatwiającą otwieranie takich placówek (W 2010 r. tylko 2% dzieci do trzech lat obejmowała taka opieka, w 2015 już 7%);

– ulgę podatkową dla firm, które założą żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników;

– „kosiniakowe”: grupy wcześniej wykluczone z tego przywileju – osoby pracujące na umowę cywilnoprawną, studenci, uczniowie, bezrobotni i rolnicy

– po urodzeniu dziecka otrzymują 1000 zł miesięcznie przez pierwszy rok (2016);

– wprowadzenie zasady ‚złotówka za złotówkę’, dzięki której osoby przekraczające próg uprawniający do zasiłku nie tracą całej kwoty (dotyczy zasiłku rodzinnego i dodatków do niego; 2015);

– podniesienie progu dochodowego uprawniającego do zasiłku rodzinnego, by obejmował więcej dzieci;

– ustawę z 2013 roku, na mocy której państwo opłaca składki emerytalne za kobiety samozatrudnione i bezrobotne będące na urlopach wychowawczych;

– opłacanie od roku 2011 przez państwo składek społecznych i zdrowotnych niań, by odciążyć rodziców;

– program Przedszkole za Złotówkę, ograniczający koszt godzin wykraczających poza czas bezpłatnej opieki (5 h) w publicznych przedszkolach do złotówki (2013);

– ustawę przedszkolna nakazująca samorządom zapewnienie czterolatkom miejsc w przedszkolu (2015);

– bezpłatne podręczniki, dzięki którym rodzice oszczędzają średnio 250 zł na kupnie książek (2014);

– Kartę Dużej Rodziny dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci, uprawniającą do zniżek w prawie 10 tys. miejscach w Polsce (2014);

– program in vitro, dzięki któremu do grudnia 2015 roku urodziło się 3841 dzieci;

– budowę i remonty placów zabaw dla dzieci (Radosna Szkoła) za 360 mln zł;

– oddanie do użytku 2271 „orlików” (latach 2008-2012);

– ustawę ograniczająca egzekucję komorniczą ze świadczeń MOPS, poza wyjątkiem alimentacyjnym z poprawką w 2007 – z inicjatywy Krystyny Skowrońskiej.

Dlaczego zatem przeciętny wyborca o tym zapomniał? Wiecie, co to takiego PR? To jest to, na czym poległa Platforma! Trzeba z igieł robić widły! Zamiast wzorem PiS robić konferencję za konferencję, oni siedzieli cicho i tłukli te programy w oparciu o opracowania specjalistów. A PiS nie; kolega z kolegą napisali na kolanie jakąś ustawę i pchali to nocą nie martwiąc się o koszty (finansowe i społeczne).

PR to podstawa! PiS dlatego postanowił NIE wprowadzić wyższej kwoty wolnej od podatku, tylko „rozdawnictwo” z wysokimi kosztami obsługi i posadami dla członków rodzin „towarzyszy”. Przecież ładniej wygląda, kiedy na Boże Narodzenie przychodzi Św. Mikołaj i daje grzecznym dzieciom prezenty, a tym niegrzecznym daje rózgę. A jak wyglądałoby, gdyby PiS uchwalił ustawę o kwocie wolnej od podatku? Zrobiliby tylko jedną konferencję i KONIEC. A przy programie 500 +, a to z dziećmi można sobie zdjęcie zrobić, a to kolejną konferencję, a to matki na placu zabaw uśmiechnięte zapytać, co kupiły za „pincet” …

Kto rozumu użyje, żeby sprawdzić, jak bardzo PiS kłamie w sprawach poprzedników, że „nie dbali o obywatela i rodzinę”? Kto za „rozdawnictwo” zapłaci? A kto zapyta się o te zwolnienia w firmie wuja? Na razie wuj zmienił zdanie co do PiS, ale inni … Przecież cudownie jest …. a jak nie, to w tej kwestii rząd może wydać kolejną „uchwałę fatimską”.

Leszek Żarnowiecki

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij