Rok to wyrok

Powiedzenie, że „rok nie wyrok” kompletnie się nie sprawdza. Równo rok temu, gdy PiS zdobył parlamentarną większość, wielu komentatorów bagatelizowało ten przełom. Rzeczywistość przerosła najczarniejsze przewidywania – to był ciężki wyrok dla Polski.

Prezes, niesłusznie utożsamiany z całym PiS-em, bo udziały jego akolitów rosną, sprawił, że czujemy się jak w kraju okupowanym. Skoncentrowane ataki na stanowiący fundament demokracji trójpodział władzy, paraliżowany Trybunał Konstytucyjny, edukacja na progu totalnej dezorganizacji, „psychiczny” na czele armii, rosnące podatki, zamach na wolność kobiet, uporczywe obrażanie wszystkich strategicznych sojuszników i do tego „księżycowe” pomysły gospodarcze hiperwicepremiera. Nie ma co mówić – „zdobywcy” się spisali!

Protesty racjonalnej części społeczeństwacichną, bo nawet przy największym ich natężeniu spływają one po rządzącej partii jak woda po…, nie, jak woda po perkozie. Zadowoleni są fanatycy religijni, zamordyści, kibole, a przede wszystkim rosnąca banda wszelkiej maści „Pisiewiczów” niekompetencję nadrabiających arogancją. Im ten rząd się podoba, bo który inny tak by ich hołubił?

Skazani na rok PiS-u wiemy, że to nie koniec wyroku za głupie lekceważenie zagrożenia, jakie stanowił, za zaniechanie przy wyborach, za poddanie się PiS-owskiej propagandzie klęski. Przyjdzie nam tę karę odsiedzieć aż do czasu zwolnienia dyrektora więzienia i odesłania strażników do kopania rowów, w których ich pomysły pogrzebiemy.

Andrzej Wiktorowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij