Bilans szeregowej koderki – Iwona

Zachęcamy do zrobienia bilansu tego burzliwego roku z KODem. Jak zmieniło się Wasz życie? Zaczynamy od tekstu Iwony, która brała udział w wielu akcjach i nie jest zwykłą szeregową koderką, choć tak o sobie pisze. Koderzy mazowieccy, do klawiatur zatem! Redakcja.

Rok z KOD-em – okiem Iwony


Piosenka o sanitariuszce Małgorzatce mówi, że „przed akcją była wolną panną”. Ze mną było podobnie przed KOD-em. No, może z tą panną przesadziłam, ale zawsze byłam wolnym elektronem. Trochę kiedyś uczyłam, trochę pracowałam w jednej z ambasad, kiedyś współprowadziłam firmę, ale przez większość życia pracowałam i pracuję w samotności z racji wykonywanego zawodu. Kiedy wybuchła Solidarność, byłam na początku zagrożonej ciąży. Pierwszą poroniłam, więc w latach 1980. byłam biernym obserwatorem i przychylnym kibicem.
Po 1989 roku włączyłam się w budowanie nowej Polski jako tłumaczka i brałam udział w programach przebudowy różnych sektorów gospodarki, od rolnictwa przez energetykę po kształcenie pielęgniarek. Czułam, że dobrze wywiązuję się z obowiązków obywatelki RP.
W dniu referendum unijnego wyjeżdżałam na szkolenie do Włoch, ale przed wyjazdem zagłosowałam. Oczywiście za akcesją. Dzieci zadzwoniły do mnie wieczorem, kiedy  byłam na kolacji z ludźmi z 65 krajów. Nie potrafiłam ukryć radości na wieść o wstępnych wynikach referendum. Poryczałam się i pełnym wzruszenia głosem wzniosłam toast za Polskę i jej przyszłość. Wszyscy cieszyli się wraz ze mną i mi gratulowali, jakbym odniosła osobisty sukces. Ja też tak się czułam.
Ale potem przyszedł 15 października 2015 roku. W tym dniu symbolicznie przywdziałam na Facebooku maskę płaczącą czarnymi łzami na znak żałoby. Bałam się, że będzie jak w 2005 roku, że ogarnie nas niemoc, że będziemy pomstować, szydzić i biernie patrzeć, jak PiS niszczy wszystko, czego się dotknie, Myślałam, że ta destrukcja będzie się odbywać w ramach obowiązującego porządku prawnego…
Wiedziałam, że będzie źle, ale nie przypuszczałam, że rozbiórka państwa będzie postępować w tak szybkim tempie i w tak brutalny sposób. PiS otworzył worek z #dobrązmiana i przypuścił szarżę na demokratyczne fundamenty państwa prawa, na Trybunał Konstytucyjny. Na szczęście wtedy na łamach „Studia Opinii” objawił się Krzysiek Łoziński z apelem wzywającym do założenia Komitetu Obrony Demokracji. Pomysł podchwycił Mateusz Kijowski i ruszyła lawina, a ja już wiedziałam, że nie tym razem nie będę z boku, że dzieje się ważna rzecz, że oto idee Stefana Bratkowskiego zaczną się urzeczywistniać, co nam nie wyszło specjalnie przez 27 lat. To, co zobaczyłam pod Trybunałem 12 grudnia przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Przebudzenie.

Najlepiej moje uczucia z tego okresu oddaje piosenka, którą napisałam 7 maja:

Kiedy 12 grudnia szłam na protest pod Trybunał,
nikt nie wiedział, co to będzie,
w domu zostać też nie umiał.

Ref. To piosenka jest marszowa,
To jest samba co się zowie.
My śpiewamy dla was chórem,
Śpiewa z nami każdy koder.

Tam na Szucha zrozumiałam, zobaczyłam to nareszcie.
Nigdy już nie będę sama, bo koderów pełno w mieście.

Ta melodia płynie żwawo, choć piosenka niewesoła.
Kiedy kraj nasz rozdrapują, kiedy Polska: „ratuj” woła.

Marsz strolować chciał nam Jarek, a jak zwykle wyszło głupio.
Wolni ludzie protestują, wolnych ludzi nie przekupisz.
Z KOD-em moje życie zmieniło się nie do poznania. Wprawdzie nadal pracuję w samotności, ale teraz czytam też znacznie więcej publikacji społeczno-politycznych i historycznych. Czytam, analizuję, uczę się, spotykam z ludźmi. Robimy razem różne ciekawe rzeczy. A to próby Kapeli, a to spotkania grupy lokalnej lub sekcji Edukacja KOD-em, a to szkolenia, a to pikiety czy marsze. Każdy z nas wie, jak to jest, więc ja nie o tym dzisiaj.

Wprawdzie dla Polski ten rok był koszmarny i jego owocem są fatalne zmiany niemal w każdej dziedzinie naszego życia, a to na pewno nie koniec. Wiemy już, że może być jeszcze gorzej i trzeba bić na alarm. Konsolidację i aktywność różnych demokratycznych sił społecznych i obywatelskich możemy  jednak zapisać na plus. To wielka wartość. Mój osobisty bilans natomiast jest zdecydowanie pozytywny.

W ciągu ostatniego roku weszłam w posiadanie różnych rzeczy, których zapewne nigdy bym nie nabyła (poza flagami) w innych okolicznościach:bialo-czerwona-maska
wuwuzele: 1 szt.
gwizdek: 1 szt.
flaga narodowa: 2 szt. (1 duża, 1 mała)
flaga unijna: 2 szt. (1 duża, 1 mała)
kotylion narodowy: 3 szt.
KODowe okulary: 1 szt. (prezent)
kalosze: 1 para
rękawiczki w barwach narodowych: 4 szt. (w tym jedna należąca do Mateusza, porwana, bo on ma za duże ręce)
latarka: 1 szt.
latarka czołówka: 1 szt.
baseballówka KOD Kapeli: 0 szt. (oddałam we wrześniu, kolejny prezent)
koszulka KOD Kapeli: 1 szt.
koszulka grupowa KOD Śródmieście: 2 szt.
kolorowa opaska silikonowa na nadgarstek z napisem „I love KOD”<3: 5-10
peleryna KOD Kapeli: 1 szt.
pomarańczowy szalik: 1 szt.
czerwone spodnie: 1 szt.
czerwone espadryle: 1 para (espadryle i spodnie stanowią część stroju w barwach narodowych używanego  do czytania Konstytucji w przestrzeni publicznego)
b. ciepły sweter: 2 szt. (na nocne dyżury pod KPRM)
granatowe poncho: 1 szt. (na #CzarnyProtest – granatowy to kolor najbardziej zbliżony do czarnego, na jaki mogłam przystać)
granatowe tenisówki: 1 para (na #CzarnyProtest pod Sejmem w lipcu – j.w., beznadziejne, pięty pokaleczone do krwi „nieostatniej”)
znaczek KODu: mnóstwo, nie liczyłam
różne piękne rękodzieła autorstwa Małgosi nie liczyłam, dużo i piękne, też prezenty
maska (chyba przeciwpyłowa): 1 szt. (miała mnie chronić przed ew. prowokacją Błaszczaka 11.11., skuteczności nie sprawdzałam)
meleks KOD Kapeli – część ułamkowa (nie dociekam)
Mój ekwipunek wolnego człowieka wymaga jeszcze paru uzupełnień.

Minione 12 miesięcy wniosły także do mojego świata wartości, których nie potrafię wycenić, bo jaką miarą mierzyć dziesiątki i setki poznanych ludzi, którzy ofiarnie pracują w KODzie i dla KODu każdego dnia w całej Polsce? Jaki liniał przyłożyć do zawartych przyjaźni? Jak oszacować możliwość spotkania i rozmowy z ludźmi wielkiej wiedzy, z prawdziwymi autorytetami w swojej dziedzinie.

Prowadzi Iwona Szymaniak
Iwona prowadzi spotkanie z autorami „Raportu Gęgaczy”. Fot. K.Warchoł
Nie wymienię tu wszystkich wspaniałych i naprawdę wielkich ludzi, z którymi skrzyżowałam ścieżki na dłuższą lub krótszą chwilę w ciągu minionego roku, bo nie chciałabym nikogo pominąć. Każda z tych osób wniosła coś cennego do mojego życia, uczyniła je bogatszym i ciekawszym. Kłaniam się wszystkim tym Osobom, nisko w podziękowaniu i ściskam serdecznie.

Iwona Szymaniak

#BilansRoczny
Tytuł wspomnień Iwony pochodzi od redakcji.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij