Rozmowa z Krzysztofem Luftem

Batalia o utrzymanie niezależności prywatnych mediów będzie kolejną wielką bitwą – twierdzi kolejny rozmówca naszego cyklu wywiadów z sympatykami KOD.

Tym razem na 5 pytań odpowie Krzysztof Luft – aktor, dziennikarz, człowiek sprzyjający naszemu Stowarzyszeniu. Chodzi na marsze, zmieniał cyfrę na liczniku przed KPRM, był gościem Sekcji Edukacja Maz. W latach 1999-2001 pracował jako rzecznik prasowy rządu Jerzego Buzka. Dekadę później był członkiem KRRiT (kadencja od 2001 do 2016). Tyle oficjalnie, a mniej oficjalnie jest optymistą, uśmiechniętym i uroczym interlokutorem, który – jak każdy dziennikarz – „lubi słowa” i może dlatego zawsze ma coś ważnego do powiedzenia.

Jakie działania władzy Twoim zdaniem najbardziej zagrażają demokracji ? I czym ona dla Ciebie jest?

Demokracja wymaga tolerancji dla odmienności i szukania kompromisu –- to jest z zasady obce naturze PiS, który uważa, że wszystko w Polsce jest złe, że tylko oni są patriotami i którego metodą rozwiązywania sporów jest napuszczanie na siebie różnych grup społecznych i szerzenie nienawiści. Polska jest „pęknięta” jak nigdy dotąd i zawłaszczanie przez rządzących kolejnych obszarów państwa oraz nieustający konfrontacyjny wrzask stale te napięcia zwiększa. To jest największe zagrożenie nie tylko dla demokracji, ale i dla Polski w ogóle.

Wywiad z Krzysztofem Luftem
Fot. Beata Chojnacka

Demokracja to rządy większości przy zachowaniu praw mniejszości. Państwo demokratyczne to państwo prawa skonstruowane tak, aby większość nie mogła bezprawnie naruszać zasad ustrojowych i praw mniejszości. Dlatego najbardziej niebezpieczne dla polskiej demokracji są działania, które tę konstrukcję demontują. Przede wszystkim poprzez naruszanie trójpodziału władzy – podporządkowanie sądownictwa rządzącej partii. Od Trybunału Konstytucyjnego, poprzez Sąd Najwyższy do sądów powszechnych. Trudno liczyć na obiektywne wyroki sądów uzależnionych od partii rządzącej, jeśli ktoś zaskarży decyzje administracji również przez tę partię kontrolowaną, decyzję czy to w sprawie zwykłego mandatu, czy decyzji o wymiarze podatku, decyzji o cofnięciu koncesji lub delegalizacji stowarzyszenia.

Ogromnym zagrożeniem jest też populizm obecnej władzy, rozumiany zarówno jako „kupowanie” poszczególnych grup wyborców prezentami materialnymi, ale także jako odwoływanie się do stereotypów funkcjonujących w świadomości Polaków. To jest sprawa stosunku do uchodźców – ten problem w ogóle w Polsce nie istnieje, a rządzący trąbią o tym nieustannie, odwołując się do najbardziej mrocznych stron polskiej natury – nietolerancji i niechęci do innych.

I wreszcie sprawa mediów. Po sparaliżowaniu TK, przerobieniu mediów publicznych w organ propagandy partyjno-rządowej, a teraz podporządkowaniu sądownictwa, prywatne media pozostaną najważniejszym narzędziem kontroli tego, co ta władza tutaj wyprawia. Zapowiedzi ataku na ten sektor brzmią groźnie i trzeba będzie się temu przeciwstawić całą mocą obywatelskiego protestu.

Młodzież to nasza przyszłość, ale jak sprowokować ją do samodzielnego obywatelskiego myślenia i jak kształtować jej światopogląd?

Samodzielne myślenie i samodzielne reakcje mają to do siebie, że są samodzielne, a nie prowokowane. Wierzę, że młodzież ma swój własny „barometr” świadomościowy i jeśli już to najskuteczniej mogą ją sprowokować działania władz z pogranicza obciachu, głupoty, kłamstwa i nienawiści. A tych nie brakuje. Młodzież do niedawna w znaczącej części pozostawała bierna. Ale na tę bezczelną, obłudną próbę zawłaszczania sądownictwa zareagowała masowym udziałem w proteście.

Suweren w państwie demokratycznym udziela politykom mandatu do rządzenia. Jak zwykły obywatel może kontrolować działania polityków?

Wywiad z Krzysztofem Luftem
Fot. Beata Chojnacka

Tak jak ostatnio – poprzez udział w masowym ruchu protestu wobec bezprawnych i groźnych dla państwa i dla demokracji działań władz. Można to robić w każdym miejscu – zarówno w stolicy i innych wielkich miastach Polski, jak i w małych miasteczkach czy maleńkiej Juracie, gdzie i ja, w grupie kilkuset osób w różnym wieku, wczasowiczów i stałych mieszkańców półwyspu, skandowałem 3xveto.

A na co dzień warto budować więzi w ramach swojego środowiska, spotykając się i rozmawiając o tym, co się tutaj dzieje. Niekiedy jest wokół nas więcej osób skłonnych wyrazić publicznie swój pogląd, ale o tym nie wiemy. Więc musimy się nawzajem odnaleźć i skomunikować, wymieniać informacjami i poglądami. Z takich relacji i więzi powstają nowe inicjatywy i małe, i duże. Można pisać do władz, żądać informacji o jej działaniach w oparciu o ustawę o dostępie do informacji, można organizować spotkania i akcje informacyjne.

Sympatyzujesz z KOD. Które działania oceniasz jako udane? I jakie działania KOD powinien podejmować w przyszłości?

Najważniejsze jest zbudowanie ogromnej sieci nowych kontaktów pomiędzy ludźmi, którym nie jest obojętne to, co się w Polsce dzieje. To jest najcenniejsze, bo pozostaje na długo i w każdej sytuacji może zaowocować. Tak jak owocuje dziś w setkach najrozmaitszych lokalnych akcji informacyjnych, które pomagają ludziom samodzielnie myśleć i oceniać rzeczywistość. Oczywiście organizacja masowych wystąpień, masowych manifestacji była sukcesem i co prawda KOD był pierwszy, ale nie można zapominać, że dziś nie jest jedyny. Rywalizacja zamiast współpracy z innymi niezależnymi organizacjami byłaby niewybaczalnym błędem.

Jak sądzisz, na bazie Twojego bogatego doświadczenia, w jakim kierunku zmierza rząd, podporządkowując sobie wszystkie organy władzy oraz media?

W kierunku modelu putinowskiego. W części dotyczącej mediów publicznych model ten już został zrealizowany. Publiczne radio i TV zostały całkowicie podporządkowane rządzącej partii i realizują ordynarną propagandę partyjno-rządową, jak za PRL. Ale w PRL nie było żadnych innych mediów. Teraz jest inaczej – dlatego J. Kaczyńskiego i jego partię niezwykle uwierają niezależne media prywatne. Stąd zapowiedzi kolejnych działań w stosunku do tego sektora, które mają na celu ich przejęcie przez podległe władzy podmioty gospodarcze, osłabienie ekonomiczne lub skuteczne wpływanie na przekaz. Te działania mogą być realizowane poprzez jakiś bliżej nieokreślony projekt ustawy dekoncentracyjnej. Nie bardzo wiadomo, na czym to będzie polegać, nie mam jednak wątpliwości, że będą one pomyślane tak, aby uderzyć lub wręcz przejąć te media, których ta władza nie lubi.

Po drugie w odniesieniu do rynku regulowanego – tj. rynku radiofonii i telewizji, z chwilą „przejęcia” sądownictwa władza uzyska potężne narzędzie w postaci rozmaitych decyzji administracyjnych dotyczących mediów. Dotąd np. decyzje KRRiTV o ukaraniu nadawcy, przydzieleniu lub cofnięciu koncesji podlegały weryfikacji niezawisłych sądów. Teraz będą podlegać nadal, ale czy te „nowe”, podporządkowane rządowi sądy zechcą zakwestionować uznaniowe decyzje podległych PiS organów administracji?

Batalia o utrzymanie niezależności prywatnych mediów może być kolejną wielką „bitwą” o utrzymanie resztek demokracji w Polsce. Nie wątpię, że wszystkie środowiska demokratyczne włączą się w ten protest z taką samą determinacją, jak w ostatni dotyczący sądownictwa.

Rozmawiał: Tadeusz Piotrowski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij