Obywatelu, strzeż się!

Niejasne intencje autorów ustawy antyterrorystycznej nasuwają podejrzenie, że może być ona wykorzystywana do walki politycznej, a nie do ochrony obywateli.

W dniu, gdy prezydent podpisywał ustawę, uczestniczyłem w spotkaniu poświęconym dyskusji nad jej rozwiązaniami. Fachowcy z różnych dziedzin wypowiadali się na temat ustawy, a wniosek z ich wypowiedzi jest jeden: zwykły obywatel może być uznany za terrorystę. Warto wrócić do tego spotkania z udziałem m.in. Piotra Niemczyka, eksperta od służb specjalnych, i Valerego Vacheva z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zagrożenie terrorystyczne w Polsce jeszcze przed dwoma miesiącami było nieporównywalnie mniejsze niż to, które groziło nam po 11 września 2001 roku. Trzy miesiące temu rozpoczęła się seria dziwnych „zamachów” i „fałszywych alarmów”. Pod koniec czerwca prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę antyterrorystyczną. Co ona wnosi w nasze życie? Przywołajmy przykład kart pre-paid. Masz telefon na taką kartę? To masz problem: po wejściu w życie ustawy antyterrorystycznej musisz zarejestrować aktywne numery pre-paid. Planujesz zakup karty? Wiedz, że będziesz musiał okazać dokument tożsamości u sprzedawcy. A co z osobami nieletnimi? One z kolei muszą pojawić się z opiekunem prawnym posiadającym dokument tożsamości.

Czy zwykły obywatel może być uznany za terrorystę? Kto lub co o tym decyduje? Katalog zdarzeń o charakterze terrorystycznym opublikowany nie w ustawie (!),ale w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych, jak twierdzą specjaliści, był chyba pisany na kolanie, bowiem wygląda na „zbitkę” różnego rodzaju działań czy zdarzeń. Przy złej woli oceniającego zachowania obywateli można będzie wyciągnąć wniosek, że planowany jest zamach. Co ważne, jak twierdzą specjaliści, w katalogu nie ma również wielu aktywności czy zdarzeń, które powinny się tam znaleźć. Za to są takie, które powodują „zagrożenie terrorystyczne” – jak np. zagubienie czy kradzież dokumentów podróżnych. Nie ma jednak rozróżnienia ze względu na miejsce zdarzenia. A zatem, gdy nam zaginie paszport, możemy spodziewać się nieprzyjemności.

Krytyka władz? Uważaj!

Są też groźne zapisy w owym katalogu. Okazuje się, że nawet jakakolwiek krytyka władz czy wezwanie do obywatelskiego nieposłuszeństwa mogą zostać uznane za aktywność terrorystyczną i być podstawą do zatrzymania. Ustawa daje również dowódcy ABW uprawienia w zakresie sporządzania list osób, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Nie ma natomiast określonych kryteriów, na podstawie których rejestry te będą tworzone. Nie będzie takich uregulowań na poziomie ustawowym; znajdą się one tylko w zarządzeniu samego szefa ABW.

Poważną kontrowersją jest również zapis dotyczący obejmowania czynnościami operacyjnymi cudzoziemców, ponieważ różnicuje on pozycję obywateli RP i cudzoziemców. Ci drudzy mogą być inwigilowani na prostszych zasadach niż Polacy. W katalogu „cudzoziemcy” zostali również umieszczeni obywatele UE, co stanowi poważne naruszenie przepisów wspólnotowych.

Przepisem dającym możliwość nadużyć jest również ten o wydaleniu z kraju ze względu na działalność terrorystyczną lub szpiegowską. Według ustawy nie ma nad tym procesem następczej kontroli sądowej. Ponadto zapis ten może być uznany za ograniczenie prawa do swobodnego poruszania się w odniesieniu do obywateli UE. W rzeczywistości, zgodnie z katalogiem, cudzoziemiec może być zatrzymany i można od niego pobrać odciski palców, dane biometryczne i DNA tylko dlatego, że nasze służby go podejrzewają, bez żadnych konkretnych dowodów. Zatem odpowiedź na pytanie, czy możemy być uznani za terrorystów, brzmi: tak, bardzo łatwo to zrobić.

Inwigilacja bez kontroli sądowej

Zarówno ustawa antyterrorystyczna, jak i wcześniejsza ustawa o policji (zwana inwigilacyjną), są ciągle nierozwiązanym problemem systemowym, wiszącym nad nami od lat. Różne służby nabywają coraz więcej uprawnień oraz możliwości zbierania, gromadzenia i przetwarzania naszych danych, bez kontroli sposobu, w jaki są one potem wykorzystywane. Nowe ustawy nie eliminują problemów i nadużyć, a dopuszczają jeszcze większą samowolę, pozbawiając proces inwigilacji kontroli sądowej.

Wyraźnie widać koncentrację władzy na aspektach związanych z kontrolą obywateli. Nowelizowane są kodeks karny, ustawa o policji czy ustawa o prokuraturze. Działania te oraz sposób przeprowadzania procesu legislacyjnego niestety prowadzą do wniosku, iż nie mamy do czynienia z bublami prawnymi wciskanymi nam przez niekompetentnych twórców ustaw, lecz z zaplanowanymi działaniami prowadzącymi do ograniczenia naszych praw.

Zupełnymi absurdami, pokazującymi złą wolę legislatorów odpowiedzialnych za ustawę o policji są te dotyczące zapisów o tajemnicy adwokackiej czy tajemnicy spowiedzi. Jeżeli tego rodzaju materiały zostaną pozyskane w wyniku kontroli operacyjnej, powinny zostać zniszczone w trybie pilnym, aby nie pojawiła się pokusa ich wykorzystania w niezgodnych z prawem celach. Mimo wyroku TK z 2014 roku o konieczności niszczenia takich treści i mimo wniosków opozycji, regulacje te zostały utrzymane. Organem orzekającym o tym, co jest tajemnicą i co może być wykorzystane, stał się prokurator. Zatem w zasadzie wszystkie ważne tajemnice – dziennikarska czy adwokacka – owszem istnieją, ale niezupełnie, bo prokurator może orzec inaczej. Ocalona została tajemnica spowiedzi, prawdopodobnie ze względu na interwencję Kościoła katolickiego.

Zapomnij o prywatności

Jak twierdzili goście spotkania, by nie poświęcać innych ważnych wartości (jak np. prywatność) na rzecz niezbyt dobrze zdefiniowanego bezpieczeństwa, ustawa poza zapisami wykonawczymi musi zawierać również gwarancje zabezpieczające prawa obywateli. Jest ich bardzo mało w tej ustawie i innych aktach prawnych wprowadzonych w obecnej kadencji parlamentu. Nasze życie kontrolowane jest przez służby specjalne. Możemy próbować się zabezpieczyć, stosując różne programy czy urządzenia, ale tak naprawdę nie ma ucieczki przed inwigilacją. Ważne jest, aby system kontroli nad służbami w postaci sądów i innych instytucji działał efektywnie i zapewniał nam bezpieczeństwo oraz – chociaż częściową – prywatność.

Ustawa zakłada również możliwość blokowania stron internetowych na podstawie wniosku szefa ABW do prokuratora generalnego, jego pisemnej zgody oraz zgody sądu. Ma to także związek w katalogiem zdarzeń terrorystycznych. Jeżeli ABW natknie się w internecie na stronę, której treści ujęte są w katalogu, służby mogą zablokować dostęp do takiej strony przez nałożenie specjalnych filtrów. Ograniczenia te założy dostawca usług na wniosek ABW. Planowane jest stworzenie rejestru stron niedozwolonych. Prawdopodobnie będziemy musieli zmierzyć się z tym problemem już wkrótce. Przepis jest kontrowersyjny, ponieważ dotyczy tylko operatorów na terenie Polski. Ponadto jest nieskuteczny, gdy niedozwolone treści znajdują się na serwerach zagranicznych. Przepis nakłada również obowiązek gromadzenia danych dotyczących tego, kto wchodzi na daną stronę. Również w tym przypadku nie przewidziano żadnego trybu odwoławczego, a więc zarówno właściciel strony, jak i operatornie mają możliwości przeciwdziałania nadmiernym zapędom ABW. Odwołanie może natomiast złożyć sam szef ABW, co brzmi dosyć śmiesznie i absurdalnie.

A co z KOD-em?

Podczas spotkania padło kilka pytań istotnych z punktu widzenia KOD i naszej wolności. Uczestnicy spotkania byli zainteresowani tym, czy na podstawie zapisów ustawy można by uznać KOD za organizację terrorystyczną i, czy przepisy ustawy umożliwiają wprowadzenie stanu wyjątkowego. Ustawa nie mówi o organizacjach terrorystycznych, tylko o działaniach poszczególnych osób i przestępstwach o charakterze terrorystycznym. Jedynym powodem delegalizacji stowarzyszenia, fundacji czy partii może być szerzenie treści faszystowskich lub komunistycznych, a więc takiego zagrożenia nie ma. Natomiast na podstawie zapisów ustawy można zrobić wiele, aby nękać KOD i jego członków, gdy zajdzie taka konieczność, np. w związku z ogłoszeniem nieposłuszeństwa obywatelskiego, gdy sytuacja w Polsce ulegnie pogorszeniu. Wtedy służby mogą podjąć ostre działania przeciwko KOD.

Ograniczone będzie również prawo do zgromadzeń, gdy stopień zagrożenia terrorystycznego zostanie podniesiony do poziomu trzeciego lub czwartego. Zagrożenie może objąć miasto, województwo lub też cały kraj, a postanowienie o jego ogłoszeniu jest arbitralną decyzją ministra spraw wewnętrznych i administracji. W związku z licznymi manifestacjami i demonstracjami organizowanymi przez KOD może to być aspekt, który utrudni działalność w tym zakresie.

Wiele zapisów ustawy daje również przesłanki do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Choćby wspomniana wyżej uznaniowość w zakresie podwyższania stopnia zagrożenia terrorystycznego skłania do wniosku, że zapisy ustawy mogą tym skutkować. Ustawa zawiera też zapisy skierowane jednoznacznie przeciwko wyznawcom jednej religii, tzn. muzułmanom. Dobitnym przykładem tego jest wpisanie do katalogu zdarzeń o charakterze terrorystycznym wizyty imama muzułmańskiego w więzieniu. O dziwo, wizyty duszpasterzy innych religii nie stanowią zagrożenia.

Podsumowując: ustawa antyterrorystyczna jest złym prawem, dającym ogromne uprawnienia służbom specjalnym, bez właściwej kontroli sądu. Pogarsza ona i tak złą sytuację legislacyjną w zakresie ingerencji służb w życie obywateli. Pojęcia w niej zapisane są nieostre i ogólne oraz dają dużo możliwości interpretacji, a co za tym idzie – możliwości nadużyć. Przepisy ustawy godzą w naszą prywatność i nasze podstawowe prawa, pod pozorem walki z terroryzmem i troski o bezpieczeństwo kraju. Niejasne intencje autorów ustawy nasuwają podejrzenie, że ma ona służyć raczej wykorzystywaniu służb do walki politycznej, a nie ochronie dobra obywateli i państwa polskiego.

Adam Czerwoniec

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij