Rejs w stylu filmu „Rejs”

Zaprzyjaźnione grupy KOD Wawer i KOD Praga Południe wypłynęły w integracyjną podróż statkiem z Warszawy w stronę Zegrza.

 Agnieszka Leonczuk

„Cudownie tu jest. Cudownie. Cudownie” – powtarzała Mamoniowa w jednej za scen „Rejsu” Marka Piwowskiego, a my powtarzaliśmy za nią, więc albo rejs się spodobał, albo wszyscy obejrzeli dzień wcześniej film, by zakuć na pamięć kultowe dialogi i akurat tych parę słów udało się nam zapamiętać.

„W filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. (…) Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest”. W filmie może i tak, ale nam czterogodzinny rejs zleciał błyskawicznie. Zdarzają się imprezy, które wspominane są później przez wiele lat i ta z 23 lipca tego roku będzie jedną z nich.Rejs w stylu filmu "Rejs"

Panie w kolorowych sukienkach, kwiecistych kapeluszach szalały na górnym pokładzie, panowie bigbitowcy w sandałkach z obowiązkowym wkładem ze skarpet, w modnych koszulkach przeglądali kapitalne, bo z 1966 roku wydania „Trybuny Ludu”. Muzyka z epoki, tańce non-stop. Pogoda jak na zamówienie, przydały się liście na nosach, chustki na głowach i szpanerskie okulary. Dzieliliśmy się zawartością wiklinowych koszyków z kaszanką, jajeczkami, ogóreczkami, popijaliśmy piwo i wino „Patykiem pisane”, krążyły lornetki i aparaty fotograficzne z epoki. Odgrywaliśmy scenki z „Rejsu” z podziałem na role, każdy pasażer dostał bon towarowy do Peweksu lub kartki na mięso, cukier lub alkohol.Rejs w stylu filmu "Rejs"

Nasz rejs miał też inny wymiar, właściwie nawet zaskakujący dla nas samych. Wyobraźcie sobie ten roztańczony, uśmiechnięty, poprzebierany tłumek na statku starannie oznakowanym kodowskimi flagami. Machali do nas weekendowi plażowicze, wędkarze, kajakarze, rowerzyści, pasażerowie innych statków wycieczkowych. Poczuliśmy się trochę jak pływający PIKOD. Nie mieliśmy ulotek, broszurek, nie mieliśmy deklaracji, nie zachęcaliśmy do niczego… po prostu płynęliśmy. Z reakcji nabrzeża szedł komunikat: „Kurcze, fajny ten KOD”, a jeśli ktoś pomyślał: „Darmozjady do roboty”, to raczej nie machał – ale takich można było na palcach jednej ręki policzyć. Kapitan i załoga statku mówili, że niesamowite były reakcje mijanych ludzi, a przecież takie rejsy to dla nich codzienność. Pasażerowie z przepływającego obok nas promu turystycznego podnieśli w górę las rąk na nasz widok, a na nabrzeżu starszy pan zatrzymał się i kłaniając się wielokrotnie, zdejmował czapkę. Wzruszające.Rejs w stylu filmu "Rejs"

Czy jest to pomysł na działanie? Czy warto w ten sposób się pokazywać? Czy to reklama dla KOD? Czy to dobry PR? Zdecydowanie tak. Bądźmy widoczni także poprzez integrację. A czy magia przyciągania zadziała, zobaczymy.

Agnieszka Leonczuk

Zdjęcia: Hania Korablin, Małgorzata Szarff, Elżbieta Maj-Stachyra, Wład Złot

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij