Na Patelni i patelnią – Agnieszka

KOD to dla biegacza nie lada wyzwanie; nie dość, że dystans długi, to tempo zabójcze. Przyślij mailem do nas swój bilans roku, jak bohaterka tego odcinka ([email protected]). Redakcja

Rok z KODem – okiem Agnieszki

Pomad rok temu stałam z Iwoną na Patelni przed metrem. Rozdawałyśmy ulotki informujące o pikiecie pod TK. Przyszedł Mateusz, ucieszył się na nasz widok – Ooo, stoicie, jak fajnie!

Mateusz przyprowadził ze sobą niemieckiego dziennikarza, który pytał czemu stoimy i co się w Polsce dzieje. Żadna z nas nie miała chyba świadomości, że dzieje się aż tak źle. Że bardzo źle – już wiedziałyśmy.Na Patelni i z patelnią

Iwona ustroiła nas w wielkie napisy, że jesteśmy z KOD i zapraszamy. Większość ludzi mijała nas dużym łukiem, ze wzrokiem dla niepoznaki wbitym w telefon, lecz sporo brało ulotki , niektórzy– nawet dla znajomych. Jakiś młodzieniec zrobił mi przesłuchanie, uporczywie pytając, czy wiem kto jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego, na koniec krzyknął, że mnie nagrał i sobie poszedł.

Tego dnia przeszłam od Iwony do ronda ONZ, wydłużając nieco drogę, bo w tekturze (byłam chodzącym słupem ogłoszeniowym owiniętym grubym papierem) nie wolno przechodzić przez Złote Tarasy.

Na patelni i z patelnią

Przez ostatni rok spotkałam wiele osób zdeterminowanych. Z Dorotą robiłam kokardki biało-czerwone. Jej zdjęcie ubranej w czerń, z obrazem spętanej kobiety drukowały media w Europie. Marek robił fantastyczne historyjki obrazkowe dla dzieci na balonikach. Z Kasią lepiłam literki do transparentów, stałam przed Sądami i przed Pałacem Kultury. Magda uspokajała nas wszystkich i potrafiła pogodzić, co jest najbardziej niezwykłą bodaj umiejętnością w świecie zakodowanych.

Na Patelni i patelnią - Agnieszka

Byłam biegaczem „Biegaj z KODem” – dość wolnym, ale dokładnym. I jeszcze siedziałam w namiocie, przed namiotem, wzięłam udział w kursie pierwszej pomocy, byłam (choć krótko) adminem, byłam w straży, byłam nawet liderem i ze zmęczenia dorobiłam się majaków, w których główną rolę grała lina, wrzeszczący facet i nie wiedzieć czemu wielka, czarna patelnia …

Jestem inna i nie wiem, czy jest jakiś odwrót od tej inności. Macham do obcych uznając ich za znajomych, wygłupiam się, by zwrócić uwagę – łapię się na zastanawianiu, czy manifestacje w stroju ryby pod sądem uchodzą.

Polecam biegi długodystansowe – uczą cierpliwości, a nam nikt nie obiecywał, że to będzie sprint.

Agnieszka Sylwestrzak

Inne artykuły z cyklu:

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij