Ostatni gasi światło

Sondaż poparcia dla partii: 31 % na PO, a na PiS, Polskę Razem i Solidarną Polskę – 2% mniej niż ostatnio. W autobusie coraz więcej ludzi „psioczy” na PiS – to też miarodajny sondaż!

Zbigniew Wolski

Nadzieja w narodzie wielka się pojawiła, ponieważ poczynania rządzącego grajdołu wykazują cechy zaplanowanego odwrotu na z góry upatrzone pozycje. Wszystko przez spadek poparcia, będący wynikiem kolejnych kompromitacji w polityce międzynarodowej i naszej gospodarce.

W obozie władzy niespodziewanie zrobiło się duszno. Na tapetę trafił sam natchniony katastrofą smoleńską minister obrony Macierewicz, o los jego najbliższego współpracownika Misiewicza pyta już nie tylko opozycja. Prezydent ma czelność insynuować coś na temat członków rządu, a poseł Kaczyński, wychodząc z siebie, wsiada w samolot i leci do Wielkiej Brytanii na rozmowy z premier Theresą May. Superminister Morawiecki tworzy nową ekonomię z pominięciem produktu krajowego brutto, wywołując śmiech co poważniejszych finansistów. Malkontenci głośno wymieniają kto ma haki na kogo w tym osobliwym konglomeracie i nie jest w stanie zagłuszyć tego jazgot mediów narodowych. Trochę przyzwyczailiśmy się do uderzania głową w mur, a może przegapiliśmy swego rodzaju przesilenie w PiS-ie. Polskie pany zaczynają się kłócić, więc nie wypada im przeszkadzać, należy jedynie intensywniej pokazywać w marszach i innych imprezach na świeżym powietrzu, że nie zmieniliśmy opinii i zdania o ich poczynaniach.

Chowanie głowy w piasek

Wśród szeregowych aktywistów partii rządzącej nie widać jeszcze paniki, jednak może się okazać to dla nich zgubne. PiS próbuje pochować kogo się da na intratnych posadach, aby po przegranych wyborach móc posiłkować się pomocą takich „śpiochów” i powalczyć o korzystny wynik w kolejnych wyborach. Jeśli jeszcze rok temu działania zmierzające na wymieceniu ze stanowisk wszystkich osób obsadzonych na nich podczas rządów PO-PSL miały charakter zwykłej zemsty i były chaotyczne, to dziś działania te mają charakter masowy i systematyczny. Chyba wkrótce zabraknie stanowisk, a będą jeszcze „wartościowe” jednostki do uratowania. Trzeba jednak dodać, że zacięcie w szukaniu posady dla działaczy PiS-u przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Poseł Kaczyński, pomimo groźnych pohukiwań o zniszczeniu wszystkich innych mediów niż narodowe na razie na całe szczęście poprzestał na pluciu jadem, a nie na czynach. Tym samym wolne media mają pełne ręce roboty z opisywaniem kto i gdzie został obsadzony. Prawdopodobnie nie wszyscy ze wspomnianych debiutantów potrafią wymienić nazwę urzędu lub instytucji, którą kierują, ale to już zupełnie inna sprawa.

Korowód nieudaczników

Zasada mianowania na stanowiska w administracji, wszelkiego rodzaju spółkach i innych spokojnych instytucjach jest tylko jedna: trzeba wykazać się lojalnością wobec partii rządzącej. Pomysł nie jest nowy, przerabialiśmy go przez kilkadziesiąt lat i wspomnienia u niektórych są jeszcze dość świeże. Dobrze być również znajomym, rodziną lub najbliższym partnerem lokalnego watażki, można wtedy liczyć na swoje poletko. Nie radziłbym przy tym pchać się na piedestał w największych spółkach kontrolowanych przez skarb państwa, to nie wróży spokojnego życia, są granice braku kompetencji, najlepiej przekonał się o tym prezes PZU Michał Krupiński, kiedy to jego błyskotliwa kariera została zakończona w trybie nagłym, po wyjściu na światło dzienne smutnego faktu o zmniejszeniu się o połowę zysków w naszym największym towarzystwie ubezpieczeniowym. Najczęściej jest nieco inaczej „swój” człowiek zostaje awansowany z szeregowego pracownika na dyrektora, jak dyrektor Huty Miedzi Legnica Michał Topolnicki, lub po prostu będąc na miejscu staje się nagle najlepszym kandydatem na prezesa, pomimo że wcześniej kierował domem kultury, jak prezes Łukasz Dudkowski w Jelczu Sp. z o. o. Są przypadki wymagające głębszej analizy, co nie gwarantuje znalezienia w nich sensu, jak prezes Polskich Terminali S.A. Marek Duklanowski czy znany szeroko ze swej zasady parcia na szkło Jacek Kurski. Szukając wzorców w partyjnym nominowaniu na ciepłe posadki, należy wspomnieć o masowym okupowaniu stanowisk dyrektorów poszczególnych ARiMR-ów, KRUS-ów, oddziałów Totalizatora Sportowego, co ciekawe stadnin koni, a nawet domów uzdrowiskowych, po prostu co kto lubi, to dostaje. Oczywiście i tu mamy do czynienia ze śmietanką. Nie bez przyczyny potoczne określenie nowych włodarzy powstało od nazwiska Bartłomieja Misiewicza. Są także osoby szczególne, a mam na myśli Ryszarda Czarneckiego. Nie wiem, czy nazwać go celebrytą, politykiem, konformistą czy zagubionym pośród wielkiej polityki, a jak dowiedzieliśmy się kandyduje na stanowisko prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Opozycja to brzmi dumnie

Spłacanie długu politycznego przed końcem planowanych rządów pozwala na postawienie tezy, że komuś zaczęło być bardzo spieszno. Swoiste okopywanie się PiS-u i próba przeczekania gorszych czasów, powinny dać nam do myślenia. Poseł Kaczyński przygotowuje swoich ludzi na alternatywne rozwiązania, należy cieszyć się z takiej postawy, jednocześnie licząc straty i przypadki niegospodarności, aby móc ich wszystkich z tego rozliczyć.

Zbigniew Wolski

Zdjęcia pochodzą z nocnej akcji zaklejania drzwi do biur poselskich PiS w całej Polsce, która odbyła się kilka dni temu w prawie 40 miastach (zdjęcia z Lęborka, Skawiny, Suchej Beskidzkiej i  Suwałk).

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij