Płocki Hyde Park

Chcą spotykać się i rozmawiać o sytuacji w państwie – ze sobą, ale też z sąsiadami czy przeciwnikami. Inicjatywa „Wolnego Miasta Płock” godna naśladowania.

Hanna Krzewinska

W piękny wieczór późnego lata kilka osób siedzi na ławkach wokół pomnika Ludwika Krzywickiego. To urokliwe miejsce na Wzgórzu Tumskim, plac otoczony pergolami owiniętymi zielenią i wygodne ławki. Siedzą tu starsze panie, są młode mamy z dziećmi w wózkach. Młoda para pozuje do fotografii. Nieznajomi rozmawiają ze sobą, uśmiechając się do siebie.

Płocki Hyde ParkZbliża się godzina 19 i przed pomnikiem pojawia się coraz więcej osób. Witają się jak starzy znajomi, znają się prywatnie albo z marszów, protestów czy spotkań obywatelskich w Płocku. Jest też wiele nowych twarzy …

Informacja o pierwszym Płockim Hyde Parku dotarła do wielu ludzi. Pisała o tym lokalna prasa i portale społecznościowe. Płock ma bogatą ofertę kulturalną, całe wakacje coś się dzieje. A jednak dotarło kilkadziesiąt osób.

Hasło do zorganizowania takiego wydarzenia padło podczas „Łańcucha Światła”, gdy w lipcu mieszkańcy Płocka spotykali się przed budynkiem sądu, protestując przeciwko upolitycznianiu wymiaru sprawiedliwości i domagając sie od prezydenta zawetowania trzech ustaw z tym związanych. Datę (24 dnia miesiąca) wybrano dla upamiętnienia dwóch prezydenckich wet. Założenie było takie, że każdy ma głos, że kulturalnie dyskutujemy o wszystkim, nawet, gdy różnimy się poglądami. Dlatego nawiązanie do londyńskiego Hyde Parku.

Inicjatorami spotkania było stowarzyszenie „Wolne Miasto Płock”. Członkowie tego stowarzyszenia prowadzili dyskusję, zadbali o nagłośnienie i uwiecznienie spotkania dla potomnych.

Ponad godzinę trwała rozmowa. Do mikrofonu podchodzili ludzie w różnym wieku – od lat kilkunastu do bardzo zaawansowanych wiekiem. Mówili o kolejnych reformach – deformach wprowadzanych przez obecny rząd, o arogancji władzy, o zagrożeniach dla codziennego życia Polaków, ale też o takich posunięciach różnych ministerstw, które zaważą na życiu przyszłych pokoleń. Mówiono o reformie edukacji, o próbie zawłaszczenia przez władzę sądów, mediów. Mówiono o sytuacji rolników, leśników, przedsiębiorców, zaskakiwanych co chwilę niekorzystnymi ustawami. Zwracano uwagę na sytuację ludzi młodych i seniorów. Na dewastację armii i dewaluację najwyższych urzędów państwowych.

Ludzie, którzy tylko spacerowali po Tumach, nie zjawili się tu, aby dyskutować, zatrzymywali się, słuchali. Może na kolejne spotkanie za miesiąc przyjdą już nie przypadkiem, ale celowo, jako obywatele, którym zależy. Może uświadomią sobie, że los państwa ich obchodzi. I że wiele od nich zależy. Że mogą być siła sprawczą. I że polityka nie jest własnością polityków, tylko nas wszystkich.

Na razie nie było nikogo z osób popierających politykę rządu. Może zabiorą głos następnym razem, 24 września.

Hanna Krzewinska

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij