Mokotowskie poranki na PIKODzie

Jest 6.00 rano. Większość z nas jeszcze śpi. Budzik na około 7:00 (jeśli w ogóle nastawiony), śniadanie, sprawy, dzieci i powoli do pracy. Część śni właśnie o wczorajszych postach na Facebooku i analizuje … co się może jutro wydarzyć w PiS, w KOD, w PO, w .N, czy wróci ten Tusk…? Kiedy wreszcie kolejny marsz?


Mokotowskie poranki DSC_0258

Jak by na to nie patrzeć, większość z nas o 6.00 jeszcze śpi. Większość. Nie wszyscy. Są wśród nas osoby, które widzą sens we wstaniu o 6.00 i poświęceniu swojego czasu na coś innego niż zazwyczaj. Coś, co w ich opinii ma większe znaczenie niż to, co zwykli robić o tej porze… O 7.00 wszystko na Punkcie Informacyjnym (PIKOD) powinno już być gotowe: namiot, materiały, zespół w komplecie, motywacja na „10″. Działamy 2‒3 godziny i wracamy do codzienności. Tyle że codzienność po takim poranku nie jest już taka sama. Po takim PIKOD-zie zdajesz sobie sprawę, jak ważne jest to, co robimy dla KOD, i jak istotne jest bycie na ulicy i otwarcie się na „każdego”. Jednocześnie zdajesz sobie sprawę, jak „małe” jest to, co robi dziś większość parlamentarna, a nawet to, co czasem ma miejsce w KOD (podziały, kłótnie, „racje”). Taki PIKOD właściwych ludzi sprowadza na właściwą drogę i umacnia w przekonaniu, że tak właśnie trzeba. Praktycznie za każdym razem pod jego wpływem zapisuje się do KOD kilka osób. Jeśli poważnie traktujemy hasło „KOD łączy, nie dzieli”, przestańmy murować się na forach, marszach i pod namiotem ‒ to nic nie zmienia i raczej nie zmieni. Jeśli jesteśmy tacy otwarci, to gdzie większości z nas zgubił się szacunek dla wyborcy o innych niż nasze poglądach?

Mokotowskie poranki DSC_0540Na Punkcie Informacyjnym dzieją się różne rzeczy. Każdy przyjazny gest jest potwierdzeniem sensu naszej obecności. Tak samo jak każde mroźne spojrzenie i obelga rzucona z przejeżdżającego roweru. Jest też jednak wiele osób (nieprawdopodobnie wiele), które po prostu nie mają zdania albo są otwarci na rozmowę. To właśnie dla nich wstajemy przed świtem i to z nimi chcemy się zobaczyć, wręczyć „Obywatela“, obdarzyć uśmiechem, powiedzieć dobre słowo i życzyć udanego dnia. Nie każdy się nam zaraz rzuci w ramiona, ale każdy zobaczy, co sobą reprezentujemy (dlatego też tak bardzo dbamy o to „jak” tam jesteśmy widziani, a niekoniecznie o to, ile nam się gazet uda rozdać). To właśnie ci „oni” coś mogą zmienić. Przekonać się do KOD albo chociażby przychylniej na nas spojrzeć i zobaczyć kogoś, kto niekoniecznie jest opłacany przez „nich/tamtych”. Może zastanowią się chwilę nad tym, co takiego dzieje się dziś w naszym kraju… i dlaczego właściwie ci ludzie (my) stoją na tej ulicy… (Po coś przecież tam muszą stać?! Czy na pewno nikt im nie płaci?Jak ich następnym razem spotkam, to podejdę i zapytam…).

PIKOD po prostu ma SENS. Spróbuj.

Kontakt do KOD-u Mokotów i relacje z naszych akcji na www.kod-mokotow.pl

 

Mokotowskie poranki DSC_0565Mokotowskie poranki DSC_0464

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij