Rok barbarzyńców

Mam takie wrażenie, że jakaś napięta we mnie, wewnątrz, sprężyna naciągnęła się do ostateczności. 

Adam Szyszkowski

Potrząsnęło ostatnio, i zatrzęsło się, i huknęło, i zaskowyczało między krokwiami, i… poszło, zniknęło jakoś, rozpełzło sie, rozmamłało sie, jakoś … przeszło i zniknęło… Nie! Jednak nie zniknęło. Jest! Rozpełza się, rozlewa, zaraża i niszczy.

Minął zaledwie jeden rok rządów tej zgrai, a mam wrażenie, jakbyśmy cofnęli się o 20 lat. Co będzie za rok? Czy pod koniec 2017 roku będziemy jeszcze mieli siłę i chęć żyć i pracować w Polsce czy już komentarze na „fejsbuniu” będziemy pisać z jakichś innych miejsc?

W przyjacielskich rozmowach coraz częściej padają nazwy coraz odleglejszych destynacji. Jedni wolą Australię, inni deklarują poparcie dla rozwiązań stosowanych w Urugwaju, kolejni myślą o przyczajeniu się na jakiś czas w Europie.

Tak, skur…y! Udało wam się! Chcemy stąd wyjechać. Nie chcemy wykrzykiwać swoich racji w stronę betonowego muru, nie chcemy kopać się z koniem. Pozbawimy was kłopotu, czy budować obozy, czy rozstrzeliwać. Wyjedziemy. Pojedziemy tam, gdzie nikt nie będzie nam narzucał światopoglądu. Gdzie nikt nie będzie nam mówił, kogo mamy nienawidzić. Pojedziemy tam, gdzie będziemy mogli spokojnie w poczuciu przewidywalności budować swoją przyszłość.

W przeciwieństwie do was jesteśmy wykształceni, znamy języki, nie boimy się innych, jesteśmy otwarci na świat i ludzi. Wszędzie damy sobie radę. Chcemy i potrafimy się integrować i zrobimy to w dowolnym miejscu na Ziemi, które nas przyjmie. Ba! Będziemy mieć handicap, bo poprosimy o azyl polityczny. Wiele krajów go nam udzieli. Bo ludzie w wielu krajach, widząc nowo powstający katofaszystowsko-bolszewicki reżim, chętnie pomogą uciekinierom.

Tylko jakoś serce ściska żal, że z kraju, który stawał się wzorem dla innych, staliśmy się zakałą. Wstyd jakoś. Jak powiedzieć ludziom, że 70 lat po zakończeniu najstraszliwszego rozdziału w historii świata, Europy i zwłaszcza Polski, w tej samej Polsce rodzi się na nowo faszyzm?! Jak wytłumaczyć innym proces przejścia od dyktatury pseudokomunistycznej do dyktatury faszystowskiej?

Nie potrafię sobie odpowiedzieć na te pytania. Nie rozumiem. Najbardziej nie rozumiem jak wspaniali ludzie, których znam, cenię, lubię, mogą popierać obecną władzę. 

Tym wszystkim, którzy po przeczytaniu tego tekstu uśmiechną się pogardliwie lub współczująco skrzywią się, mrucząc pod nosem, że to przesada, przypomnę historię. W wielu miejscach na świecie zwykłym obywatelom wydawało się, że przecież nic złego stać się nie może, bo… ( tu padało tysiące różnorakich argumentów odnoszących się do cywilizacji, inteligencji, rozwoju, itp.itd. ). A jednak stawało się i stawało się strasznie.

Cieniutka granica dzieli cywilizację od dziczy. A kiedy rządzą bandyci, nie można być pewnym dnia ani godziny.

Cóż, trzeba wiać! Nie czekać, aż zabiorą paszporty i zamkną granice. Uciekać, aby móc potem wracać i ratować to, co pozostanie wśród zgliszczy. 

PS.

Nie zamierzam opuszczać Polski. Tu jest moje miejsce, a jak słusznie zauważył jeden z przyjaciół, „nieobecni nie mają racji”. Ten tekst jest odzwierciedleniem różnorakich nastrojów, które odczuwam i które mnie bolą. Nie chcę stracić przyjaciół i znajomych. Nie chcę, żebyśmy wszyscy szukali dla siebie innego miejsca do życia. Dlatego ‒ jak mi zarzucają niektórzy ‒ histeryzuję, a mówiąc inaczej, hamletyzuję.

Adam Szyszkowski

 

Inne artykuły tego autora:

Komentarz

  • 7 grudnia 2016 10:06
    Permalink

    To nie dzicz, tylko inna cywilizacja. Polska stanęła przed dramatycznym wyborem: jesteśmy zachodem czy wschodem? Gdy byliśmy potężnym państwem, w czasach Jagiellonów mogliśmy trwać pomiędzy cywilizacjami będąc „przedmurzem” lub „międzymorzem”. Dziś trzeba stanąć po którejś ze stron.

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij