Pogrzeb

„To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść.”

Formalnie jest. Formalnie działa i wydaje orzeczenia, które czasem są publikowane, a czasem nie. Formalnie nikt nie rozwiązuje Trybunału Konstytucyjnego, a jedynie go „naprawia”. Tyle że ta naprawa dziwnie przypomina mi próbę naprawy budzika, którą podjęłam we wczesnej młodości. Polegała na rozebraniu mechanizmu na części i poskładaniu go od nowa. Nawet mi się udało, tyle że budzik jakoś nie chciał działać, a w każdym razie nie działał tak jak wcześniej. No dobrze, wcześniej też zdarzały mu się wpadki, ale po mojej naprawie wiara w to, że obudzi mnie o wyznaczonej porze, byłaby równie naiwna, jak plany budowy domu dzięki wygranej w lotto. Słabe, prawda?

W 1989 roku zmieniła się Polska. Z prywatnego rancza PZPR i towarzyszy radzieckich miała się stać państwem prawa, a więc takim, w którym prawo ustanowione jest przestrzegane, a najważniejszym aktem prawnym jest konstytucja. Decyzja o przestrzeganiu prawa nie była żadną prawdą objawioną na kamiennych tablicach. Tak umówili się wybrani przez nas posłowie, których wyznaczyliśmy, aby rządzili państwem w naszym imieniu. Można było na przykład stwierdzić, że rządzi ten, kto ma siłę, i nikomu nic do tego. Można było w ogóle nikogo o nic nie pytać i po prostu poddać wszystkie instytucje kontroli władzy, jak to było do 1989 roku. A jak było, pamiętamy albo wiemy z historii: procesy sądowe, których wynik był z góry wiadomy, bo też „z góry” przychodziły wytyczne. Wszechmocni funkcjonariusze partyjni, którzy decydowali o być albo nie być obywateli, wedle własnego widzimisię. Ścieżki zdrowia na komisariatach, bo działania milicji były chronione przez partię. Zatrzymywanie paszportów. Co mógł zrobić człowiek, który czuł się skrzywdzony przez państwo? Otóż nic nie mógł. Ci, którzy tego nie pamiętają, uważają, że nasze prawa, paszporty i wszelkie wolności to oczywistość i nikt nie może nam tego zabrać. Może, może. Jeśli tylko będzie miał władzę i taki kaprys, jak najbardziej może. Kto silnemu zabroni?

A miało być tak pięknie… W latach 90. ustalono więc, że Polska będzie państwem prawa, działającym zgodnie z konstytucją (zmienioną  2 kwietnia 1997 roku), a o zgodności ustaw sejmowych z konstytucją będzie orzekać Trybunał Konstytucyjny, którego orzeczenia są ostateczne, co zapisano w konstytucji. Dlaczego tak?

Prawo stanowi sejm, to jest mniej więcej jasne. Ale posłowie mają jakieś własne przekonania, niekoniecznie są prawnikami, podlegają różnym wpływom i naciskom. Konstytucja stanowi na przykład, że obywatele Polski mają równe prawa bez względu na płeć, wiek czy wyznanie. Można jednak wyobrazić sobie, że posłowie w rewolucyjnym zapale uchwalą ustawę głoszącą na przykład, że mężczyźni nie mogą pracować w przedszkolach, a kobiety w firmach informatycznych. Albo noszenie burek. Albo golenie głów po przekroczeniu 30. roku życia. Absurd? Nie takie absurdy się zdarzały. Tylko że taka ustawa po rozpatrzeniu przez Trybunał Konstytucyjny zostałaby uznana za niekonstytucyjną i tak zakończyłby się jej żywot. Dlaczego trzeba by zastosować się do tego orzeczenia? Otóż tylko dlatego, że kiedyś się tak umówiliśmy. Bo chcieliśmy żyć w państwie prawa.

Ale to już czas przeszły… Jak mówi profesor Ewa Łętowska, jesteśmy świadkami pogrzebu Trybunału. Najpierw wyłączono bezpieczniki, teraz puszcza się prąd. Teraz można wszystko – na przykład zabronią zgromadzeń. To tak na początek, potem się okaże, co dalej.

Trybunał nie przestanie istnieć, ale jego orzeczenia będą warte mniej więcej tyle, ile protesty w państwie komunistycznym. Prędzej czy później każdy się o tym przekona, tyle że będzie bolało.

No, ale przecież suweren popiera działania jedynie słusznej partii, więc grzecznie wypnie tyłek i poczeka, aż go złoją. Taka karma.

AP

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij