Partycypacja oznacza współrządzenie

Rozmowa z Ewą Masny-Askanas, wiceprzewodniczącą Rady Miasta Stołecznego Warszawy.

Między 14 a 24 czerwca zdecydujemy, na co wydać  57 milionów z budżetów dzielnic. W tych dniach każdy mieszkaniec Warszawy będzie mógł oddać głos na projekty z budżetu partycypacyjnego, które jego zdaniem są najbardziej potrzebne. Czyli w demokratyczny sposób zadecyduje o tym, w jaki sposób wydać publiczne pieniądze. Projekty, które zdobędą najwięcej głosów, zostaną zrealizowane w 2017 roku. Zostało złożonych 2649 projektów partycypacyjnych

Czym różni się wielkość budżetu partycypacyjnego w poszczególnych dzielnicach?

Ewa Masny-Askanas: Kwotą oddaną do dyspozycji mieszkańców – to od 1% do 2% budżetu danej dzielnicy, podziałem dzielnicy na mniejsze obszary, w ramach których można zgłaszać projekty i głosować, podziałem dzielnicy na poziomy: lokalny i ogólnodzielnicowy, wyznaczeniem i wielkością limitu, którego nie może przekroczyć, kosztem jednego projektu, możliwością zgłaszania projektów inwestycyjnych zlokalizowanych na terenie nie będącym własnością miasta.

Czy wszystkie dzielnice były zainteresowane możliwością uczestniczenia w budżecie partycypacyjnym?

E. M-A.: Liczba projektów rozkładała się zgodnie z liczbą mieszkańców a zainteresowanie było właściwie równe we wszystkich dzielnicach. Najwięcej było projektów dotyczących edukacji, bo aż 1085. Potem, kolejno, poprawy komunikacji i dróg, kultury, ochrony środowiska i pomocy społecznej.

Przyglądałam się tym projektom i ucieszyła mnie wyraźna troska mieszkańców Warszawy o stan otoczenia. Dotyczyło to nie tylko poprawy dróg, zamontowania oświetlenia, ścieżek rowerowych, modernizacji placów zabaw, postawienia psich stacji, ale i zawieszenia budek lęgowych dla jeżyków, zorganizowania pszczelich zakątków czy wreszcie zazielenienia skwerów, ulic. Ale proszę mi powiedzieć, czy zbudowanie chodnika czy drogi nie należy do obowiązków samorządu?

E. M-A.: Tak, należy. Jestem samorządowcem właściwie od momentu, kiedy zaczął u nas istnieć samorząd, mam więc spory bagaż doświadczeń w tej kwestii. I obserwuję od dawna w jaki sposób ludzie rozumieją pojęcie samorząd. Widzę, że coraz bardziej społeczność lokalna ma świadomość, że mogą mieć wpływ na to, co się dzieje. Na początku było to bardziej na zasadzie konfliktu pomiędzy obiema stronami. Z jednej strony nieco roszczeniowi obywatele, z drugiej najeżeni urzędnicy. W tej chwili w Warszawie, od czasu referendum w sprawie odwołania prezydent Gronkiewicz-Waltz, sytuacja się bardzo zmieniła. W mojej ocenie przede wszystkim w stosunku miasta do mieszkańców. Urzędnicy uświadomili sobie, że z mieszkańcami trzeba rozmawiać. I dobrze, bo uważam, że z ludźmi trzeba rozmawiać nawet gdy sytuacja jest na ostrzu noża. Moim pomysłem było stworzenie Centrum Komunikacji Społecznej. Pracują tam ludzie wcześniej powiązani z NGOs, mający doświadczenie działaczy społecznych. Rozumieją potrzeby, z którymi ludzie przychodzą. Z ich i radnych inicjatywy powstał budżet partycypacyjny. Tyle historii. I teraz wracając do budowy drogi, o którą pani pytała. Dzięki zmianie myślenia urzędników i powstaniu budżetu partycypacyjnego nie buduje się drogi, wymyślonej przez urzędnika, tylko tę, która jest pilnie potrzebna mieszkańcom. Przez złożenie wniosku do budżetu społeczność lokalna może zasygnalizować swoją potrzebę.

Rozumiem, że takie wnioski podlegają weryfikacji. Na czym ona polega?

E. M-A.: Podczas weryfikacji ogólnej, którą przeprowadzają koordynatorzy w dzielnicach, następuje sprawdzenie, czy projekt został złożony w terminie, czy zawiera wszystkie załączniki, czy został wypełniony prawidłowo. Jeżeli w projekcie zostaną stwierdzone braki, autor ma możliwość naniesienia niezbędnych poprawek. Potem w odpowiednich wydziałach dzielnicowych przeprowadzana jest weryfikacja. Polega ona między innymi na sprawdzeniu, czy projekt mieści się w tzw. zadaniach własnych miasta, przypisanych do realizacji dzielnicom lub jednostkom organizacyjnym, czy jest możliwy do realizacji w ciągu jednego roku budżetowego, czy nie narusza obowiązujących przepisów prawa. Sprawdza się jego warunki techniczne, finansowe. Jest jednak czas na negocjacje, zmiany, odwołania.

Skąd pochodzi pula pieniędzy na projekty partycypacyjne?

E. M-A.: Co roku, w trakcie konstruowania budżetu przeznacza się na ten cel pewną sumę.

Kto mógł zgłaszać projekty?

E. M-A.: Każdy, kto tylko miał na to ochotę.

A jak wygląda realizacja tych projektów.

Odpowiedni wydział urzędu dzielnicowego rozpisuje konkurs lub ogłasza przetarg na wykonanie projektów.

Ciekawą grupą są projekty dotyczące demokracji. Jednym z nich jest inicjatywa „Yes, we can”. W ilu dzielnicach został złożony?

E. M-A.: W siedmiu, w różnych modyfikacjach. Do realizacji zakwalifikowały się projekty na Ochocie, w Wawrze, na Żoliborzu, na Pradze Południe, na Mokotowie. Projekty Targówka i Śródmieścia odpadły ze względów formalnych.

Podejrzewam, że projekty dotyczące nauki demokracji to tegoroczna nowość?

E. M-A.: To prawda. Stało się, bowiem to, czego wcześniej nie spodziewaliśmy się, że ludzie mogą zechcieć licznie protestować nie z powodu kłopotów z bazą a nadbudową. Z powodu poczucia braku wolności, łamania reguł demokratycznych. To spowodowało zainteresowanie tego rodzaju projektami.

Czy Pani zdaniem ta partycypacja, bezpośredni udział mieszkańców miasta w rządzeniu, jest świadectwem coraz większej świadomości znaczenia słowa demokracja, że jest to uczenie się społeczeństwa obywatelskiego?

E. M-A.: Niewątpliwie. To zresztą niejedyny tego przejaw. Istnieją tematyczne komisje dialogu społecznego miejskie, dzielnicowe podległe Centrum Komunikacji Społecznej. Mieszkańcy są zainteresowani współpracą, przychodzą do tych komisji, interesują się wydawanymi przez nie opiniami prawnymi. Uczestniczą także w posiedzeniach rad dzielnicowych. To na pewno jest przejaw rozwijającego się społeczeństwa obywatelskiego.

Anna Lenar

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij