Problem z godnością, czyli …

Problem z godnością, czyli replika oszalałej feministki

Przeczytałam na portalu Interia felieton pod znamiennym tytułem „Marsz idiotek” znanego nam pana Ziemkiewicza i zadumałam się. Nad ułomnościami człowieka się tak zadumałam, a umysłowością jego w szczególności. Takoż nad wynikającymi z tego konsekwencjami.

Anna Puziewicz

Jeśli bowiem ktoś przedstawia kilka faktów (wziętych z sufitu), a następnie na ich podstawie buduje koncepcję jawnie sprzeczną z rzeczywistością i zdrowym rozsądkiem, to jedynym wyjaśnieniem jest – hmmm – nienachalna inteligencja autora. Jeśli jednak tak jest, to co chłopina winny, że mu szarych komórek zabrakło? Jedni mają więcej, inni mniej, a „złe sobie wystawia świadectwo, gdy ktoś wyszydza kalectwo”. Czyli należałoby pominąć milczeniem i ze współczuciem się pochylić.

No więc będę niemiła i niegrzeczna. Nie pochylę się, a wyprostuję, żeby przyjrzeć się sprawom, o których pisze wspomniany autor.

Problem godności
Fot. Katarzyna Pierzchała

Teza felietonu jest prosta: oto banda oszalałych feministek i lewaczek skrzyknęła się na marsz, żeby walczyć o skrobanki (nie bójmy się tego słowa) na życzenie, bowiem wiadomo, że nic tak lewaczek i feministek nie cieszy, jak kolejne nienarodzone dziecię powiększające grono aniołków. Co więcej, rzeczone panie są ciężko rozjuszone, ponieważ światłe działania władz i Kościoła doprowadziły do zasadniczego spadku liczby aborcji. Wśród młodego pokolenia odsetek zwolenników usuwania ciąży na życzenie zmalał prawie do zera. Tak więc Marsz Godności i działalność większości organizacji kobiecych służy temu, żeby przywrócić stan sprzed wielu lat i zapędzić kobiety na fotele ginekologiczne, gdzie będą odzyskiwać godność przy kolejnej skrobance.

Czy normalny człowiek byłby w stanie coś takiego wymyślić? Przyznaję, że przy tej koncepcji blednie nawet pomysł rozpylania helu w celu wywołania katastrofy samolotu. Zdaniem pana Ziemkiewicza w Polsce nie ma podziemia aborcyjnego. Fajnie, prawda? A co oznaczają ogłoszenia w prasie: „Wywoływanie miesiączki, bezboleśnie” i podobne? Wspólną modlitwę, żeby miesiączka nadeszła? A szpitale ginekologiczne przy granicy niemieckiej, na Słowacji i w Czechach, z personelem mówiącym po polsku? Powstały z czystej miłości do bratniego narodu polskiego? No więc nie. Powstały, bo jest rynek na takie usługi dla Polek, dodam – tych z zasobniejszym portfelem. Tym z mniej zasobnym zostają beczki na kapustę i przydomowe szamba. Ale tego wygodniej nie widzieć, prawda?

Problem godności
Fot. Katarzyna Pierzchała

A te niechciane ciąże, biorą się – zdaniem pana Ziemkiewicza – stąd, że „idiotki” są tak niewyobrażalnie głupie, że nie są w stanie skojarzyć relacji penis-pochwa z możliwą ciążą, a łykanie pigułek antykoncepcyjnych przekracza ich możliwości, bo do 28 nie potrafią policzyć. Uczyć im się nie chciało i tyle!

Tylko że z jakiegoś dziwnego powodu nie ma edukacji seksualnej w szkołach. Ja wiem, że może się to wydawać ponurym żartem, ale przekonanie, że „przy pierwszym razie nie zachodzi się w ciążę” i wiara w antykoncepcyjną skuteczność stosunku przerywanego mają się świetnie. A nie są to najbardziej absurdalne przekonania dotyczące życia seksualnego, jakim hołduje całkiem spora część społeczeństwa, szczególnie część najmłodsza. Z jeszcze dziwniejszego powodu lekarze nie chcą wypisywać recept na tabletki antykoncepcyjne dziewczynom i młodym kobietom. Klauzula sumienia… Jeśli połączyć to z wiedzą o seksie czerpaną głównie z Internetu, nic dziwnego, że niechcianych ciąż i chorób przenoszonych drogą płciową mamy urodzaj.

Problem godności
Fot. Katarzyna Pierzchała

Niewyszukany tok myślenia autora prowadzi w prosty sposób do wniosku, że gwałty i niechciane ciąże zdarzają się tylko puszczalskim idiotkom, a wszelkiego rodzaju badania prenatalne mają służyć wyłącznie usprawiedliwianiu usuwania ciąż z racji lenistwa, wygodnictwa i innych równie podłych powodów.

Jednym słowem – jesteśmy żałosnymi idiotkami, które wszakże czerpią z seksu przyjemność i dlatego go z pasją uprawiają, nie myśląc przy tym o możliwych konsekwencjach.

Głoszenie i wyznawanie takich poglądów, właściwe wszystkim „obrońcom życia”, samo w sobie jest wystarczającym powodem do organizowania marszów godności, pikiet i wszelkich akcji, których celem jest pokazanie, że kobieta to człowiek, mający prawo do własnych wyborów, zdrowia, nietykalności cielesnej i wreszcie życia. Aborcja w tym wszystkim jest tylko jednym z elementów, i to wcale nie najważniejszym. Jeśli ktoś w życiu spotkał tylko idiotki niepotrafiące liczyć do 28, to miał pecha (współczuję!), ale nie daje mu to prawa do obrażania wszystkich kobiet, które umieją przedstawić i uzasadnić własne zdanie w kwestiach, które ich bezpośrednio dotyczą.

Wystarczy już ojcowskiego pochylania się nad głupiątkami, które nie mają pojęcia o złym świecie dookoła i nie rozumieją, że dobrzy opiekunowie chcą tylko ich szczęścia. Niefortunnie dla zwolenników takiej postawy, oprócz macic mamy jeszcze mózgi, a korzystanie z nich idzie nam całkiem sprawnie. I dlatego przeszłyśmy w Marszu Godności przez Warszawę, i będziemy chodzić tak długo, aż zostaniemy usłyszane, a nasze zdanie przestanie być sprowadzane do „wrzasków zbydlęconych feministek”.

Anna Puziewicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij