Piszą o nas na świecie

Protest opozycji doprowadza do paraliżu polskiego parlamentu. Niepokojące informacje z Polski nie uszły uwadze świata. Oto co znajdziemy w anglojęzycznych mediach.

 

BBC

Protestujący Polacy blokują parlament w obronie wolności prasy

Protestujący zablokowali polski parlament w Warszawie wspierając posłów opozycji niezadowolonych z nowych przepisów ograniczających prawa prasy.

Policja interweniowała, udrożniając drogę urzędnikom państwowym opuszczającym parlament po posiedzeniu późną nocą. Polskie populistyczne prawicowe skrzydło chce ograniczyć liczbę dziennikarzy upoważnionych do relacjonowania obrad parlamentu. Opozycja oskarżyła rząd o nielegalne głosowanie nad budżetem państwa piątkowego wieczoru i przeniesienie głosowania do mniejszej sali, wykluczając udział prasy.

http://www.bbc.com/news/world-europe-38347674

 

US News

W Polce mediom zablokowano dostęp do polityków.

Tłum zablokował samochody parlamentarzystów, uniemożliwiając im opuszczenie terenu Sejmu. Po kilku godzinach, policja musiała udrożniać im drogę, podczas gdy protestujący skandowali „Wygramy!”. Nowy protest został zaplanowany na sobotnie popołudnie przed Pałacem Prezydenckim. W ciągu 27 lat polskiej demokracji, dziennikarze byli nieustannie obecni w salach rządu.

 

CBC News

Masowe protesty w Polsce przeciwko nowym przepisom o mediach

Tysiące warszawiaków przybyło przed polski parlament, aby dołączyć do spontanicznego protestu przeciwko planom ograniczenia dostępu sprawozdawców sejmowych do posłów ogłoszonym przez konserwatywną partię rządzącą.

Tłumy, które zostały zmobilizowane przez ruch obywatelski, Komitet Obrony Demokracji (KOD), powiewały biało-czerwonymi flagami narodowymi i skandowały: „Wolne media!” w chłodną zimową noc.

Radek Sikorski, były minister spraw zagranicznych był wśród krytyków rządu; skierował do protestujących słowa ostrego potępienia kierunku, w jakim zmierza  polityka Polski pod rządami Jarosława Kaczyńskiego, potężnego prezesa rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwości, która wprowadza wiele głębokich zmian. Polscy posłowie opozycyjni protestują przeciwko przepisom zaproponowanym przez Kancelarię Sejmu, niższą izbę parlamentu, które mają zakazać wszystkim nagrywania posiedzeń parlamentu z wyjątkiem pięciu wybranych stacji telewizyjnych i ograniczyć liczbę dziennikarzy przebywających w budynku. Z  Parlamentu w Warszawie, 16 grudnia 2016 roku. Sławomir Kamiński /Agencja Gazeta/przez REUTERS

http://www.cbc.ca/news/world/poland-parliament-protest-1.3901476

 

Agencja Reuters

Protest opozycji doprowadził do zablokowania polskiego parlamentu

Piątkowy protest posłów opozycji przeciwko planom ograniczenia dostępu mediów do polskiego parlamentu sparaliżował prace tej izby i zmusił do przełożenia ważnego głosowania w sprawie budżetu.

Demonstracja rozpoczęła się po tym, jak jeden poseł opozycji wszedł na mównicę z kartą z napisem „wolne media” i został z tego powodu wykluczony z udziału w dalszej debacie i głosowaniu przez marszałka Marka Kuchcińskiego z partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwości (PiS).

Pozostali członkowie opozycji dołączyli do posła, Michała Szczerby na mównicy, skandując „Wolne media” i „Nie dla cenzury” w pierwszym takim proteście w Sejmie od dekad.

Gdy okupacja trybuny sejmowej trwała w piątek po południu, prezes PiS, Jarosław Kaczyński oświadczył dziennikarzom, że jej uczestników mogą spotkać konsekwencje.

– Nie damy się sterroryzować. Z całą pewnością uchwalimy budżet – powiedział Kaczyński. Szczerba jest członkiem centrowej partii Platforma Obywatelska, która straciła władzę na rzecz PiS w wyborach w październiku 2015 r.

Przepisy zaproponowane przez Kancelarię Sejmu, niższą izbę parlamentu, planują zakazać wszystkim nagrywania posiedzeń Sejmu z wyjątkiem pięciu wybranych stacji telewizyjnych i ograniczyć liczbę dziennikarzy przebywających  w budynku. Mają wejść w życie w przyszłym roku.

„To ograniczenie nie uderzy w dziennikarzy, ale przede wszystkim w prawo obywateli do uzyskiwania pełnych informacji o tym, co robią ludzie wybrani przez nich do parlamentu” czytamy w oświadczeniu podpisanym w piątek przez największe polskie niezależne serwisy informacyjne.

Od dojścia do władzy PiS zaostrzyła kontrolę nad publicznymi mediami i prokuraturą państwową i przeszła do osłabienia sądu najwyższego w Polsce.

„Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, uważam, że to nie ogranicza praw dziennikarzy” miała powiedzieć w czwartek Beata Mazurek, rzeczniczka partii, cytowana przez polskie media.

„POD WPŁYWEM UE”

Kancelaria Sejmu oświadczyła, że propozycje zmian powstały w pewnym sensie „pod wpływem” regulacji obowiązujących w Parlamencie Europejskim i zgromadzeniach narodowych w innych krajach.

Według dokumentu opublikowanego na stronie internetowej Sejmu w tym roku wydano 300 stałych i 200 okresowych kart wstępu dla dziennikarzy, a w czasie posiedzeń Sejmu wystawia się do 300 jednorazowych przepustek dziennie.

„Zmiany te nie tylko zwiększą bezpieczeństwo i profesjonalizm pracy – zarówno dziennikarzy, jak i polityków – ale poprawią także wizerunek Sejmu i Senatu (izba wyższa parlamentu)”, czytamy w dokumencie.

– Polski parlament jest bardzo otwarty dla dziennikarzy od 27 lat (od pierwszych demokratycznych wyborów)  – powiedział w piątek lider Polskiemu Radiu 24 lider opozycyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. – To służyło rozwojowi demokracji w Polsce i sprzyjało zadawaniu trudnych pytań. Teraz będzie jeden przekaz. To nie jest dobre dla opinii publicznej.

http://www.reuters.com/article/us-poland-media-idUSKBN1451OJ

 

RT
Polska policja użyła siły wobec tysięcy osób blokujących parlament w proteście przeciwko przepisom ograniczającym mediom dostęp do Sejmu

Policja zażądała, aby tysiące demonstrantów blokujących budynek polskiego parlamentu w Warszawie rozeszły się, ostrzegając ich, że w przeciwnym razie użyją siły. Opozycja zablokowała budynek parlamentu w proteście przeciwko nowym ograniczeniom dla sprawozdawców opisujących prace Sejmu.

Protesty wywołały nowe propozycje przedstawione przez partię rządzącą Prawo i Sprawiedliwość zmierzające do ograniczenia dostępu mediów do posiedzeń sejmowych. Zgodnie z nowymi przepisami tylko pięć stacji telewizyjnych będzie mogło relacjonować posiedzenia. Propozycja przewiduje również ograniczenie liczby reporterów przebywających w budynku Sejmu.

To posunięcie spotkało się z silną krytyką ze strony niezależnych mediów i opozycyjnych posłów, którzy próbowali zablokować ważne głosowanie w sprawie budżetu, zajmując trybunę sejmową w proteście przeciwko temu, co postrzegają jako zaostrzenie kontroli mediów.

Oświadczenie złożone przez niezależne serwisy informacyjne działające w Polsce stwierdza, że ograniczenia „nie uderzają w dziennikarzy, lecz w prawo obywateli do pełnej informacji o tym, co robią ludzie przez nich wybrani do parlamentu”, jak podaje Reuters.

Lider partii PiS, Jarosław Kaczyński nie przejmuje się tymi oskarżeniami i twierdzi, że jego partia „nie da się sterroryzować”, jak podała TVN24, i nazwał „chuliganami” osoby protestujące przeciwko nowym przepisom.

Policja siłą odsunęła protestujących i podobno użyła gazu łzawiącego, aby utorować drogę dla Kaczyńskiego i kilku innych wyższych członków parlamentu, gdy opuszczali oni budynek w samochodzie. Widziano, jak samochód Kaczyńskiego wyjeżdżał budynku w konwoju z samochodem premier Beaty Szydło.

O użyciu gazu łzawiącego poinformował poseł opozycji, Jerzy Meysztowicz w rozmowie z TVN24.

Wcześniej protestujący domagali się, aby Kaczyński przyszedł posłuchać skarg tłumu.

Platforma Obywatelska wraz z innymi partiami opozycyjnymi, liberalną Nowoczesną i Polskim Stronnictwem Ludowym (PSL) wydały wspólne oświadczenie, oskarżając Marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego o złamanie konstytucji decyzją zorganizowania głosowania w innym miejscu.

„Głosowanie było nielegalne i kropka. To kryzys konstytucyjny”. Grzegorz Schetyna, szef głównej centroprawicowej partii opozycyjnej, Platformy Obywatelskiej, napisał na Twitterze.

– Wszyscy widzą, że PiS przekroczył pewną linię i nic już nie będzie takie samo – powiedział Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej dziennikarzom zebranym przed budynkiem parlamentu.

Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, że przeniesienie głosowania do innej sali było zgodne z prawem i że należy je uznać za prawnie wiążące.

Rzecznik warszawskiej policji, Mariusz Mrożek zaprzeczył, jakoby policja użyła gazu łzawiącego przeciwko protestującym, i wyjaśnił, że to, co mogło wyglądać na gaz łzawiący w rzeczywistości było dymem z racy użytej przez demonstrantów, jak podaje „Gazeta Wyborcza”. Dodał też, że od północy demonstracja była traktowana przez policję jak nielegalne zgromadzenie. W tym czasie większość protestujących opuściła miejsce zgromadzenia, a w sobotnią noc w pobliżu budynku pozostały tylko małe grupy młodych ludzi. „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że część posłów opozycji dotrzymała obietnicy i pozostała całą noc w Sejmie, odmawiając uznania decyzji Kuchcińskiego, którzy stwierdził, że nielegalnie przerwali posiedzenie parlamentu.

Partie opozycyjne wcześniej zażądały od marszałka, aby ponownie zwołał posiedzenie Sejmu na 20 grudnia, twierdząc, że w piątek nie stwierdzono kworum. Twierdzą, że nie jest jasne, kto rzeczywiście głosował, gdyż na sali podczas głosowania było kilka osób, które nie są posłami.

Nie ma żadnego dowodu na to, że zebrało się kworum. Podejrzewamy, że osoby, które nie mają prawa głosować, wzięły udział w głosowaniu”, podał Reuters, cytując Ryszarda Petru, lidera partii Nowoczesna.

Wcześniej poinformowano, że Parlament Europejski może pozbawić Polskę prawa głosu z powodu ograniczania przez rządzących innego prawa obywatelskiego, czyli wolności zgromadzeń. WIĘCEJ: Europosłowie rozważają pozbawienie Polski prawa głosu z powodu nowej ustawy ograniczającej zgromadzenia publiczne

Ustawa złożona przez partię rządzącą Prawo i Sprawiedliwość, która została już skierowana do Senatu RP, przewiduje, że pewne zgromadzenia, które władze uznają za „ważne dla narodu” mogą mieć pierwszeństwo przed innymi zgromadzeniami. Ustawa przewiduje także, że każda grupa będzie miała prawo „zarezerwować” miejsce organizacji zgromadzenia „cyklicznego” na okres trzech lat pod warunkiem uzyskania zgody władz lokalnych. Wszelkie inne zgromadzenia organizowane przez inne grupy w tym samym czasie i miejscu zostaną uznane za nielegalne.

Ta ustawa została ostro skrytykowana przez Radę Europy, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) i kilkadziesiąt organizacji pozarządowych. Polski Sąd Najwyższy skrytykował tę ustawę, a około 200 polskich organizacji działających na rzecz praw człowieka i organizacji pozarządowych zaapelowało do prezydenta Andrzeja Dudy, żeby zawetował ustawę, które czeka na jego podpis.

https://www.rt.com/news/370590-poland-parliament-protest-police/

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij