Pokazówka

Co nas urzeka w św. Mikołaju? Przecież nie etos i że taki słodki dziadunio, tylko powiedzmy sobie szczerze, prezenty. Co zatem urzeka ludzi w PiS? Taksówkarz mi wyjaśnił. 

Od razu wydał mi się „nasz”. – Pani z Wiejskiej jedzie, to może pani mi powie, co ten Kaczyński wyprawia? – wypalił od razu.

Zatkało mnie nieco, ale dopytałam, o jaką konkretnie rzecz chodzi, bo katalog przewin jak z Ikei.

– Pani, mi się rozchodzi o ten obraz, co go Cuma z „Vinciego” chciał ukraść z muzeum – doprecyzował.

Przekopałam w myślach encyklopedię kodów kultury i ostatnim rzutem na taśmę skojarzyłam film Machulskiego „Vinci” i złodzieja o przezwisku „Cuma”. A taksiarz perorował dalej …

– Ta kobita z łasicą czy innym lisem …

– … z gronostajem … wyjaśniłam.

– … z gronostajem, niech będzie, że z gronostajem … to ona proszę pani wisiała sobie spokojnie i to ładnych parę latek – kontynuował.

– Ale teraz jak został kupiony, to ten obraz będzie narodową własnością, własnością Pana, moją, pana dzieci …  – usiłowałam jakoś wybrnąć.

– Zaraz, zaraz – spojrzał się na mnie wymownie. – To pani uważa, że minister dobrze zrobił? A niechże pani powie, co się zmieni, oprócz tego, że straciliśmy ze sto baniek i to w euro? Nikt nie chciał jej zabrać, Cuma odpuścił, więc nie było potrzeby zakupu. I to do tego ta kasa poszła w prywatne ręce. To ja się pytam, po co mam pakować kasę we własne auto jak sąsiad mi użycza za darmochę, takie porównanie dam. Jest sens? Po co wydawać jak żaden z tych książąt nie chciał obrazu wywozić?

– Wywiezienie takiej klasy obrazu na stałe, na sprzedaż nie wchodzi w grę – powiedziałam. – Pamięta pan co mówił kolega Cumy, że nawet jak obraz zostanie ukradziony, to jest skazany na ekspozycję w prywatnych wnętrzach, a i rynek mały, bo niewielu ludzi w świecie stać na oryginał? Ma pan rację, że bez sensu. Zakup tego obrazu nie opłacał nam się, nawet dlatego, że bez zgody Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego żaden tej wartości obiekt nie opuści kraju.

– Ale jaki show, był prawda? Gliński chwalił się zakupem na konferencji, tylko zapomina, za czyje pieniądze to zrobił. I do kogo idą te pieniądze? A może ja bym złożył do Ministerstwa Kultury wniosek, żeby i ode mnie kupili parę moich obrazów? Niech po tysiaku dadzą, będzie okej – zażartował.

– Widzę, że nie podoba się panu taki show? – zapytałam retorycznie.

– Zamiast niższych składek ZUS, „Dama z gronostajem” plus – zarymował i się roześmiał. – Proszę pani, to wszystko „pokazówka”. Ten obraz … ta  zawetowana ustawa o zgromadzeniach, która powinna się nazywać „ustawa o niezgromadzeniach” lub „ustawa o miesięcznicach”, co ją Duda odesłał do Trybunału, a oni zaraz ciupasem w drugą mańkę odeślą. A już szczególnie ten program mieszkaniowy z plusem i w ogóle to „500+” to „pokazówka”.

– W jakim sensie?

– W takim sensie jak parę dni temu ze szwagrem urządzilim dzieciakom – zdradził. – Waldek przebrał się za Mikołaja, brodę doczepił, nosa nie musiał malować na czerwono, bo on ciut trunkowy jest, na klatkę schodową wyleciał i w drzwi wali, że niby z Laponii przyjechał. Dzieciaki w pisk, żony wystrojone do Mikołaja uśmiechają się o prezenty, wiadomo, że cały rok czekały. Nawet babka o lasce przydreptała na to przedstawienie. A on z wora wyciąga a to małą, a to dużą paczkę. Moja stara to o mały włos w rękę by go nie pocałowała, jak dostała ulubione perfumy. I tak samo z tym programem. Zamiast ludziom dać wyższą kwotę wolną od podatku, takim najmniej zarabiającym, żeby sobie wydali na co chcą, to oni nie … konferencje zwołują, telewizję zapraszają, dzieci po głowach głaszczą, potem urzędników zatrudniają, żeby kasę wypłacać … Bo to proszę pani, mało widowiskowe, dać odpis od podatku, a jak dobry dziadzio Kaczyński przyjdzie i da kasę do rączki przy kamerach, to dopiero jest show. Mappet Show albo cyrk Zalewskiego wysiadają. Ludzie to lubią, oj lubią. A kiedy nie starczy na Viagrę 500 +, to po sztuce pojedyncze obrazy opylą w Londynie czy innym mieście, kto ich tam wie, co oni zrobią, żeby zatkać dziurę w budżecie …

W domu zastanawiałam się dlaczego ludzie dorośli, beneficjenci programu rządowego dają się nabrać na „pokazówkę”? Dlaczego nie policzą, ile naprawdę kosztuje ich (w podwyżkach wody, stawek dla przedsiębiorców itp.) 500 zł do spółki z portretem kochanki Sforzy? Czy policzą sobie zyski i straty już teraz, przed kolejnym aktem „wstawania z kolan”, przed kolejną „trafioną” nacjonalizacją banku, na którego nie było chętnych, a który wg rządu jest atrakcyjnym biznesem? Czy zrobią to dopiero jak upadnie ich SKOK, który jak obiecywali miał być „patriotyczny” (choć nikt nie mówił, że „uczciwy” i „dochodowy”)? A może dopiero przed nowymi wyborami doliczą się strat w wyniku tego rodzaju „pokazówek”, strat także tych nie finansowych?

(ad)

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij