Spotkanie z Małgorzatą Kalicińską przygotowane przez KOD Ursus/Piastów

O przyspieszonym kursie demokracji i praworządności, o języku propagandy i nowomowie.

Katarzyna Czerwieniec

W środę 16 marca grupa koderów z Ursusa i Piastowa razem z mazowiecką sekcją Edukacja Komitetu Obrony Demokracji zorganizowała pierwsze otwarte spotkanie dla mieszkańców okolicy. Gościem specjalnym była pisarka Małgorzata Kalicińska, autorka popularnych powieści, felietonistka i blogerka. Przyczynkiem do rozmowy były aktualne sprawy polityczno-społeczne, diagnoza stanu demokracji w Polsce, niepokoje, które zrzeszyły sympatyków KOD-u i skłoniły ich do ulicznych manifestacji.

Spotkanie z Małgorzatą Kalicińską
Fot. Katarzyna Czerwieniec

O tym, że opór wobec „dobrej zmiany” budzi silne emocje, wiemy aż za dobrze. Na co dzień spotykamy się z nieprzychylnością w sieci, obśmiewamy skierowany pod naszym adresem hejt, te słynne norki, gorsze sorty, złodziei, oderwanych od koryta, wegetarian i rowerzystów. Jednak propaganda pada na podatny grunt, a społeczne emocje są silne. Wszystkie plakaty informujące o spotkaniu, rozwieszone na słupach ogłoszeniowych w okolicy, były natychmiast zrywane, a zaproszenia bezpośrednie wywoływały czasem niewybredne komentarze. Mimo to w Domu Kultury Kolorowa zgromadziło się kilkadziesiąt osób i to nie tylko sympatyków KOD-u.

Małgorzata Kalicińska mówiła między innymi o tym, że jesteśmy obecnie na przyspieszonym kursie demokracji i praworządności. W obliczu kryzysu czytamy konstytucję, ustawy, pilnie śledzimy procesy, które wcześniej od czasu do czasu docierały do nas z mediów, dokształcamy się obywatelsko. W pewnym sensie padliśmy ofiarą „ciepłej wody w kranie”. Jako społeczeństwo dotychczas nie zajmowaliśmy się przesadnie polityką, pomijaliśmy realne zagrożenie, część z nas nie chodziła na wybory. W efekcie doszliśmy do punktu, w którym niecałe 6 milionów ludzi zdecydowało o nowym kierunku dla Polski, o kierunku, który z demokracją niewiele ma wspólnego. Co więcej, władza komunikuje się z nami językiem propagandy, w zasadzie kalkami z PRL-owskiej nowomowy, odświeżonymi jedynie na potrzeby współczesnych realiów. Jak w tej rzeczywistości zbudować poczucie wspólnotowości, jak rozmawiać z przeciwnikami zza barykady? Dotychczas w ocenie sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej wspieraliśmy się autorytetami, bo je mieliśmy. Czy mają je jednak ludzie młodzi? Czy problem, który dotyka nas i Europę, nie wynika z kryzysu wartości i autorytetów? Młodzi zdają się ich nie potrzebować, a politycy zawłaszczają, odbierając w pewnym sensie etyczną podstawę demokratycznemu wielogłosowi.

Podczas spotkania poruszono wiele wątków: potrzeba zmian w edukacji, odwoływania się do wspólnych europejskich wartości, komentowano program PIS oraz działania rządu. Moderowana rozmowa dość szybko przerodziła się w żywą dyskusję, szczególnie dzięki głosom polemicznym. Pokazały one, że nie myślimy jednakowo, ale mamy wyraziste poglądy i czujemy potrzebę, by je wyrażać, by rozmawiać. Zwieńczeniem dyskusji była prośba, aby spod fali krytyki dać się przebić głosowi nadziei. Gdzie upatruje jej pisarka? W poruszeniu, zjednoczeniu i atmosferze, które widać na marszach KOD-u. To, co nas do siebie zbliżyło, musi nas wzmocnić.

Późna pora wymusiła zakończenie spotkania. Niestety nie wszyscy chętni zdążyli włączyć się w dyskusję. Kolejna okazja musi nadarzyć się jak najszybciej, bo widzimy, jak silna jest w nas potrzeba rozmowy.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij