Niepotrzebny kryzys

We właściwy dla siebie sposób PiS stworzył kryzys, nad którym błyskawicznie stracił kontrolę.

Wszystko zaczęło się od głupiej i niepotrzebnej decyzji marszałka Kuchcińskiego o wykluczeniu posła Szczerby. Jako że poseł wyleciał za kartkę w obronie dziennikarzy, wydarzenie wpisało się w szerszy kontekst walki z autorytarnymi tendencjami władzy. To z kolei dało opozycji moralne uzasadnienie radykalnego posunięcia zablokowania mównicy (prywatnie uważam to za przesadną reakcję, ale biorąc pod uwagę jak PiS nimi pomiata, to trudno się dziwić, że się do tego posunęli). 

Gdyby w tym momencie władza się wycofała poprzez przywrócenie Szczerby, co według doniesień prasowych rozważał Kuchciński pod wpływem mediacji Kosiniaka-Kamysza, sprawa rozeszłaby się po kościach, raczej z wizerunkowymi stratami dla opozycji. 

Wówczas na scenę wkroczył prezes, który zawsze, gdy może, wybiera eskalację kryzysu. Skutkiem tego było kuriozalne posiedzenie klubu PiS i dwoje przekupionych posłów Kukiza w sali kolumnowej, w czasie którego przeprowadzono głosowania. W efekcie z błahego powodu mamy kolejny kryzys konstytucyjny, a opozycja ma w ręku silny argument, że budżet został uchwalony z naruszeniem prawa, bez kworum.

Oprócz tego trzeba wziąć pod uwagę wpływ manifestacji, zdecydowanego sprzeciwu społecznego przeciwko autorytarnym praktykom władzy w sferze dostępu do informacji. Widoku demonstrantów usuwanych przez policję, żeby zrobić miejsce dla limuzyny Kaczyńskiego i to w rocznicę pacyfikacji „Wujka”. Nagrania posłów, w tym Piotrowicza, wymykających się z sejmu w środku nocy. Zdenerwowanego Kaczyńskiego wymyślającego posłance opozycji. Ziobry uzupełniającego listę obecności po głosowaniu.

Jeśli umieścimy to w szerszym kontekście równolegle rozwijających się kryzysów, jak paraliż trybunału, wprowadzanie nieprzygotowanych „reform” edukacji i „dezubekizacji”, funkcjonariuszy Straży Pożarnej i policjantów z drogówki, generałów uciekających z armii, ekshumacji wbrew protestom rodzin, ataku na polską przyrodę pod hasłem „kornika”, słabnącej gospodarki oraz Misiewiczów małych (Misiewicz właściwy) i dużych (np. sędzi Przyłębskiej czy ministra-agenta Greya), to widać, że władza ma problem z ogarnięciem sytuacji. A opór społeczny narasta, bo wymiękają nie tylko liberałowie, ale nawet co bardziej refleksyjni pisowcy. 

Polacy lubią spokój. Szczególnie przed świętami. Tymczasem mamy drugie święta, przed którymi władza funduje igrzyska, w czasie których przeprowadza rytualne samozaoranie, przynajmniej w oczach dwóch trzecich społeczeństwa. 

Czy ktoś jeszcze twierdzi, że Kaczyński jest geniuszem?

BM

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

zamknij