PIKOD w Ursusie to przygoda

Na bazarku pełnym różności dorośli ludzie jak za zuchowych czasów bawią się w rozstawianie namiotu.

Katarzyna Czerwieniec

Kazimierz z Józefem montują konstrukcję, odciągi sprytnie przywiązują do samochodu. Dwie Małgosie z Kasią dowożą stoły i krzesła, rozkładają „Obywatela”. Są cukierki, znaczki, ulotki. Wszystko gotowe, zaczynamy. Chcemy skusić jak największą grupę miejscowych mieszkańców, aby dołączyli do naszej niewielkiej grupy ursusko-piastowskiej. Wabimy przechodniów. Kazimierz podsuwa każdemu numery „Obywatela”. Na argument, że za parę lat ten pierwszy będzie jak biały kruk, cenny jak podziemna bibuła, nikt nie pozostaje obojętny. Biorą z uśmiechem. Może przeczytają.

Małgosia i Kasia, na zmianę z Magdą i Agnieszką robią na każdej ulotce odręczną adnotację: 15 czerwca o 18.30 zapraszamy na debatę w DK Kolorowa, ulica Sosnkowskiego 16. Do spotkania jeszcze miesiąc, ulotki dopiero się tworzą, ale nie można przegapić okazji, by już teraz powiedzieć sympatykom KOD-u, że przygotowujemy dla nich spotkanie z okazji 40 rocznicy wydarzeń czerwcowych z udziałem znakomitych gości: Andrzeja Celińskiego, Zbigniewa Janasa, Leszka Krześniaka i Renaty Kim.

PIKOD w Ursusie
Fot. Małgorzata Chmielewska

Zagląda do nas człowiek z informacją o dokumentalnym projekcie Jaśminy Wójcik „Symfonia dzielnicy Ursus”. Właśnie kręcą zdjęcia z udziałem byłych pracowników zakładów mechanicznych. Wymieniamy się ulotkami. Być może będzie okazja, aby zrealizować razem jakiś projekt.

Dołącza Kasia z mężem. Nie mogli być od rana, ale postanowili na półmetku nas wesprzeć. Mimo że pogoda się psuje, nie tracimy dobrych humorów. Obserwujemy milczków, którzy omijają nas szerokim łukiem, nie chcąc się zarazić od nas KOD-em, często z dezaprobatą kręcąc głowami.

Co jakiś czas skacze nam ciśnienie, bo przychodzi jakiś pyskacz, obrzucając nas „dobrym słowem”. A to zapyta, ile nam płacą za stanie, a to krzyknie: – Targowica, ubecja!, a to rzuci głupio: – Do roboty byście się wzięli, zamiast tak siedzieć! A przecież my właśnie pracujemy, zamiast siedzieć i patrzeć na polskie piekło. Tych niegroźnych krzykaczy pozdrawiamy serdecznie, życząc miłego dnia. Ale zdarza się też hardcore w postaci zwolennika wystrzelania nas wszystkich. Tu już uśmiechów nie ma, bo na to są paragrafy.

PIKOD w Ursusie
Fot. Małgorzata Chmielewska

Bywa też jednak serdecznie, bo spotykamy wiele przejawów sympatii. Są tym cenniejsze, że Ursus to dzielnica propisowska. Wielu naszych sympatyków nie może się nadziwić, że tu, wśród zwolenników PIS, także działa KOD.

Dobrze nam się gada, ale rozmówców płoszy coraz większy deszcz. Na bazarku coraz mniej kupujących. To znak, że czas się zwijać. Do zobaczenia 4 czerwca!

Katarzyna Czerwieniec

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij