Pomoc przyszła z Łodzi

Mirek Michalski, koder z Łodzi przyjechał nocą pod sejm z Michaliną i Kasią i innymi koderami. Jego, na gorąco spisana relacja z przesłaniem …

 Absolutnie przypadkiem byłem w sierpniu ’80 w Gdańsku. To były moje 18 urodziny. Wejście w dorosłość. Dziś byłem w Warszawie. To tak rujnuje, a zarazem buduje, że czasu mi trzeba, żeby poukładać te puzzle …

Jest … no tak, jest już 17 dzień grudnia 2016 roku. W świadomości uczestników i – przekonany o tym jestem – na kartach historii zapisze się jako 16 grudnia 2016 roku. 

Pomoc przyszła z Łodzi pod Sejm
Przyjechali jeszcze przed Mirkiem, Mirek dotarł, kiedy zrobiło się naprawdę gorąco. Fot. Iwona Szymaniak

Jest więc połowa grudnia. Spokojny jeszcze całkiem niedawno kraj, choć nie bezbłędnie reżyserowany przez kolejne ekipy dyrygentów, stał się właśnie dziś państwem totalitarnym. Maska opadła. Miejscem na Ziemi, które przestało być przyjacielem jego mieszkańców. Mieszkańcy stali się niewygodnym elementem układanki.

Jeśli ktoś jeszcze nie zrozumiał co się wydarzyło, to w najprostszy sposób można określić to tak: żeby pewien drań mógł po dniu łamania prawa, pod płaszczykiem stanowienia prawa, wrócić wieziony przez prywatnego kierowcę, opuścić miejsce „pracy”, służby porządkowe pobiły, bo jak to inaczej nazwać, bezbronnych ludzi, rzuciły na kamienną od zimy ziemię i przycisnęły do bruku. Nie patrząc, czy to młodzieniec, czy staruszek. Mężczyzna, czy kobieta.

Mam wielki szacunek dla Policjantów. Naprawdę wielki. Z małym wyjątkiem od dziś. Tych kilkunastu rosłych chłopów siedzących na plecach wciśniętych w ziemię rodaków… Kopalnia Wujek, Grzegorz Przemyk, Ksiądz Popiełuszko. Przesadzam? Nie sądzę.

Pomoc z Łodzi dla Warszawy pod Sejmem
Fot. Piotr Knap

Panowie Policjanci. Nie zapominajcie swojej przysięgi na wierność Konstytucji. Błagam! Nie zapominajcie. Bo my nie przysięgaliśmy, a jesteśmy jej wierni. Panowie wojskowi, boję się, że niedługo i Wam przyjdzie zmierzyć się z tym problemem. Nie zapominajcie tego, co działo się w ‘81 roku i gdzie kto stał.

Kochani moi, łodzianie, warszawiacy, poznaniacy i wszyscy -acy. Rodacy. Nie ma teraz czasu na podziały. Nie ma „ten powiedział, a ona powiedziała inaczej”. Teraz jest czas na krzyk: ratujmy Polskę.

Chcemy mieć Kim Dzong Ila, Kim Dzong Una, Kima… ktokolwiek?

Ratujmy Polskę. Ratujmy siebie!!!

P.S. Wróciłem do Łodzi przed szóstą rano. Odwiozłem moich pasażerów. Szczęśliwy, że bezpiecznie. Bo wiecie, ja w tej naszej wspólnej drodze ku normalności zdążyłem ich pokochać. Tak, jak się kocha rodaków, przyjaciół, ciepłych ludzi. Z wadami i zaletami. Na dobre i na złe. 

Ale wiem, że gdyby ktoś, jakoś i z nieznanych mi powodów chciał im zrobić krzywdę … Sami wiecie. 
Bądźmy jednością. Bądźmy solidarni. Bo solidarność to absolutnie przepiękny stan. To nie słowo.

Mirek Michalski

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij