O mowie nienawiści …

O mowie nienawiści i przemyśle pogardy słów kilka.

Nie ma równowagi.

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie obserwowanie dzikiego oburzenia prawicy na pomruk niezadowolenia wywołany kłamliwymi słowami wypowiedzianymi podczas wystąpienia przed Zgromadzeniem Narodowym przez obecnego prezydenta. Zatem, oszołomiona bezczelnością i hipokryzją prawicowców, chciałabym napisać wprost: mowa nienawiści i przemysł pogardy to nie jest nasz wynalazek!
Chciałabym przypomnieć, kto wprowadził tę uroczą tradycję buczenia, wraz z dodatkowymi atrakcjami typu wywrzaskiwanie obelg, wymachiwanie łapami i rozmaite groźby.
Jest w pojęciu prawicy buczenie dobre i buczenie złe. Gdy oni buczą, to jest w porządku, jest to tylko reakcja – uzasadniona oczywiście – wyrażenie niezgody, uzasadniony sprzeciw. Gdy buczą inni, to jest hańba, chamstwo, prostactwo i skandal nad skandale. Ten pomruk niezadowolenia był skandaliczny i niegodny, ale już nie było nic niewłaściwego w tym, jak moja ulubiona intelektualistka, posłanka Kempa zawinęła się i (po chamsku) wyszła z sali podczas orędzia prezydenta Komorowskiego. Nie chce się pamiętać, jak wielu posłów PIS, z prezesem na czele, w ogóle zbojkotowało tamto zaprzysiężenie, tłumacząc, że był to dla nich zwykły dzień pracy i mieli inne obowiązki. To było działanie uzasadnione i godne, pomruk dezaprobaty jest skandalem i czynem niegodnym. Zaiste.
Przypominam też o innej, całkiem świeżej tradycji, którą wprowadziła prawica i elektorat prawicowy: to radość z czyjejś śmierci. Już nie wstydliwie okazywana tylko we własnym gronie, ale dumnie demonstrowana publicznie radość, że ktoś zmarł.
Nie zapomniałam tego, jak byłam potwornie zdumiona transparentem najbardziej katolickich katolików polskich na pogrzebie Bronisława Geremka o treści: „Dzięki ci, Boże, że już nam go zabrałeś”. Wówczas zwyczajnie nie mogłam uwierzyć, że ktoś może coś takiego napisać, że ktoś może się z taką obrzydliwą podłością obnosić, demonstrować najohydniejsze swoje odruchy. Lata następne miały mi uzmysłowić, że to nie jest jeszcze szczyt możliwości, że plugawych słów i działań, na jakie stać tamtą stronę, będzie więcej, dużo więcej.
Nie, nie ma równowagi.
Oni mówią: pomyje wylewane na Komorowskiego są uzasadnione i usprawiedliwione, bo ileż pomyj wylano na Lecha Kaczyńskiego! Bzdura i jedno wielkie kłamstwo, które powtarzane setki, tysiące razy zagnieździło się w co mniej odpornych móżdżkach. Po pierwsze, to jest przyznanie się do tego, że pomyje wylewane na Komorowskiego to zemsta, małostkowa i prymitywna. Po drugie, tu nie ma najmniejszej równowagi. Kilka, rzeczywiście rubasznych i nie najbardziej wyrafinowanych, żartów Komorowskiego z prezydentury poprzednika nazwano mową nienawiści. Dowcipkowanie o obrażaniu się Lecha Kaczyńskiego z powodu artykuliku w nieznanym niemieckim piśmie, jakieś nic nie znaczące prztyczki i docinki nazwano „przemysłem pogardy”. To wszystko kontra cały ten wściekły, wieloletni jad, prawdziwa pogarda demonstrowana na każdym kroku, obelgi i oskarżenia pod adresem każdego, kto nie był z PIS, oskarżenie o morderstwo, o zdradę, o radość z katastrofy w Smoleńsku.
Nie ma równowagi.

Niech mi ktoś pokaże podobne teksty rzucane przez polityków PO w stronę PiS-u:

Joachim Brudziński:

• Pętak, zuch w krótkich majtkach i zdrajca (o urzędującym premierze RP Donaldzie Tusku)
• Tusk wpadł 10 kwietnia w ramiona Putina i tulił się do niego.
• Tusk strąca z ministerialnych stolców w odbyt małych sejmowych pokoików.
• Pani Julia Pitera jest dzisiaj problemem Platformy Obywatelskiej, a te wszystkie jej raporty można wsadzić tam… gdzie nie powinno się wsadzać.
• Palikot przekroczył granicę, za którą już nie ma polityki, tylko trzeba tego faceta powiesić na najbliższej gałęzi. Wszyscy musimy do tego doprowadzić. Po czymś takim trzeba mu wybrać gałąź.

Jarosław Kaczyński:

• Zabicie 96 osób jest zbrodnią.
• Na 99 procent doszło do zamachu. Motywów mogło być wiele. Mogło chodzić o zemstę, Leszek naraził się bardzo różnym wpływowym ośrodkom politycznym, biznesowym, powiązanym ze służbami albo składającym się z ludzi służb.
• Źródło zamachu mogło być w Polsce.
• *Sądzę, iż w dużej mierze został on (Komorowski) wybrany prezydentem przez nieporozumienie.
• Państwo chyba nie czytają „Gazety Wyborczej”. To co się tam wyprawia, to „Trybuna Ludu” z 1953 r.

Adam Hofman:

• Trup Tuska miał płynąć Wisłą? Popłynął. Tylko zamiast na północ, to na południe.
• W Conchicie Wurst widziałem oczy Tuska.

Marcin Mastalerek:

• To ustawka rządu.
• Nie podejrzewam nikogo z PO o dobre intencje.
• Pani premier słono zapłaci za ordynarne kłamstwo.

Krystyna Pawłowicz:

• Proszę nie pomawiać Kościoła, bo pan, przepraszam, pani, popełnia teraz przestępstwo. To jest bezpodstawne, mówię do pani Grodzkiej. Jakie pan ma dowody? Jakie pani ma dowody, przepraszam bardzo.
• Spierdalaj! (do posła Marka Balta, podczas obrad Sejmu RP)

Bartosz Kownacki:

• Płonie pedalska tęcza.
• Jeżeli prezydent w wystąpieniu zajmuje się macaniem kur, to trzeba się zastanowić, czy jest sprawny na umyśle i czy coś mu nie zaszkodziło.

Niech mi ktoś pokaże wypowiedzi polityków Platformy w podobnym tonie!
Niech mi ktoś powie, że mowa nienawiści to nasz wynalazek.
Jad i kłamstwa lejące się z… no dobrze: z ust kolejnych rzeczników PiS i każdego członka tej partii zagadniętego na dowolny temat oraz całkowita bezkarność jej przywódcy, któremu wolno rzucić w przestrzeń polską np.: „sfałszowaliście te wybory” czy „zamordowaliście prezydenta” i nie ponosi za to żadnych konsekwencji, więc te wszystkie kłamstwa i oszczerstwa wytresowały ich elektorat doskonale i dały mu poczucie, że ma prawo do eskalowania przemocy werbalnej. To, co się dzieje w komentarzach na prawicowych portalach, a także to, co się działo w tzw. realu na przykład podczas kampanii wyborczej prezydenta Komorowskiego, to przekracza wszelkie granice, nie tylko zwykłej przyzwoitości. Podburzany przez wiele lat tłum sądzi, że wszystko wolno. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć prawdziwy przemysł pogardy czy prawdziwą mowę nienawiści, niech przezwycięży obrzydzenie i zajrzy na prawicowe fora. Najgorszym przezwiskiem dla Lecha Kaczyńskiego było „spieprzaj dziadu” – cytat zresztą z jego „rozmowy” z wyborą, na Bronisława Komorowskiego nie mówi się tam się inaczej niż Komoruski, Szczynukowicz, agent z Ruskiej Budy, zdrajca i tym podobne.
Lud pisowski został świetnie wyszkolony.

Nie, nie ma równowagi.

Nikt z nas nie jeździł za Dudą, nie napadał na Szydło, nie buczał na pogrzebach, nie cieszył się z niczyjej śmieci, nie domagał się stryczka dla przeciwnika. Nikt z nas nie wyzywał od zdrajców, agentów i morderców. Nikomu z nas nie przyszłoby do głowy obrzucać obelgami w internecie dziewięćdziesięcioletniego starca, kombatanta.

Gdzie jest więc ten przemysł pogardy, kto używa mowy nienawiści?

Czyj elektorat raduje się z czyjejś śmierci?
Czyją robotą była swastyka wymalowana na pomniku w Jedwabnem?
Czyją robotą był napis „Byli łatwopalni”?
Czyją robotą są wszystkie plugawe słowa po śmierci Geremka, Mazowieckiego czy Bartoszewskiego??
Czyj elektorat zignorował zaprzysiężenie prezydenta?

Posłowie i wyborcy PIS-u lubią się powoływać na swoją wiarę i twierdzić, że to z powodu wiary w Boga robią to, co robią, mówią to, co mówią i piszą to, co piszą. Oni sądzą, że Bóg to jest taki ktoś jak oni, tylko jeszcze bardziej mściwy, zawzięty i wredny.
Jestem zmęczona Polską i Polakami. Jestem też smutna i zniechęcona. Oglądam wystąpienia obecnego prezydenta i już po dwóch dniach wiedziałam, że to prezydent tylko i wyłącznie ludu pisowskiego. Próbuję walczyć z narastającą wściekłością, gdy np. dzień po zapowiedziach pracy nad odbudową wspólnoty Polaków prezydent podjudza pisowski lud i usilnie pracuje nad zachowaniem podziałów i nad tym, aby cicha wojna domowa trwała.
Tak, to prawda, co sam o sobie powiedział: jest człowiekiem niezłomnym. Śmiałam się z tego, ale to prawda. Jest człowiekiem niezłomnym w postanowieniu, że będzie realizował partyjne plany. Niezłomnym w wierności swemu protektorowi. Niezłomnym w przeświadczeniu, że należy przemawiać tylko do „swoich”. Niezłomnym w przekonaniu, że trzeba mówić tylko to, co do tych swoich trafia. To także jest mowa nienawiści, utwierdzanie swoich w przekonaniu, że tylko my jesteśmy w posiadaniu prawdy, jedynej prawdy. Słyszę z ust prezydenta podobno wszystkich Polaków „ci państwo”… Ci państwo nie chcą współpracować, odrzucają wyciągniętą dłoń.
„Ci państwo” to także ja.
To nie jest praca nad odbudowaniem wspólnoty Polaków, to utrwalanie podziałów. Wolałabym się mylić, ale w tych słowach również słyszę pogardę.

Anna Izabela Nowak

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij