Portret z profilu

Dwu austriackim psychologom interesującym się historią, dr. Johannesowi Pelzowi i Joachimowi Wiese, udało się stworzyć „profil dyktatora”.

Andrzej Wiktorowicz 

Austriaccy badacze posłużyli  się metodami zbliżonymi do stosowanych w kryminalistyce do tworzenia profili  przestępców.  U wielu z osobników skazanych za określone typy przestępstw  znaleziono zespoły podobnych cech i uwarunkowań, co pozwala łatwiej ich zidentyfikować.

Z dyktatorami  sprawa jest trudniejsza, bo jeśli sięgną po władzę, trzeba wysiłku wielu ludzi, by im ją odebrać. Co łączy autokratów, co ich odróżnia? Co sprawia, że są tak skuteczni w działaniu? Jakie są ich słabe strony?  Opracowanie austriackich naukowców jest obszerne, ale kilka jego istotnych fragmentów warto tu przytoczyć, bo daje do myślenia.

Zacznijmy od dzieciństwa. Bardzo często – piszą Pelz i Wiese – kryje się w nim krzywda wynikająca ze zdominowania. Napoleon, Stalin, Hitler, Mussolini – każdy z nich jako dziecko był  poddany mniej lub bardziej brutalnemu traktowaniu, fizycznemu lub psychicznemu. Niemal każdy został  wyłączony  z normalnych, swobodnych  relacji z rówieśnikami, co kształtowało w nim i utrwalało  poczucie nieufności, która  przechodziła z czasem we wrogość wobec otoczenia. Młodzi  ludzie  bardzo szybko przyswajają sobie techniki manipulowania innymi osobami.  Robią to tym łatwiej, im częściej były one stosowane wobec nich samych. Dzieje się to w sposób nie zawsze uświadomiony, wystarczy znajomość określonych zachowań, by manipulowany stał się czynnym manipulatorem. Dopiero z  wiekiem zaczyna to czynić całkowicie świadomie.

Tego rodzaju psychiczna opresja prowadzi do zaniku empatii.  Wszyscy ludzie spoza kręgu najbliższych  (często  patologicznie ukształtowanego)  odbierani są jako obcy i wrodzy. Należy ich zdominować, żeby samemu nie być zdominowanym. O żadnych równorzędnych relacjach nie ma mowy.

Cechą charakterystyczną kandydata na dyktatora  jest niemal kompletny brak poczucia humoru. A także, paradoksalnie, głęboka, ale mocno skrywana potrzeba uzyskania powszechnej  akceptacji. Dlatego otoczeniem autokraty – twierdzą austriaccy badacze –  niemal zawsze są pochlebcy i koniunkturaliści, którzy tworzą kokon izolujący go od osób krytycznych. Inteligentny  dyktator zdaje sobie sprawę z nieautentyczności zachowań swojej świty, ale  na ogół nie ma chęci na ich weryfikację. Narasta w nim poczucie osamotnienia, lekka pogarda wobec zwolenników i  kipiąca złość wobec oponentów.

Ten hipotetyczny portret psyche dyktatora być może wyda się komuś znajomy. Być może uda się dopasować go do osoby  powszechnie znanej.  Już znamy jego słabe strony – samotność, niemożność nawiązania głębszych relacji z innymi ludźmi, nieumiejętność korzystania z  kompromisu, podejrzliwość graniczącą z paranoją, skórę wrażliwą na drwinę i żart. Właściwie taka postać powinna budzić współczucie, tylko…on na nie nie pozwala.  Bo gdyby je wyczuł i uświadomił sobie,  balon jego ego mógłby tylko pęknąć z cichym trzaskiem.

Andrzej Wiktorowicz

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij